Spółki dywidendowe: jak wybierać firmy, które płacą i rosną latami?

9 godzin temu

Wielu inwestorów, planując budowę portfela generującego stałe przepływy pieniężne, naturalnie za cel obiera spółki dywidendowe. Wbrew powszechnej opinii, firmy dzielące się zyskiem wcale nie muszą stać w miejscu. Świetnym przykładem jest McCormick, czyli spółka wypłaca dywidendę nieprzerwanie od 99 lat, która dodatkowo przez ostatnie dwie dekady co roku zwiększała swoje przychody.

Taki portfel to doskonałe rozwiązanie, jeżeli w przyszłości chcesz korzystać z wypracowanych zysków bez konieczności sprzedawania akcji. Właśnie dlatego zwolennicy ruchu FIRE tak cenią dywidendy. Po prostu znacznie ułatwiają one życie z kapitału. Jednak choćby jeżeli nie jesteś jeszcze milionerem i dopiero zaczynasz przygodę z giełdą, strategia dywidendowa może być świetną motywacją do systematycznego oszczędzania. Kluczem jest jednak odpowiedni dobór spółek. Ten artykuł pokaże Ci, jak robić to w profesjonalny sposób.

Sama wysokość dywidendy to nie wszystko

Przy wyborze akcji nie warto sugerować się wyłącznie wysoką stopą dywidendy. Wskaźnik sięgający 8–9% bywa mylący i często sygnalizuje, iż spółka walczy z problemami lub niedługo w nie wpadnie. To klasyczny przykład tak zwanej pułapki wartości (value trap).

W takiej sytuacji wskaźniki mogą wyglądać kusząco jak wysoka dywidenda i niska cena w stosunku do zysku (wskaźnik C/Z). Jednak zwykle rynek już „wyczuwa” nadchodzące kłopoty. Mogą one wynikać z fundamentalnych problemów firmy albo po prostu z powrotu do normalności po okresie wyjątkowych zysków (jak miało to miejsce w przypadku Mercatora po pandemii). Na co zatem zwracać uwagę, szukając solidnej spółki dywidendowej?

Jak wybierać spółki dywidendowe? Wyniki przede wszystkim

W długim terminie dywidenda nie zależy od dobrej woli zarządu, ale od twardych liczb, czyli zdolności firmy do generowania nadwyżek gotówki. Kluczem są tutaj wolne przepływy pieniężne (FCF), które wynikają bezpośrednio z siły i trwałości modelu biznesowego. jeżeli spółka posiada realną przewagę nad konkurencją, będzie generować gotówkę, którą może podzielić się z akcjonariuszami.

Spójrzmy na takich graczy jak Ferrari, LVMH czy wspomniany wcześniej McCormick. Ich silna pozycja to efekt potężnej marki (Ferrari, LVMH), efektu skali (LVMH, McCormick) lub świetnego zarządzania kapitałem, co często potwierdza wysoki wskaźnik ROIC. Dzięki temu potrafią odpierać ataki konkurencji przez lata, bez uszczerbku dla kreowania wartości dla akcjonariuszy.

Jeśli nie masz w głowie gotowej listy takich firm, możesz posłużyć się prostą ściągawką. Sprawdź wykresy przychodów, zysków i FCF z ostatnich 10 lat. o ile słupki systematycznie pną się w górę, taka spółka może być ciekawym kandydatem do portfela dywidendowego. Pamiętaj jednak, by nie ufać ślepo samym liczbom. Zawsze staraj się zrozumieć, dlaczego dana firma dominuje na rynku i co tak naprawdę napędza jej wzrost.

Poznaj politykę dywidendową firmy

Warto poszukać w sieci dokumentów określających politykę dywidendową spółki. Wtedy będziesz wiedział na czym stoisz i po budowie modelu będzie w stanie przybliżyć wartość przyszłych dywidend. jeżeli ich nie znajdziesz, wystarczy rzut oka na samą historię wypłat. Rosnąca z roku na rok dywidenda na akcję to solidny argument, by dodać firmę do listy obserwacyjnej.

