SpaceX przebił prognozy, ale dla Wall Street kosmos to za mało. Akcje mocno w dół

8 godzin temu

SpaceX niemal podwoił kwartalne przychody, ograniczył stratę i wypracował znacznie wyższą od oczekiwań skorygowaną EBITDA. Mimo to w handlu posesyjnym akcje spółki Elona Muska traciły 6-8 proc. Inwestorów zaniepokoiła przede wszystkim skala wydatków na sztuczną inteligencję oraz zbliżające się uwolnienie ponad 900 mln akcji objętych dotąd ograniczeniami sprzedaży.

Pierwszy raport kwartalny SpaceX po czerwcowym debiucie giełdowym przyniósł liczby, które na pierwszy rzut oka powinny ucieszyć inwestorów. Przychody za drugi kwartał wyniosły 7,81 mld dolarów, co oznacza wzrost o 92 proc. rok do roku. Konsensus rynkowy zakładał około 6,8-6,9 mld dolarów.

Strata netto zmniejszyła się z 1,01 mld do 541 mln dolarów, czyli 9 centów na akcję. Skorygowana EBITDA, będąca wskaźnikiem nieuwzględniającym m.in. amortyzacji, kosztów odsetkowych i wynagrodzeń opartych na akcjach, wzrosła o 191 proc., do 3,54 mld dolarów. Był to rezultat zdecydowanie lepszy od oczekiwań analityków, oscylujących wokół 2 mld dolarów.

Poprawę widać również na poziomie operacyjnym. Strata operacyjna całej grupy skurczyła się do 143 mln dolarów z 970 mln dolarów rok wcześniej. Nie oznacza to jednak, iż podstawowa działalność SpaceX stała się już w pełni rentowna – dodatni wynik segmentu łączności przez cały czas finansuje kosztowny rozwój rakiet i sztucznej inteligencji.

Starlink pozostaje finansowym fundamentem

Największym i najbardziej dochodowym filarem grupy jest segment Connectivity, obejmujący przede wszystkim Starlink. Jego przychody wzrosły o 66 proc., do 4,29 mld dolarów, a zysk operacyjny sięgnął 1,66 mld dolarów.

Liczba użytkowników Starlink podwoiła się w ciągu roku do 12 mln. Jednocześnie średni miesięczny przychód na abonenta spadł z 85 do 66 dolarów. To częściowo efekt ekspansji na tańsze rynki oraz wprowadzania bardziej zróżnicowanych planów cenowych.

Działalność stricte kosmiczna wygenerowała 962 mln dolarów przychodów, o 29 proc. więcej niż przed rokiem, ale przyniosła 542 mln dolarów straty operacyjnej. Spółka przez cały czas ponosi wysokie koszty rozwoju Starshipa, od którego zależy zarówno dalsza rozbudowa konstelacji Starlink, jak i realizacja najbardziej ambitnych planów SpaceX.

SpaceX jest już nie tylko firmą kosmiczną

Najbardziej dynamicznie rosła działalność związana z AI, obejmująca po połączeniu z xAI również model Grok, platformę X i infrastrukturę centrów danych. Przychody tego segmentu zwiększyły się o 247 proc., do 2,56 mld dolarów. Strata operacyjna wyniosła 1,26 mld dolarów, ale była niemal o połowę niższa niż w pierwszym kwartale.

Spółka poinformowała również o zawarciu umów na usługi chmurowe o łącznej wartości 14,1 mld dolarów. Elon Musk zapowiedział, iż przy budowie infrastruktury AI SpaceX będzie korzystać wyłącznie z układów Nvidii. Firma rozwija ponadto projekt orbitalnych centrów obliczeniowych Starmind AI-1.

To właśnie AI jest jednak źródłem największych obaw rynku. Nakłady inwestycyjne SpaceX wzrosły w kwartale z 2,83 mld do 18,37 mld dolarów, z czego aż 15,83 mld dolarów przypadło na segment sztucznej inteligencji. Dyrektor finansowy Bret Johnsen zasugerował, iż podobnego poziomu wydatków należy spodziewać się także w dwóch kolejnych kwartałach.

Dobre liczby nie wystarczyły

Przed publikacją raportu akcje SpaceX wzrosły podczas wtorkowej sesji o 9,4 proc., do 125,33 dolara. Po ogłoszeniu wyników kurs zawrócił. W ostatnich dostępnych odczytach handlu posesyjnego znajdował się w pobliżu 117 dolarów, co oznaczało spadek o około 6,6 proc. W trakcie wieczoru przecena zbliżała się momentami do 8 proc.

Reakcja rynku pokazuje, iż inwestorzy nie kwestionują już samego tempa wzrostu przychodów. Problemem pozostaje relacja między skalą inwestycji a przyszłymi przepływami pieniężnymi. SpaceX zakończył kwartał z około 100 mld dolarów gotówki, ekwiwalentów i papierów wartościowych, głównie dzięki rekordowemu IPO, jednak przy obecnym tempie rozbudowy infrastruktury choćby tak duży bufor może gwałtownie się kurczyć.

Wycena pozostaje wymagająca. Przy cenie z handlu posesyjnego akcje były o około 13 proc. poniżej ceny emisyjnej wynoszącej 135 dolarów oraz blisko 50 proc. poniżej czerwcowego szczytu na poziomie 225,64 dolara.

Kolejny test nadejdzie już w czwartek

Dodatkowym obciążeniem dla notowań jest częściowe wygaśnięcie ograniczeń sprzedaży dla dotychczasowych akcjonariuszy. Od 6 sierpnia do obrotu może zostać dopuszczonych choćby 911,5 mln akcji. Nie oznacza to, iż wszystkie zostaną natychmiast sprzedane, ale potencjalna podaż jest większa niż liczba walorów znajdujących się dotąd w swobodnym obrocie.

SpaceX dostarczył więc raport potwierdzający bardzo szybki rozwój Starlinka oraz pierwsze efekty komercjalizacji infrastruktury AI. Wall Street oczekuje jednak czegoś więcej niż wzrostu przychodów. Przy wycenie liczonej w bilionach dolarów rynek chce dowodu, iż rekordowe nakłady inwestycyjne przełożą się na trwałą rentowność i dodatnie wolne przepływy pieniężne. Drugi kwartał przybliżył spółkę do tego celu, ale jeszcze nie rozwiał najważniejszych wątpliwości.

Źródła: komunikat wynikowy SpaceX, Reuters

Idź do oryginalnego materiału