Szwedzi przerobili Ursusa nie do poznania. Swed-Trac miał potężny silnik Scanii

3 godzin temu
Zdjęcie: Swed-Trac


Swed-Trac należy do tych ciągników, które trudno pomylić z jakąkolwiek inną maszyną. Szwedzka konstrukcja łączyła rozwiązania znane z polskich Ursusów z silnikiem Scanii i szeregiem modyfikacji opracowanych z myślą o wymagającym rynku skandynawskim. Produkcja trwała krótko, liczba zbudowanych egzemplarzy była niewielka, a mimo to ciągnik zapisał się w historii szwedzkiej techniki rolniczej. Dzisiaj zachowane Swed-Trac-i są prawdziwymi rarytasami.

Skąd wziął się pomysł na ciągnik Swed-Trac ?

Historia maszyny prowadzi do miejscowości Arvika w zachodniej Szwecji i przedsiębiorstwa Pihlgren, prowadzonego przez braci związanych z handlem sprzętem rolniczym. Firma zajmowała się również sprzedażą ciągników Ursus. W pierwszej połowie lat 80. pojawił się pomysł stworzenia własnej maszyny, która mogłaby być rozwijana i dostosowywana do potrzeb miejscowych gospodarstw.

Nie bez znaczenia była sytuacja szwedzkiego przemysłu ciągnikowego. Po zmianach związanych z działalnością Volvo BM i Valmeta na rynku powstało miejsce dla nowego producenta. Pihlgrenowie chcieli wykorzystać dostępne podzespoły i doświadczenie zdobyte przy sprzedaży zagranicznych maszyn, zamiast konstruować cały ciągnik od podstaw.

W ten sposób powstał Swed-Trac. Pierwsza wersja była w dużym stopniu spokrewniona konstrukcyjnie z ciężkimi Ursusami eksportowanymi ze Stołecznych Zakładów Przemysłu Ciągnikowego. Nie był to jednak zwykły Ursus z innym znaczkiem na masce. Szwedzi stopniowo przebudowywali maszynę, zmieniając wyposażenie, hydraulikę, układ napędowy i rozwiązania wpływające na wygodę obsługi.

Polski Ursus stał się bazą dla szwedzkiej maszyny

W przypadku pierwszej generacji Swed-Trac-a często pojawia się informacja o wykorzystaniu Ursusa 1204. Sprawa nie jest jednak całkowicie jednoznaczna. Zachowane maszyny mają rozwiązania występujące również w późniejszych ciężkich Ursusach, dlatego dokładne wskazanie jednego modelu bazowego nie zawsze jest możliwe.

Najważniejsze jest to, iż wykorzystano charakterystyczną konstrukcję polskiej rodziny ciężkich ciągników. Ursus dostarczał między innymi elementy układu przeniesienia napędu, a w kolejnych wersjach udział polskich części był ograniczany. Według zachowanych informacji w drugiej generacji z Ursusa pozostały przede wszystkim skrzynia przekładniowa i tylny most.

Było to interesujące podejście. Zamiast projektować kosztowną przekładnię i cały układ jezdny, Szwedzi wykorzystali podzespoły istniejącego ciągnika i skoncentrowali się na poprawianiu tych elementów, które uznawali za wymagające modernizacji.

Silnik Scanii był największą atrakcją Swed-Trac-a

Najbardziej charakterystycznym elementem pierwszego Swed-Trac-a stał się sześciocylindrowy silnik wysokoprężny Scanii. W dostępnych opisach pierwszej generacji pojawia się jednostka Scania DN8, a zachowane maszyny osiągały moc około 160 do 170 KM. Jedno ze źródeł dotyczących zachowanego egzemplarza podaje wartość 167 KM.

W latach 80. był to imponujący wynik. Ursus 1204, z którym najczęściej kojarzy się szwedzki ciągnik, należał do zupełnie innej klasy mocy. Zastosowanie większego silnika wymagało więc potraktowania całej konstrukcji znacznie poważniej niż przy prostym przełożeniu jednostki napędowej.

Scania miała też ogromne znaczenie dla charakteru maszyny. Duży, sześciocylindrowy diesel zapewniał wysoki moment obrotowy i sprawiał, iż Swed-Trac dobrze pasował do ciężkiej pracy polowej. Charakterystyczny dźwięk jednostki Scanii do dziś jest jedną z cech, które zwracają uwagę podczas pokazów zachowanych egzemplarzy.

Swed-Trac otrzymał napęd na cztery koła

Szwedzi nie ograniczyli się do wymiany silnika. Konstrukcję przygotowywano jako mocny ciągnik z napędem 4×4. W bardziej zaawansowanych odmianach stosowano przednią oś firmy ZF. Rozwiązania dotyczące przedniego napędu, hamulców i rozdziału momentu obrotowego były jednymi z elementów odróżniających Swed-Trac-a od typowego polskiego ciągnika z tego okresu.

W Szwecji miało to duże znaczenie. Ciągnik musiał sprawdzać się nie tylko podczas typowych prac uprawowych, ale również w trudniejszych warunkach terenowych. Mocny silnik bez odpowiedniego wykorzystania przyczepności nie dawałby pełnych korzyści, dlatego napęd obu osi był naturalnym elementem projektu.

Cała maszyna wyglądała przy tym niezwykle masywnie. Duża maska, szerokie ogumienie i rozbudowana kabina sprawiały, iż SWED-TRAC przypominał konstrukcję należącą do znacznie większej serii produkcyjnej.

