Na krajowym rynku bydła rzeźnego początek 40. tygodnia nie przyniósł większego przełomu. Większość zakładów utrzymuje dotychczasowe stawki, a podwyżki pojawiają się jedynie lokalnie i dotyczą wybranych kategorii zwierząt. Po wrześniowym ożywieniu rynek wszedł więc w fazę wyczekiwania – zarówno sprzedający, jak i ubojnie obserwują podaż oraz sytuację w handlu wołowiną.
Stabilizacja w skupach bydła. Czy podwyżki jeszcze wrócą?Stawki bez większego ruchu
Na początku tygodnia w cennikach skupów dominowała stabilizacja. Zakłady nie zdecydowały się na szeroką korektę stawek ani w górę, ani w dół.
To wyraźna zmiana po wcześniejszych tygodniach, kiedy na rynku pojawiały się sygnały podwyżek, przede wszystkim w przypadku byków. W części zakładów ceny rosły wtedy o kilkadziesiąt groszy, a lokalnie choćby o około 1 zł/kg.
Obecnie ruch cenowy jest znacznie słabszy. Rynek wygląda na zbilansowany – podaż bydła nie wywołuje silnej presji na obniżki, ale jednocześnie popyt nie jest na tyle mocny, by wymusić wyraźniejsze podwyżki.
Byki przez cały czas najmocniejszym segmentem
Najwięcej uwagi tradycyjnie skupiają notowania byków. To właśnie w tej kategorii we wrześniu pojawiały się najbardziej widoczne wzrosty.
W pierwszej połowie miesiąca średnie ceny byków zwiększały się, a w niektórych punktach skupu notowano stawki sięgające kilkunastu złotych za kilogram żywca. Dane z połowy września wskazywały, iż średnia cena bydła rzeźnego w Polsce wynosiła około 12,43 zł/kg w wadze żywej, a byków w wieku od 12 do 24 miesięcy około 13,53 zł/kg.
Obecne wyhamowanie oznacza, iż zakłady nie chcą agresywnie podbijać cen, choć jednocześnie nie widać też silnej presji na ich obniżanie.
Podaż przez cały czas ogranicza ruch cenowy
Jednym z kluczowych czynników pozostaje dostępność zwierząt.
We wrześniu część zakładów sygnalizowała, iż podaż bydła jest ograniczona. To właśnie mniejsza liczba zwierząt trafiających na rynek była jednym z argumentów przemawiających za wcześniejszymi podwyżkami.
Z drugiej strony obecna sytuacja pokazuje, iż sama ograniczona podaż nie wystarcza już do dalszego wzrostu stawek. O dalszym kierunku rynku zdecyduje przede wszystkim popyt ze strony przetwórstwa i eksportu.
Rynek wołowiny pozostaje ostrożny
Sytuacja w skupach jest bezpośrednio związana z kondycją rynku mięsa.
Zakłady kalkulują ceny zakupu bydła na podstawie możliwości sprzedaży wołowiny zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. o ile odbiorcy nie akceptują wyższych cen mięsa, ubojnie mają ograniczoną przestrzeń do dalszego podnoszenia stawek za żywiec.
W ostatnich tygodniach rynek znajdował się właśnie w takim układzie – z jednej strony relatywnie mała podaż bydła wspierała ceny, z drugiej ostrożny popyt ograniczał skalę wzrostów.
Ceny przez cały czas niższe niż rok wcześniej
Mimo wrześniowego odbicia sytuacja hodowców jest znacznie słabsza niż przed rokiem.
Według danych z drugiego tygodnia września średnia cena bydła rzeźnego była o ponad 15 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2025 r.
Podobny obraz wynikał z danych dotyczących rynku hurtowego – ceny ćwierćtusz wołowych również pozostawały wyraźnie poniżej poziomów notowanych rok wcześniej.
Dla producentów oznacza to, iż choćby przy obecnej stabilizacji trudno mówić o pełnym odrobieniu wcześniejszych strat.
Co może ruszyć ceny bydła?
W najbliższych tygodniach najważniejsze będą trzy elementy: podaż zwierząt, popyt eksportowy oraz sytuacja na europejskim rynku wołowiny.
Jeżeli liczba bydła trafiającego do skupów pozostanie ograniczona, zakłady mogą zostać zmuszone do ponownego podnoszenia stawek. o ile jednak sprzedaż mięsa pozostanie słaba, obecna stabilizacja może utrzymać się dłużej.
Na razie 40. tydzień nie przynosi wyraźnego sygnału zmiany trendu. Rynek bydła znajduje się w fazie wyczekiwania, a kolejne ruchy cenowe będą zależały przede wszystkim od relacji między podażą zwierząt a zapotrzebowaniem ubojni.

2 godzin temu
















