Temat uprawy roślin strączkowych w Polsce powraca jak bumerang w kontekście uniezależnienia krajowych zasobów białka paszowego od soi importowanej.
Mimo tego, iż przez cały czas pozostało wiele do zrobienia w tym zakresie, to już teraz z dumą można wskazać na regiony, w których z powodzeniem uprawia się rośliny bobowate i to na dużych areałach.
Nad rozwiązaniem problemu uzależnienia krajowej produkcji zwierzęcej od pasz bazujących na soi importowanej z państw zza Oceanu prace realizowane są już od 2011 roku w ramach powołanego w tym celu Wieloletniego Programu Białkowego – inicjatywy zrzeszającej jednostki samorządów terytorialnych, ośrodki naukowo-badawcze i przede wszystkim rolników.
Owocem tej współpracy jest działające od roku 2013 Stowarzyszenie Inicjatyw Rolno-Gospodarczych Agroport (www.agroport.eu) skupiające gospodarstwa uprawiające rośliny strączkowe, a przede wszystkim bobik.
Bobik – sposób na poprawę bioróżnorodności
Uwarunkowania glebowo-klimatyczne północno-wschodniej części Polski wymusiły na rolnikach gospodarujących na terenie województwa warmińsko-mazurskiego konieczność rozszerzenia zmianowania i poprawy bioróżnorodności.
Uproszczony płodozmian oparty o zboża i rzepak, a także ciężkie i zlewne gleby, przyczyniły się do coraz powszechniej występującej w tamtym regionie groźnej i eliminującej z płodozmianu uprawę rzepaku choroby – kiły kapusty.
Pojawiła się zatem potrzeba wprowadzenia „trzeciego” gatunku, który przerywałby tę zbożowo-rzepaczaną monokulturę.
Buraki cukrowe mogłyby być jakimś rozwiązaniem, gdyby nie brak infrastruktury i problemy logistyczne związane z odstawą surowca do zlokalizowanych poza terenem województwa cukrowni.
Wybór padł na bobik – i był to przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”. Bobik, jako gatunek bobowaty, nie tylko korzystnie oddziałuje na płodozmian, ale przede wszystkim ma niebagatelny udział w budowaniu materii organicznej w glebie, pozostawiając po sobie stanowisko zasobne w azot i o dobrej strukturze ze względu na głęboki i rozbudowany system korzeniowy.
Uprawa pszenicy po bobiku to tona więcej plonu bez wnoszenia dodatkowych kosztów związanych z nawożeniem czy też zabiegami ochrony roślin
mówił Andrzej Pauperowicz, rolnik z powiatu bartoszyckiego i członek Klastra Agroport, uprawiający bobik na areale ponad 260 ha.
Klaster Agroport – główne cele i działania
Problemem w uprawie roślin strączkowych jest nie tyle brak wiedzy agronomicznej z zakresu uprawy tych gatunków, należy pamiętać przecież, iż Polska wiodła niegdyś prym w uprawie grochu, a rolnicy to wyjątkowo chłonna i otwarta na wszelkie nowinki grupa, o ile obawa co do możliwości sprzedaży zebranego plonu.
Bobik poprawia zmianowanie i pozostawia po sobie dobre stanowisko zasobne w azot. – Fot. B. RyńskaSojowy monopol przyczynił się do zmiany technologii produkcji pasz i ustalenia dawek paszowych pod tę konkretną roślinę.
Coraz większe uprzemysłowienie rolnictwa spowodowało, iż firmy paszowe opracowując technologię produkcji pod soję importowaną, przestały być zainteresowane skupem pozostałych gatunków białkowych.
Odbiło się to znacznym spadkiem cen na gatunki bobowate, a choćby problemem ze znalezieniem przedsiębiorstw chcących skupić surowiec.
Ideą Klastra Agroport, na którego czele stoi założyciel i prezes, Rafał Banasiak jest kooperacja producentów i skalowanie uprawy. Agroport zrzesza w tej chwili ponad 500 gospodarstw o różnej powierzchni.
W ramach Klastra uprawiane są rośliny strączkowe na powierzchni 5 tys. ha, głównie bobik, ale także groch i łubiny.
Swój udział w Klastrze mają nie tylko wielkopowierzchniowe gospodarstwa, które uprawiają bobik na 200-300 ha, ale także średni i mali rolnicy obsiewający bobikiem 100 ha czy choćby 50 hektarów.
Liczy się każda uprawa, a celem współpracy jest negocjowanie korzystnych i uczciwych warunków sprzedaży.
Dzięki działalności klastrowej i stworzeniu we współpracy z Grupą Producentów Rolnych Parol punktu skupu, udało się nawiązać relacje handlowe z firmami paszowymi zainteresowanymi włączeniem do produkcji białka paszowego pochodzącego z innych gatunków roślin niż tylko soi.