Druga generacja była znacznie bardziej zaawansowana

Najciekawsze zmiany pojawiły się w modelach rozwijanych w latach 1986 i 1987. Druga wersja Swed-Trac-a nie była już jedynie rozbudowanym Ursusem. Konstrukcja została mocno przeprojektowana, a z polskiego ciągnika zachowano znacznie mniej elementów.

Maszyna otrzymała nową kabinę z płaską podłogą i klimatyzacją. Wokół obrotowego siedzenia operatora nie znajdował się typowy zestaw wystających z podłogi dźwigni. Było to rozwiązanie bardzo nowoczesne jak na połowę lat 80. i pokazuje, iż projektanci przywiązywali dużą wagę nie tylko do mocy, ale również do ergonomii.

Rozbudowano także układ hydrauliczny. Trzypunktowy układ zawieszenia otrzymał elektroniczne sterowanie wykorzystujące proporcjonalne zawory Danfoss. Zastosowano również niezależny zaczep, którego praca nie była bezpośrednio uzależniona od tylnego podnośnika. Jak na niewielkiego producenta były to bardzo ambitne rozwiązania.

Powstało zaledwie kilkadziesiąt ciągników

Swed-Trac nigdy nie wszedł do masowej produkcji. Źródła dotyczące historii marki wskazują na dwie krótkie serie. Według jednych danych pierwsza liczyła około 30 ciągników, a druga około 26. Oznacza to, iż mówimy o maszynie produkowanej w skali manufakturowej, a nie o pełnowymiarowej konkurencji dla takich producentów jak Volvo BM, Valmet, Massey Ferguson czy John Deere.

Niewielka produkcja zwiększa dziś atrakcyjność zachowanych egzemplarzy. Swed-Trac jest znacznie rzadszy od klasycznych Ursusów, na których rozwiązaniach początkowo bazował. Jednocześnie nie był prototypem zbudowanym wyłącznie na wystawę. Te ciągniki rzeczywiście trafiały do użytkowników i wykonywały normalne prace w gospodarstwach.

Co ciekawe, jeden z zachowanych Swed-Trac-ów przez wiele lat pracował również w Polsce. Pokazuje to, iż nietypowa szwedzko-polska konstrukcja nie była tylko ciekawostką kolekcjonerską, ale mogła przez długi czas pełnić funkcję normalnego ciągnika roboczego.

Projekt upadał, ale konstruktorzy próbowali ponownie

Historia Swed-Trac-a nie zakończyła się wraz z pierwszymi problemami przedsiębiorstwa. Konstruktorzy podejmowali kolejne próby rozwinięcia ciągnika. Najbardziej ambitna była trzecia generacja rozpoczęta już po bankructwie Swed-Trac AB.

Tym razem planowano zbudować maszynę praktycznie od nowa. Podstawę stanowiła pełna rama, a nie konstrukcja opierająca się przede wszystkim na obudowach zespołów napędowych. Przygotowano komponenty dla dwóch ciągników. Do napędu przewidziano nowszy, dziewięciolitrowy silnik Scania DSC9. Jeden z wariantów miał być wyposażony w turbodoładowanie.

Najbardziej rozbudowana wersja otrzymała później turbodoładowany silnik z intercoolerem rozwijający około 300 KM. Współpracował on ze skrzynią Scania 871 sterowaną pneumatycznie dzięki joysticka. Przekładnia zapewniała 10 biegów do przodu i 2 wsteczne. Zastosowano również włoski tylny most Hurth, przednią oś ZF oraz duże ogumienie 710/70 R38 z tyłu i 600/65 R28 z przodu.

To już adekwatnie nie był Ursus po szwedzkim tuningu. Był to osobny ciężki ciągnik, w którym doświadczenia zdobyte przy wcześniejszych Swed-Trac-ach wykorzystano do stworzenia znacznie bardziej oryginalnej maszyny.

Swed-Trac wyprzedzał możliwości niewielkiego producenta

Patrząc na rozwiązania stosowane w kolejnych generacjach, łatwo zrozumieć, dlaczego ciągnik do dziś wzbudza zainteresowanie miłośników dawnej techniki. Konstruktorzy eksperymentowali z mocnymi silnikami Scanii, przednimi osiami ZF, rozbudowaną hydrauliką, klimatyzacją, elektronicznym sterowaniem podnośnikiem i coraz bardziej zaawansowanym układem przeniesienia napędu.

Problemem była skala przedsięwzięcia. Produkcja nowoczesnego ciągnika wymaga ogromnego kapitału, rozbudowanego zaplecza konstrukcyjnego, sieci serwisowej oraz możliwości zakupu podzespołów w odpowiednio dużych ilościach. Niewielki producent musiał natomiast łączyć komponenty pochodzące od kilku różnych przedsiębiorstw.

W efekcie Swed-Trac nigdy nie stał się szwedzkim odpowiednikiem wielkoseryjnego Ursusa czy Volvo BM. Pozostał jednak jedną z najbardziej nietypowych konstrukcji rolniczych lat 80. Łączył polskie podzespoły, szwedzki silnik Scanii, niemieckie elementy ZF, hydraulikę Danfoss i rozwiązania opracowane przez niewielką firmę z Arviki. Dzięki temu dzisiaj jest nie tylko bardzo rzadkim ciągnikiem, ale również interesującym przykładem czasów, gdy kilka przedsiębiorstw i grupa ambitnych konstruktorów mogły podjąć próbę stworzenia własnej marki ciągników praktycznie od podstaw.

Brixies Plus Claas Axion 960

Zobacz w sklepie

Bruder 03012 Traktor Claas Axion 950

Zobacz w sklepie

Bluza rozpinana „Nie dam się zaorać”

Zobacz w sklepie

Koszulka „Nie dam się zaorać”

Zobacz w sklepie
Idź do oryginalnego materiału