Jest jednak jeden warunek: wypłaty nie mogą „wysysać” z firmy całej gotówki. Dlatego najważniejsze jest zestawienie wartości dywidendy z wygenerowanymi wolnymi przepływami pieniężnymi (FCF). jeżeli spółka przeznacza na dywidendę ponad 60–66% FCF, koniecznie sprawdź tempo wzrostu gotówki. jeżeli nie rośnie ona wystarczająco szybko, powinna Ci się zapalić lampka ostrzegawcza. W dłuższym terminie może to zmusić spółkę do zwiększenia zadłużenia lub obcięcia dywidendy. Z kolei wypłata przekraczająca 80% generowanej gotówki to zwykle sygnał, by dokładnie przyjrzeć się fundamentom i perspektywom, ponieważ w przypadku pogorszenia się wyników ucięcie dywidendy to prosty sposób na zastrzyk płynności dla firmy

Spójrz także na źródła finansowania majątku i kowenanty

Nie zapominajmy o strukturze pasywów. Nadmierne zadłużenie sprawia, iż firma staje się znacznie bardziej wrażliwa na zmiany koniunktury i sytuację na rynku kredytowym. Kluczowym parametrem jest tu relacja długu netto (czyli długu pomniejszonego o gotówkę) do wyniku EBITDA (wynik operacyjny + amortyzacja).

Tu jednak diabeł tkwi w szczegółach. W przypadku ultra-stabilnych biznesów, takich jak Vici Properties (z umowami najmu podpisywanymi na dekady), wskaźnik ten może bezpiecznie sięgać choćby poziomu 5. Dla standardowej, solidnej spółki górną granicą jest zwykle 3. jeżeli jednak analizujesz firmę z branży cyklicznej, bezpieczny przedział to raczej 1,0–1,5.

Zwróć też uwagę na termin spłaty zobowiązań. Opieranie się na krótkoterminowym finansowaniu rodzi ryzyko problemów z rolowaniem długu, co jest prostą drogą do zawieszenia dywidendy. Warto również monitorować kowenanty bankowe. Może się bowiem okazać, iż spadek marży EBITDA poniżej określonego w umowie poziomu automatycznie zablokuje możliwość wypłaty zysków akcjonariuszom.

Jakie wskaźniki pomogą w budowaniu short listy?

Wcześniej omówiliśmy ogólne zasady selekcji. Teraz czas na pomocne narzędzia do weryfikacji pomysłów inwestycyjnych. Poniżej znajdziesz najważniejsze wskaźniki, które warto prześwietlić, zanim zdecydujesz się dodać spółkę do swojego portfela:

  1. Stopa dywidendy (Dividend Yield) – to procentowy zwrot z dywidendy w odniesieniu do ceny akcji. Umiarkowana rentowność (rzędu 2–5%) jest często bezpieczniejsza niż bardzo wysokie wartości, które mogą zwiastować kłopoty. Oczywiście, jest to tylko jedna z miar do oceny.
  2. Wskaźnik wypłaty dywidendy (Payout Ratio) – pokazuje, jaki procent zysku netto trafia do akcjonariuszy. Spółka oddająca poniżej połowy zysku zwykle uchodzi za stabilną i posiadającą rezerwy na inwestycje. Gdy wskaźnik przekracza 50–60%, ryzyko rośnie. Wynika to z tego, iż dalsze podnoszenie dywidendy może być trudne lub odbywać się kosztem rozwoju firmy. Poziom powyżej 100% oznacza, iż firma żyje ponad stan, finansując wypłaty długiem lub oszczędnościami, co grozi cięciami w przyszłości. Dlatego im niższy payout ratio, tym większe bezpieczeństwo finansowe spółki. Podczas analizy tego wskaźnika nie zapomnij o skupach akcji, które również mogą drenować płynność spółki
  3. Wolne przepływy pieniężne (FCF) a zysk netto – FCF to gotówka operacyjna pomniejszona o wydatki inwestycyjne (CAPEX). Mówiąc prościej: to realna gotówka, jaką firma wygenerowała w ciągu roku. Dobrym sygnałem jest sytuacja, w której FCF jest zbliżony do zysku netto, ponieważ oznacza to, iż zysk nie jest tylko zapisem księgowym, ale stoi za nim prawdziwy pieniądz. Upewnij się, iż firma generuje wystarczająco dużo gotówki do akcjonariuszy (FCFE), by pokryć dywidendy. jeżeli zysk netto jest wysoki, ale gotówki brakuje (np. przez ogromne inwestycje), zdolność do utrzymania wypłat może być zagrożona.
  4. Zadłużenie i wypłacalność – tu najważniejszy jest poziom długu względem wyników (np. dług do EBITDA). Niski i stabilny dług sprzyja bezpieczeństwu dywidendy. Z kolei wysoki lub rosnący wskaźnik to ryzyko, iż firma będzie musiała pożyczać na dywidendę lub, co gorsza, ją obniżyć. Drugim ważnym wskaźnikiem jest pokrycie odsetek (zysk operacyjny EBIT podzielony przez koszty odsetkowe). Im wyższy wynik, tym bezpieczniejszy jest dług w relacji do zarobków spółki.

