Początek sezonu wegetacyjnego 2026 nie daje rolnikom powodów do spokoju. W wielu regionach kraju uprawy już na starcie weszły w okres silnego stresu wodnego. Oficjalny komunikat suszowy pojawi się dopiero w drugiej połowie maja, ale dane pomiarowe, prognozy wilgotności gleby i sygnały z gospodarstw pokazują jedno: wody w glebie jest za mało, a sytuacja z każdym dniem staje się trudniejsza.
Susza rozlewa się po Polsce. IUNG jeszcze liczy dane, rolnicy już liczą stratyNajbardziej niepokojące jest to, iż problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych pól. Suchy początek roku, nierównomierne opady i ostatnie przymrozki nałożyły się na siebie, tworząc dla roślin bardzo niekorzystne warunki. Rolnicy coraz częściej mówią już nie o „okresowym przesuszeniu”, ale o realnym zagrożeniu dla plonu.
Oficjalna susza dopiero w raportach, ale na polach problem widać już teraz
System Monitorowania Suszy Rolniczej IUNG rozpoczął pracę 21 marca, czyli wraz ze startem sezonu wegetacyjnego. Od tego momentu zbierane są dane pogodowe, na podstawie których wyliczany jest Klimatyczny Bilans Wodny. To właśnie ten wskaźnik pokazuje, czy w danym regionie roślinom zaczyna brakować wody.
Na oficjalne wyniki trzeba jednak poczekać. Pierwszy raport suszowy pojawi się dopiero po drugiej dekadzie maja, ponieważ system potrzebuje odpowiednio długiego okresu obserwacji.
Dla rolników to jednak niewielkie pocieszenie. Na wielu plantacjach nie trzeba już czekać na raport, aby zobaczyć skutki braku opadów. Rośliny słabną, rozwój jest nierówny, a oziminy i uprawy jare coraz mocniej odczuwają niedobór wilgoci.
Marzec i kwiecień nie odbudowały zapasów wody
Dane ze stacji pomiarowych pokazują, iż początek sezonu był suchy i bardzo nierówny pod względem opadów. W marcu w północnej i centralnej Polsce miejscami spadło mniej niż 5 mm deszczu. Wyraźnie lepsza sytuacja była jedynie na południu, gdzie lokalnie notowano wartości powyżej 15–20 mm.
Kwiecień również nie przyniósł przełomu. W pierwszej dekadzie miesiąca w zachodniej Polsce opady były miejscami symboliczne, lokalnie poniżej 2 mm. W drugiej dekadzie pojawiły się wprawdzie opady frontowe, ale rozkład był bardzo nierównomierny. W pasie centralnym miejscami spadło ponad 20–30 mm, podczas gdy północ kraju przez cały czas otrzymała bardzo mało wody.
Efekt jest prosty: tam, gdzie deszczu było najmniej, gleba nie zdążyła odbudować zapasów wilgoci. A przy ruszającej intensywnie wegetacji zapotrzebowanie roślin na wodę rośnie z każdym tygodniem.
Prognozy wilgotności gleby nie dają powodów do optymizmu
Niepokojący obraz pokazują również prognozy wilgotności gleby. Według wskazań serwisu Clim4Cast na początku maja w większości kraju utrzymuje się deficyt wody. Dominują obszary oznaczające przesuszenie, a prognozy wskazują, iż w kolejnych dniach warunki mogą się jeszcze pogarszać.
Około 7–8 maja suche warunki mogą obejmować już niemal cały obszar Polski. Szczególnie niepokojące jest to, iż w prognozach nie widać większych, powszechnych opadów, które mogłyby realnie poprawić sytuację w glebie.
Dla rolników oznacza to wejście w kolejny okres stopniowego wysychania pól. Bez regularnych opadów rośliny będą coraz bardziej ograniczać wzrost, a skutki niedoboru wody mogą być widoczne w obsadzie, liczbie zawiązanych organów plonotwórczych i późniejszej jakości plonu.
