Szkodniki rzepaku stają się kluczowym zagrożeniem w obliczu zmian klimatu. Wczesny monitoring i odpowiednia strategia walki pozwolą ograniczyć ich aktywność oraz uszkodzenia roślin. Jesień i wczesna wiosna to dziś dwa newralgiczne okresy, w których ważą się losy potencjału plonowania plantacji.
Uprawa rzepaku ozimego w ostatnich latach staje się coraz większym wyzwaniem nie tylko z powodu kosztów produkcji czy niestabilności rynków, ale przede wszystkim ze względu na narastającą presję agrofagów. Szkodniki rzepaku coraz wyraźniej „grają” na plonie, a ich znaczenie plonotwórcze wzrasta szybciej niż możliwości ich skutecznego zwalczania.
Szkodniki rzepaku jesienią
Jesienna wegetacja rzepaku ma najważniejsze znaczenie dla dalszego rozwoju roślin. To w tym okresie rzepak buduje rozetę liściową, gromadzi zapasy asymilatów i rozwija system korzeniowy, który warunkuje zimotrwałość i start wiosenny. Niestety, jest to także czas intensywnej presji szkodników – zarówno tych żerujących na częściach nadziemnych, jak i znacznie trudniejszych do wykrycia szkodników glebowych.
Już od momentu kiełkowania nasion rzepak narażony jest na uszkodzenia powodowane przez pędraki, drutowce, rolnice czy larwy śmietki kapuścianej. Szczególnie ta ostatnia uznawana jest w tej chwili za jednego z najgroźniejszych jesiennych szkodników rzepaku ozimego. Larwy żerujące w korzeniu głównym i szyjce korzeniowej prowadzą do zahamowania wzrostu, więdnięcia, a często także do wypadania roślin. Dodatkowo uszkodzenia te otwierają drogę patogenom glebowym, potęgując straty.
Równolegle obserwujemy silną presję szkodników liściowych (pchełki rzepakowej) i ziemnych (miniarki kapuścianki, tantnisia krzyżowiaczka czy gnatarza rzepakowca). W sprzyjających warunkach pogodowych – ciepła i sucha jesień – uszkodzenia liści mogą przyjmować masowy charakter, a młode siewki nie są w stanie się zregenerować.
Łagodne zimy sprawiają, iż naloty chowaczyobserwuje się już w okresie lutego,
a choćby stycznia. fot. P.Strażyński
Śmietka kapuściana powoduje znaczneuszkodzenia systemu korzeniowego
w okresie jesiennym. fot. M.Mrówczyński
Wpływ zmian klimatu
Zmiany klimatyczne wyraźnie modyfikują biologię szkodników rzepaku. Dłuższe okresy wegetacji, łagodne zimy i wczesne wiosny sprzyjają przeżywalności owadów oraz zwiększeniu liczby ich pokoleń w sezonie. Coraz częściej obserwujemy sytuacje, które jeszcze dekadę temu uznawane były za nietypowe – masowe naloty jesienne, wysoka aktywność szkodników zimą czy bardzo wczesne pojawy wiosenne.
Szczególnego znaczenia nabierają mszyce, przede wszystkim mszyca kapuściana i brzoskwiniowa. Choć ich bezpośrednia szkodliwość polega na wysysaniu soków, to prawdziwe zagrożenie wynika z przenoszenia wirusa żółtaczki rzepy (TuYV). Infekcje wirusowe mogą obniżać plon choćby o 30%, a ich skutki ujawniają się często dopiero wiosną. Ciepłe jesienie sprzyjają długiej aktywności mszyc, zwiększając ryzyko infekcji na coraz większych obszarach kraju.
Szkodniki rzepaku wiosną
Największym, bieżącym zagrożeniem wiosennym pozostają chowacze łodygowe – przede wszystkim chowacz brukwiaczek i chowacz czterozębny. Ta grupa szkodników (podobnie jak szkodniki jesienne) jest szczególnie groźna, ponieważ młode rośliny są bardziej narażone na atak i trudniej regenerują powstałe uszkodzenia. Wzrost wiosennych temperatur niesie ryzyko wczesnego pojawu chrząszczy chowaczy, które przezimowały w ściółce czy w glebie na plantacjach, na których wcześniej uprawiano rośliny kapustowate lub w ich pobliżu.