Pamiętaj o dywersyfikacji

W inwestowaniu dywidendowym rzadko co kończy się aż tak źle, jak postawienie wszystkiego na jedną kartę. Oczywiście, jeżeli znasz firmę na wylot, ufasz zarządowi i rozumiesz jej strategię lepiej niż własną kieszeń, możesz zaryzykować. Bądźmy jednak szczerzy: takich inwestorów jest garstka, choćby wśród profesjonalistów.

Dużo bezpieczniej od razu zadbać o dywersyfikację. jeżeli dysponujesz kwotą poniżej 50 tys. zł, najrozsądniejszym wyborem będzie po prostu ETF na spółki dywidendowe. Oszczędzisz w ten sposób mnóstwo czasu, który lepiej przeznaczyć na zwiększanie zarobków. Czy to rozwijając biznes, czy walcząc o awans.

Przy większym portfelu warto celować w minimum 10 spółek, najlepiej z różnych branż. Taka konstrukcja ogranicza ryzyko głębokich spadków wartości portfela (tzw. drawdown). Dzięki temu unikniesz niepotrzebnych nerwów i panicznej wyprzedaży akcji w dołku, gdy tak naprawdę powinieneś korzystać z okazji do ich dokupienia.


SPRAWDŹ: Spółki dywidendowe z GPW – ranking długoterminowych płatników dywidend [Poradnik]


Jeśli nie chcesz tracić czasu w selekcję: wybierz arystokrację!

Istnieje wiele dróg budowania portfela dywidendowego. jeżeli nie chcesz tracić czasu w dylematy, czy wybrać Pepsi, czy Coca-Colę, zainteresuj się tzw. dywidendowymi arystokratami. To elitarna grupa spółek, które podnoszą dywidendę nieprzerwanie od co najmniej 25 lat. Taki staż świadczy o ogromnej stabilności, przewidywalności biznesu i jasnej polityce wobec akcjonariuszy. I zainwestuj w cały indeks, zminimalizujesz ryzyko błędu.

Czy jednak każdy „arystokrata” to pewna inwestycja? Niestety nie. Wybierając pojedyncze spółki, zawsze narażasz się na ryzyko trafienia na firmę, która lata świetności ma już za sobą. Dlatego znacznie bezpieczniejszym rozwiązaniem jest zakup funduszu ETF dającego ekspozycję na cały koszyk takich firm. W ten sposób minimalizujesz ryzyko wpadki.

Warto też patrzeć szerzej. Dobrą praktyką jest łączenie „starej gwardii” z firmami nowej generacji, czyli takimi, które regularnie podnoszą wypłaty np. od 10 lat i mają przed sobą dynamiczny wzrost. W każdym przypadku kluczem jest jednak rozwój biznesu. Jak słusznie zauważa CFA Institute, inwestor powinien szukać spółek z rosnącymi przepływami pieniężnymi, a nie tylko takich, które kuszą wysoką dywidendą na papierze.

