[STANOWISKO] Mrożenie cen paliw jak walka z grawitacją

7 godzin temu

W nocy z 30 na 31 marca 2026 wszedł w życie przygotowany z prędkością światła projekt rządowy „Ceny paliwa niżej”. Warsaw Enterprise Institute uważa ustanowienie maksymalnych cen paliw za nieprzemyślane i wyjątkowo szkodliwe. W naszej opinii jest to zabieg czysto propagandowy, a rządzący lekceważą długofalowe konsekwencje takich interwencji. W ostatnich miesiącach sytuacja międzynarodowa pozostaje bardzo niepewna, a Polska uzależniona jest od importu ropy naftowej, czego władza zdaje się nie dostrzegać. W takiej sytuacji podjęcie działań stymulujących popyt na potencjalnie deficytowy surowiec uważamy za kompletnie nieodpowiedzialne.

Nowe przepisy wprowadzają dynamiczny mechanizm narzucający ceny maksymalne na wszystkie rodzaje paliwa z wyjątkiem LPG, co paradoksalnie wyklucza około dwa miliony kierowców. Równocześnie obniżone zostały stawki akcyzy oraz podatku VAT. Cel nowych przepisów jest prosty: uchronić Polaków przed wyższymi rachunkami na stacjach paliw w okresie wzmożonego ruchu w związku ze zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi.

Osoby niekorzystające z samochodów na co dzień będą mogły zobaczyć jednorazowo niższy rachunek i przy świątecznym stole wyrazić swoje uznanie wobec władz. W dłuższym terminie, jeżeli sytuacja na rynku wróci do normy, koncerny paliwowe z pewnością nie omieszkają odrobić sobie poniesionych strat, utrzymując wyższe ceny, jak to miało miejsce wielokrotnie przeszłości.

W szerszej perspektywie mechanizmy ustalania minimalnych bądź maksymalnych cen przez rządy wiąże się z negatywnymi konsekwencjami dla gospodarki. Takie działania przekładają się na ograniczenie inwestycji oraz spowolnienie wzrostu gospodarczego, na co konsekwentnie wskazują opracowania instytucji takich jak Bank Światowy.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy władza decyduje się na wprowadzenie mechanizmu kontroli cen. W 2023 roku w dobie kryzysu energetycznego, ustawowe limity opłat za energię kosztowały gospodarkę 1,7 proc. PKB. Przykłady z zagranicy również potwierdzają naszą diagnozę. W 2021 roku na Węgrzech wprowadzono limity cen paliwa, co skutkowało niedoborami oraz niepewnością, a po ich zniesieniu w 2022 roku raport Banku Światowego wskazywał na liczne negatywne skutki tej polityki. Identycznej polityki próbowano już znacznie wcześniej, i tak samo jak dziś w niczym to nie pomogło.

Z lekcji historii znamy przypadek kryzysu paliwowego w USA w latach 70. ubiegłego wieku. Po udzieleniu wsparcia dla Izraela w czasie wojny Jom Kippur większość państw arabskich nałożyła embargo na eksport ropy naftowej do Stanów Zjednoczonych. Administracja Nixona, chcąc chronić obywateli przed inflacją, wprowadziła system maksymalnych cen paliwa oraz innych produktów. Opłakana w skutkach decyzja spowodowała wzrost popytu, a w konsekwencji pogłębienie niedoborów. To właśnie wtedy powstały słynne zdjęcia kolejek do stacji benzynowych, w których zdesperowani kierowcy spędzali długie godziny.

Fot. Bridgeman Images / East Media.

Obecne wzrosty cen paliwa są wynikiem działań zbrojnymi w rejonie Zatoki Perskiej, globalne łańcuchy dostaw są sparaliżowane, a na rynku panuje niepewność. W naszej opinii działanie rządu ma na celu pokazanie, iż władza panuje nad sytuacją. Problem w tym, iż jest to iluzja. Polska jest uzależniona od importu surowca, a sztuczne zaniżanie cen w oczywisty sposób zwiększy popyt. o ile dojdzie do faktycznych przerw w dostawach ropy do naszego kraju, to szybsze wyczerpanie się zapasów może mieć opłakane skutki. Podejmowanie ryzykownych decyzji w celu poprawy swojego wizerunku, w obliczu realnego zagrożenia dla importu to absurd, dlatego poddajemy krytyce mechanizm maksymalnych cen paliw.

Idź do oryginalnego materiału