W ostatnich sezonach obserwujemy ich coraz wcześniejsze naloty, nierzadko już w lutym, przy temperaturach znacznie niższych niż te, które dotąd uznawano za graniczne dla aktywności tych chrząszczy. Bywały lata, kiedy pojawiały się choćby w styczniu (m.in. w ubiegłym roku oraz masowo w 2023 r.). Z kolei chowacza granatka obserwowano w ubiegłym roku na Dolnym Śląsku na początku grudnia! To zjawisko wymusza zmianę podejścia do ochrony plantacji – można śmiało stwierdzić, iż to nie są już szkodniki „wiosenne”, tylko „zimowe”.
Monitoring musi rozpoczynać się bardzo wcześnie, najlepiej z wykorzystaniem żółtych naczyń, które pozwalają precyzyjnie określić moment nalotu. Opóźniona reakcja oznacza, iż zabieg wykonywany jest już po złożeniu jaj, kiedy skuteczność ochrony drastycznie spada. Dodatkowym problemem jest ograniczona skuteczność wielu insektycydów w niskich temperaturach oraz postępujące wycofywanie substancji czynnych (Tab. 1). W praktyce oznacza to konieczność bardzo precyzyjnego doboru terminu i środka ochrony, często przy wąskim „oknie zabiegowym”.
Tab. 1. Substancje czynne aktualnie zarejestrowane do zwalczania chowaczy łodygowych w rzepaku ozimym

Biologia chowaczy
Samice chowaczy składają jaja w wygryzione otwory w ogonkach liściowych lub nerwach głównych (czterozębny), u nasady pędów (granatek) i poniżej wierzchołków pędów (brukwiaczek). Larwy chowaczy rozwijają się przez około 40 dni wewnątrz pędów, ogonków liściowych lub szyjki korzeniowej. Typowym objawem żerowania larwy brukwiaczka jest charakterystyczne wygięcie łodygi w kształcie litery S. Natomiast pęd, w którym żeruje larwa chowacza czterozębnego, rośnie prosto, jednak zdecydowanie wolniej niż roślin zdrowych.
Od kilku lat, praktycznie w każdym sezonie obserwuje się te szkodniki wyjątkowo licznie – żerujące 3–4 larwy w jednej roślinie (bywało, iż i 10). Uszkodzone miejsca często pękają po przymrozkach lub opadach, co stwarza ryzyko wtórnych porażeń przez sprawców chorób, szczególnie wywołujących zgniliznę roślin kapustnych, zgniliznę twardzikową i szarą pleśń. Osłabione żerowaniem larw chowaczy oraz porażone przez patogeny rośliny mogą się również łamać i wylegać pod naporem wiatru bądź silnej ulewy.
W trakcie wiosennej wegetacji rzepak ozimy jest atakowany kolejno przez chowacze łodygowe, słodyszka rzepakowego oraz pryszczarka kapustnika i chowacza podobnika. fot. M.Piśny
Uszkodzenia łodyg spowodowane przez szkodniki wpływają znacząco na rozwój roślin, a w konsekwencji na potencjał plonowania. fot. M.PiśnyStrategia ochrony
W obliczu ograniczeń chemicznych i narastającej odporności szkodników kluczowego znaczenia nabiera strategia integrowanej ochrony roślin, tj.:
– profilaktyka agrotechniczna – prawidłowy płodozmian, zwalczanie samosiewów i chwastów kapustowatych, adekwatne przygotowanie gleby;
– zbilansowane nawożenie – zwiększające zdolność roślin do regeneracji;
– dobór odmian – odmiany bardzo wczesne lepiej wykorzystują wodę po okresie zimowym (co jest oczywiście zaletą), ale równocześnie są w większym stopniu uszkadzane przez chowacze łodygowe;
– rotacja insektycydów z różnych grup chemicznych – zapobieganie wykształceniu odporności szkodników (choć stopniowe wycofywanie s.cz. nie ułatwia tego zadania);
– systematyczny monitoring prowadzony we właściwym terminie i adekwatnymi metodami – jako najważniejszy element skutecznej walki ze szkodnikami.