Ryzyko i pułapki inwestowania w dywidendy

Atrakcyjna stopa dywidendy bywa kusząca, ale często kryje w sobie pułapki. Pamiętaj, iż sam fakt wypłacania zysków nie czyni spółki idealną. Dlatego tak ważne jest wyłapywanie „czerwonych flag” i omijanie firm, które tylko udają dobrą okazję.

Po pierwsze, uważaj na nienaturalnie wysoką stopę dywidendy. jeżeli znacznie przebija ona średnią rynkową, możesz mieć do czynienia z klasyczną pułapką wartości, gdzie słabe fundamenty są maskowane pozorną hojnością. Równie groźny jest zbyt wysoki wskaźnik wypłaty (payout ratio). Historia pokazuje, iż firmy oddające akcjonariuszom niemal cały zysk (lub więcej, niż zarabiają!) są pierwszymi kandydatami do cięcia dywidend, gdy tylko nadejdzie kryzys. Bez „poduszki finansowej” na gorsze czasy trudno o stabilność.

Kolejny sygnał alarmowy to brak dodatnich wolnych przepływów pieniężnych (FCF). Gdy spółka finansuje wypłaty długiem lub „przejada” rezerwy, gwałtownie traci elastyczność. To równia pochyła prowadząca albo do spirali zadłużenia, albo do bolesnego dla inwestorów cięcia dywidendy.

Warto też pamiętać o wrażliwości na czynniki zewnętrzne, takie jak stopy procentowe, czy cykl koniunkturalny. Ich wzrost podnosi koszty obsługi długu, co szczególnie uderza w sektory takie jak użyteczność publiczna czy nieruchomości (tzw. REIT-y). Co więcej, gdy rośnie oprocentowanie bezpiecznych obligacji, inwestorzy chętniej porzucają akcje dywidendowe. Rzadko która branża jest jest też w pełni odporna na recesję. Dlatego kluczem jest dywersyfikacja: zarówno geograficzna, jak i sektorowa (łącz np. spółki konsumenckie, medyczne, energetyczne, technologiczne). jeżeli to brzmi jak zbyt duże wyzwanie, zawsze możesz sięgnąć po ETF-y, które automatycznie rozkładają ryzyko na wiele podmiotów.

Na koniec najważniejsza zasada: nic nie jest dane raz na zawsze. Rynek się zmienia, modele biznesowe starzeją, a liderzy upadają. Prawdziwym gwarantem wypłat nie jest status „arystokraty”, ale rosnący biznes i potężne strumienie generowanej gotówki.

To, iż firma płaci dywidendę od 50 lat, nie jest gwarancją na kolejne pół wieku.

Podsumowanie

Decydując się na strategię dywidendową, musisz dokładnie wiedzieć, co kupujesz, i pamiętać o dywersyfikacji. Najprościej zadbać o nią dzięki funduszy ETF. jeżeli jednak czujesz się na siłach, by próbować pobić rynek i wolisz dobierać akcje samodzielnie, staraj się mieć w portfelu co najmniej 10 różnych spółek.

Nagrodą za dywidendowe inwestowanie jest regularny dochód pasywny, który z czasem solidnie buduje wynik Twoich inwestycji (według S&P aż 1/3 zysków długoterminowych indeksu do dywidenda i jej reinwestycja). Pamiętaj jednak o drugiej stronie medalu. Skupiając się wyłącznie na dywidendach, możesz przegapić takie perły jak Amazon. Giganci nastawieni na wzrost (growth), zamiast wypłacać zyski, od lat inwestują w skalowanie biznesu, dając akcjonariuszom stopy zwrotu, o jakich posiadacze stabilnych spółek dywidendowych często mogą tylko pomarzyć.

Idź do oryginalnego materiału