Strategy – spółka, którą świat jeszcze niedawno znał pod nazwą MicroStrategy – dokonała w ubiegłym tygodniu zakupu 17 994 bitcoinów za kwotę około 1,28 mld dolarów. Średnia cena nabycia wyniosła niespełna 70 946 USD za monetę. Nie był to zwykły tygodniowy zakup. Wolumen transakcji okazał się ponad pięciokrotnie wyższy od średniej z poprzednich tygodni i stanowił zdecydowaną większość wszystkich korporacyjnych zakupów BTC w tym okresie. Informacja o transakcji znalazła się w opublikowanym 9 marca zgłoszeniu do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).
738 731 bitcoinów w skarbcu
Po tej operacji łączne zasoby Strategy sięgnęły 738 731 BTC, nabytych dotychczas za sumę około 56 mld dolarów, co daje średnią cenę zakupu na poziomie 75 862 USD za sztukę. Przy bieżącym kursie Bitcoina oscylującym wokół 70 tys. dolarów rynkowa wycena portfela to mniej więcej 50-51 mld dolarów. Na papierze oznacza to niezrealizowaną stratę rzędu 5-6 mld dolarów w stosunku do sumy wydanej na akumulację. To oczywiście mocno zależy od momentu, w którym liczymy – jeszcze w październiku ubiegłego roku Bitcoin notował historyczny rekord powyżej 126 tys. dolarów, a zasoby Saylora były wówczas warte astronomicznie więcej.
Finansowanie kolejnych transz odbywa się głównie przez emisję akcji w ramach programu at-the-market (ATM). W minionym tygodniu Strategy pozyskała 1,28 mld dolarów ze sprzedaży akcji uprzywilejowanych STRC oraz zwykłych MSTR. Mechanizm ten budzi coraz więcej kontrowersji – nowe akcje rozwadniają udziały dotychczasowych akcjonariuszy, a cały pozyskany kapitał natychmiast trafia na rynek kryptowalut. Model przypomina zatem swoisty wehikuł inwestycyjny z wbudowaną dźwignią i permanentną ekspozycją na jedną klasę aktywów.
5 proc. podaży Bitcoina w rękach korporacji
Skala operacji Michaela Saylora najlepiej uwidacznia się w kontekście całego rynku. Według szacunków Strategy kontroluje samodzielnie około 3,5 proc. łącznej podaży Bitcoina wynoszącej 21 mln monet. Perspektywa robi się jeszcze ciekawsza, gdy doda się do tego zasoby pozostałych spółek publicznych. Dane platformy SoSoValue wskazują, iż giełdowe firmy niezajmujące się wydobyciem kryptowalut posiadają łącznie blisko 999 210 BTC – co odpowiada mniej więcej 5 proc. całej podaży w obiegu. Wśród nich, obok Strategy, wymienić można MARA Holdings, Twenty One Capital, japońską Metaplanet czy Riot Platforms.
Sam Bitcoin właśnie osiągnął symboliczny kamień milowy – 9 marca liczba wydobytych monet przekroczyła 20 milionów, czyli ponad 95 proc. zakodowanego w protokole limitu. Ostatni milion będzie wydobywany przez kolejne 114 lat.
Nie wszyscy idą śladem Saylora
Nie wszystkie firmy podążają ścieżką wyznaczoną przez twórcę Strategy z takim samym impetem. Japońska Metaplanet, często określana mianem „azjatyckiego MicroStrategy”, wstrzymała zakupy BTC na osiem kolejnych tygodni. Oficjalnie powodem jest przebudowa strategii finansowania – spółka wcześniej przez kilka miesięcy notowała swoje akcje poniżej wartości posiadanych bitcoinów, co czyniło dalszą emisję nieopłacalną.
Najchętniej shortowana duża spółka w USA
Strategia Saylora od lat wzbudza skrajne emocje wśród inwestorów i analityków. Akcje MSTR, notowane dziś w okolicach 137 dolarów, straciły około 52 proc. w skali roku i blisko 70 proc. od historycznego szczytu z lata 2025 roku. Kapitalizacja spółki wynosi niespełna 47 mld dolarów, podczas gdy sama wartość posiadanych bitcoinów to około 50-51 mld – co tworzy paradoksalną sytuację, w której rynek wycenia akcje poniżej wartości kryptowalutowego skarbca.
Z raportu Goldman Sachs z końca lutego wynika, iż Strategy jest dziś najbardziej shortowaną dużą spółką w Stanach Zjednoczonych – krótkie pozycje odpowiadają 14 proc. jej kapitalizacji, czyli około 6 mld dolarów. Analitycy podkreślają jednak, iż wysoki short interest nie musi oznaczać wyłącznie nastawienia niedźwiedziego – część pozycji to hedging powiązany z obligacjami zamiennymi i arbitraż między akcjami a Bitcoinem.
Saylor niewzruszony, krytycy coraz głośniejsi
Sam Saylor pozostaje niewzruszony. Kilka tygodni zadeklarował, iż spółka „nigdy nie sprzeda ani jednego bitcoina” i będzie kontynuować zakupy „w każdym kwartale, w nieskończoność”. Zapewnił też, iż bilans firmy jest bezpieczny choćby w scenariuszu spadku BTC o 80 proc.
Krytycy, wśród nich choćby Peter Schiff, zwracają uwagę na roczne koszty obsługi długu sięgające kilkuset milionów dolarów i rosnącą dysproporcję między obietnicami a giełdową rzeczywistością.
Zakład bez precedensu
Dla całego rynku kryptowalut fenomen Strategy i firm naśladujących jej model ma znaczenie systemowe. jeżeli korporacyjne skarbce kontrolują już blisko 5 proc. krążącej podaży, a do tego doliczyć fundusze ETF i giełdy dysponujące łącznie ponad 1,6 mln BTC, to wolny obrót jest coraz bardziej ograniczony. W teorii każdy nagły impuls popytowy – np. napływ kapitału po zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie – może wywołać nieproporcjonalnie silny ruch cenowy. Z drugiej strony, ewentualna konieczność sprzedaży przez którąkolwiek z dużych spółek mogłaby wstrząsnąć rynkiem w drugą stronę.
Na razie Michael Saylor robi to, co robi od ponad pięciu lat – kupuje Bitcoina. I nie zamierza przestać. Pytanie, czy rynek wierzy jeszcze w tę historię, pozostaje otwarte. Kurs akcji MSTR sugeruje, iż premia za „wizjonerstwo” Saylora, która jeszcze w 2024 roku sięgała kilkuset procent, adekwatnie wyparowała. Pozostał za to czysty zakład na cenę jednego aktywa – zakład o skali bezprecedensowej w historii rynków kapitałowych.
Źródła: Strategy, SaylorTracker, Bloomberg, CNBC, Goldman Sachs

14 godzin temu