To właśnie monitoring decyduje o efektywności ochrony – pozwala uniknąć zbędnych zabiegów, spowalnia rozwój odporności i umożliwia racjonalne wykorzystanie dostępnych narzędzi. Można go prowadzić metodą bezpośredniej lustracji, ale wypróbowanym i skutecznym sposobem monitorowania terminu pojawu chowaczy są przede wszystkim żółte naczynia, które należy wypełnić wodą z dodatkiem płynu zmniejszającego napięcie powierzchniowe, np. płynu do mycia naczyń. Trzeba je umieścić w odległości około 15 m od brzegów plantacji (na większych plantacjach najlepiej po każdej stronie). Z uwagi na możliwość wystąpienia przymrozków warto do naczyń dodać kilka kropel glikolu lub zawierającego glikol zimowego płynu do spryskiwaczy samochodowych, który zapobiegnie zamarzaniu cieczy.
Przy systematycznej kontroli (w cieplejsze dni najlepiej codziennie o stałej porze) ta prosta metoda dostarczy informacji o terminie nalotu szkodników i aktualnym w danym momencie zagrożeniu przez poszczególne gatunki chowaczy. Zabieg ograniczania chrząszczy należy przeprowadzić niezwłocznie po przekroczeniu progu szkodliwości: chowacz brukwiaczek – 10 chrząszczy w żółtym naczyniu w ciągu 3 dni lub 2 do 4 chrząszczy na 25 roślinach; chowacz czterozębny – 20 chrząszczy w żółtym naczyniu w ciągu 3 dni lub 6 chrząszczy na 25 roślinach.
Żółte naczynie to podstawa na plantacjach rzepaku ozimego! Jak je poprawnie użytkować? [INSTRUKTAŻ]
Nie tylko łodygowe
Choć uwaga producentów skupia się dziś na chowaczach łodygowych, nie można zapominać o kolejnych zagrożeniach. Słodyszek rzepakowy oraz szkodniki łuszczynowe – chowacz podobnik i pryszczarek kapustnik – każdego roku przypominają o sobie w okresie pąkowania i kwitnienia. W warunkach sprzyjających ich rozwojowi mogą one w krótkim czasie znacząco ograniczyć plon i jakość nasion. Do tego tematu będziemy jeszcze wracać, bo wszystko wskazuje na to, iż także w tym przypadku presja będzie narastać. W ostatnich latach obserwuje się obecność chowacza czterozębnego (którego naloty mogą być rozciągnięte w czasie) razem ze słodyszkiem rzepakowym. Asortyment wielu insektycydów pozwala na jednoczesne zwalczanie obydwu szkodników, warto zatem rozważyć takie rozwiązanie.
Puste łodygi rzepaku ozimego to efekt silnego żerowania chowaczy. fot. M.PiśnyKluczowa temperatura
Poza adekwatnie wyznaczonym terminem zwalczania szkodników, kluczowym determinantem efektywności insektycydu jest przedział temperatur, w którym dana substancja wykazuje najwyższą skuteczność. Przed wykonaniem zabiegu temperaturę należy monitorować bezpośrednio na plantacji, przy powierzchni gleby, czyli w strefie faktycznego oddziaływania preparatu. Dynamicznie zmieniające się warunki pogodowe istotnie komplikują ochronę, ponieważ chowacze mogą rozpoczynać naloty już przy relatywnie niskich temperaturach, a dodatkowym czynnikiem ograniczającym skuteczność zabiegów są opady atmosferyczne.
Dla każdej substancji czynnej określony jest minimalny próg temperaturowy, poniżej którego jej działanie ulega osłabieniu, oraz granica maksymalna, powyżej której wykonywanie zabiegu jest niewskazane. Racjonalnym rozwiązaniem jest stosowanie insektycydów o działaniu wgłębnym i systemicznym, charakteryzujących się wydłużonym okresem ochrony.
Szkodniki rzepaku – wzrost odporności
Coraz istotniejszym wyzwaniem ostatnich lat jest narastanie odporności lokalnych populacji szkodników na wybrane substancje czynne. W niektórych rejonach uprawy rzepaku zjawisko to dotyczy również chowaczy łodygowych. Główną przyczyną jest długotrwałe, jednostronne stosowanie jednego preparatu lub kilku należących do tej samej grupy chemicznej. W związku z tym konieczne jest rotacyjne stosowanie insektycydów o odmiennych mechanizmach działania, choć możliwości takich rozwiązań w ostatnich latach zostały mocno zawężone.

2 godzin temu
