Najgorzej jest tam, gdzie susza przyszła już na starcie
Szczególnie trudne sygnały napływają z północno-zachodniej Polski. Rolnicy z Zachodniopomorskiego wskazują, iż wilgotność gleby na głębokości 10 cm miejscami spada do bardzo niskich poziomów. W takich warunkach młode rośliny nie są w stanie normalnie się rozwijać, a oziminy nie wykorzystują w pełni potencjału wiosennej wegetacji.
Najbardziej dramatyczne relacje dotyczą rzepaku. Plantacje są nierówne, rośliny miejscami niskie, osłabione, tracą barwę i kruszą się w rękach. W części gospodarstw rolnicy oceniają, iż rzepaku nie da się już uratować, o ile w najbliższym czasie nie pojawią się solidne opady.
Problem nie ogranicza się jednak tylko do rzepaku. W złej kondycji są także zboża ozime, a uprawy jare już na starcie weszły w sezon przy niedoborze wody. To szczególnie groźne, bo młode rośliny mają słabiej rozwinięty system korzeniowy i gorzej radzą sobie z przesuszoną warstwą gleby.
Przymrozki dołożyły kolejny problem
Rolnicy zwracają uwagę, iż sama susza nie jest jedynym zagrożeniem. Ostatnie przymrozki dodatkowo osłabiły rośliny, które wcześniej już funkcjonowały w warunkach stresu wodnego.
W wielu miejscach temperatury spadały wyraźnie poniżej zera. Dla roślin osłabionych brakiem wody był to kolejny cios. Susza ogranicza regenerację, a uszkodzenia mrozowe mogą pogłębiać problemy z dalszym wzrostem.
Dlatego na polach widać dziś kumulację zagrożeń: niedobór wilgoci, osłabiony rozwój, lokalne uszkodzenia po przymrozkach i brak stabilnych opadów w prognozach. Rolnicy opisują tę sytuację krótko i dosadnie: „co nie uschnie, to zmarznie”.
Rzepak, oziminy i jare pod presją
Rzepak w czasie wiosennego rozwoju potrzebuje stabilnego dostępu do wody. o ile susza pojawia się w okresie intensywnego wzrostu, roślina ogranicza budowę biomasy, gorzej rozwija pędy boczne i może słabiej zawiązywać łuszczyny. Tam, gdzie dodatkowo doszły przymrozki, ryzyko strat jeszcze rośnie.
Zboża ozime również odczuwają brak wody. W tym okresie decyduje się m.in. liczba źdźbeł kłosonośnych i dalszy potencjał plonowania. Przesuszona gleba może ograniczać pobieranie składników pokarmowych, choćby jeżeli nawożenie zostało wykonane prawidłowo.
Uprawy jare są w jeszcze trudniejszym położeniu. Wschody i początkowy rozwój przy deficycie wilgoci oznaczają nierównomierne plantacje, słabsze ukorzenienie i większą podatność na kolejne stresy pogodowe.
Bez deszczu straty będą narastać
W najbliższych dniach decydujące będą opady. Nie chodzi jednak o symboliczny, punktowy deszcz, ale o większe i równomierne opady, które zdołają poprawić wilgotność gleby w warstwie dostępnej dla korzeni.
Krótkie, lokalne opady mogą poprawić sytuację tylko na chwilę. Przy przesuszonej glebie i rosnącej temperaturze woda gwałtownie odparowuje, szczególnie z wierzchniej warstwy. Dla roślin realne znaczenie ma dopiero deszcz, który wniknie głębiej i pozwoli na odbudowę zapasów wilgoci.
Na razie rolnicy nie mają jednak dobrych wiadomości z prognoz. o ile brak większych opadów się utrzyma, kondycja upraw będzie się pogarszać, a potencjał plonowania może zostać ograniczony już na początku sezonu.
Rolnicy czekają na raport, ale pola nie czekają
Oficjalna ocena suszy rolniczej będzie ważna dla procedur, ewentualnych komisji i późniejszych decyzji administracyjnych. Jednak z punktu widzenia gospodarstw najważniejsze dzieje się teraz.
Rośliny nie czekają na raport. o ile woda nie pojawi się we właściwym momencie, część strat będzie nie do odrobienia. To szczególnie istotne w uprawach, które właśnie teraz budują najważniejsze elementy przyszłego plonu.

2 godzin temu