Oferując duże partie surowca, Klaster w imieniu rolników, może prowadzić negocjacje z odbiorcami, opracowując indywidualne warunki jakościowe oraz finansowe. – Fot. B. RyńskaUtrudnieniem w uprawie bobiku, w mniejszych gospodarstwach, jest również brak powierzchni magazynowej do przechowania zebranych plonów – stąd również duża potrzeba konsolidacji i organizowania punktów skupu, do których bobik mógłby być dostarczony bezpośrednio z pola.
Rezultatem tych prac jest działający od tego sezonu, we współpracy ze spółką Elewarr, punkt skupu w Bartoszycach.
Kto może przystąpić do Klastra Agroport?
Zasięgiem swojej działalności Klaster Agroport obejmuje przede wszystkim województwo warmińsko-mazurskie, ale także województwa ościenne: kujawsko-pomorskie oraz pomorskie, stale się rozwijając.
Przystąpienie do członkostwa w Klastrze nie jest niczym warunkowane, liczy się przede wszystkim chęć współpracy.
Co warto również podkreślić, obecność w grupie nie obliguje do sprzedaży w ramach Klastra. Rolnik ma tutaj dowolność i bez problemu może sprzedać surowiec indywidualnie.
Współpraca z Uniwersytetami – wiedza zastosowana w praktyce
Aspekt ekonomiczny i możliwości uzyskania lepszych warunków sprzedaży to nie jedyne korzyści ze współpracy w ramach zrzeszenia.
Od 2015 roku Klaster współpracuje z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim oraz Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu, a także jednostkami samorządowymi, stanowiąc swojego rodzaju kanał transferu od wiedzy do praktyki.
Co najważniejsze, ruch ten odbywa się wielokierunkowo, dzięki czemu prowadzone są projekty naukowe mające rozwiązać realne problemy producentów.
Szuka się różnych możliwości wykorzystania bobiku, również na cele spożywcze, a choćby w kontekście gospodarki w obiegu zamkniętym.
Rafał Banasiak z optymizmem patrzy w przyszłość, widząc ogromny potencjał w uprawie gatunków roślin strączkowych, jednak wskazuje też na przeszkody, które utrudniają powiększenie powierzchni obsianych roślinami białkowymi.
Brakuje jasnych i przejrzystych norm, co do jakości surowca. Nadal, szczególnie wobec mniejszych gospodarstw, prowadzona jest wręcz rabunkowa polityka wielkich koncernów, z którymi indywidualny rolnik nie ma możliwości uczciwej negocjacji warunków sprzedaży.
Pomimo rosnącego zainteresowania komponentami paszowymi, które mogłyby stanowić alternatywę dla importowanej śruty sojowej, brakuje otwartości na zmianę technologii produkcji, szczególnie u zagranicznych inwestorów, którzy zdominowali polski rynek pasz.
Rozwiązaniem tej sytuacji byłoby wprowadzenie narodowego celu wskaźnikowego, który przyczyniłby się do stymulacji gospodarki i potrzebnych zmian.
Nie może to jednak nastąpić bez udziału rządzących i jednoczesnego wzrostu powierzchni uprawy roślin strączkowych w kraju. Cały ten rynek to system naczyń połączonych, zatem tak bardzo potrzebne jest wspólne działanie i rozmowy między wszystkimi zainteresowanymi stronami.
Rolnicy wskazują często na konieczność przywrócenia możliwości uprawy roślin strączkowych w ramach obszarów proekologicznych (EFA) i dopuszczenia stosowania środków ochrony roślin na tych obszarach.
Istnieje duża potrzeba konsolidacji i organizowania punktów skupu, do których bobik mógłby być dostarczony bezpośrednio z pola od mniejszych gospodarstw.Dzięki wspólnej wymianie informacji, przedstawiciele Klastra, mogą reprezentować głos rolników w komisjach sejmowych i uczestniczyć w pracach resortu rolnictwa.
W kontekście wzrostu udziału krajowych źródeł białka roślinnego jeszcze dużo przed nami. To jednak działalności takich organizacji jak Stowarzyszenie Inicjatyw Rolno-Gospodarczych Agroport stanowi pozytywny przykład tego, jak współpracować, rozwijać się i wdrażać do obrotu polskie surowce białkowe.
Możliwości wykorzystania jest wiele, czego przykład mogą stanowić nasi sąsiedzi, zarówno Niemcy, jak i Litwa, gdzie udział roślin strączkowych w strukturze zasiewów przekracza 17%.
Zmiany w rolnictwie zawsze realizowane są długofalowo, bo i myślenie o rolnictwie musi być perspektywiczne, istotne jest jednak obranie adekwatnego kierunku.

3 godzin temu
















