Tak nawożą 1000 hektarów. „Nigdy nie wrócimy do zawieszanego rozsiewacza”

3 godzin temu
Zdjęcie: Sławkowo Karol Wiśniewski Rauch


Od 513 hektarów wydzierżawionych przez dziadka w 1994 roku do gospodarstwa liczącego dziś około 1000 hektarów. Rodzina Wiśniewskich ze Sławkowa koło Torunia rozwijała gospodarstwo przez trzy dekady, a wraz ze wzrostem areału coraz większe znaczenie zaczęły mieć wydajność maszyn, precyzja zabiegów i ograniczanie niepotrzebnych kosztów. Dziś każdy ciągnik wykorzystywany w gospodarstwie wyposażony jest w system prowadzenia równoległego, stosowane są mapowanie plonu i zmienne dawkowanie, a przy rozsiewie nawozów kontrola sekcji pozwala na nieregularnych polach ograniczyć ich zużycie choćby o 10–15%.

Jednym z kolejnych etapów rozwoju był zakup dwóch ciąganych rozsiewaczy RAUCH o pojemności 9400 litrów. W ciągu roku przechodzi przez nie około 800 ton nawozów mineralnych i 200 ton wapna, dlatego przy takiej skali choćby kilka procent ograniczonych nakładów zaczyna oznaczać konkretne oszczędności.

1000-hektarowe gospodarstwo rolne. Ziemniaki są tutaj najważniejszą uprawą

Gospodarstwo rodziny Wiśniewskich znajduje się w Sławkowie niedaleko Torunia. Jego obecna powierzchnia wynosi około 1000 hektarów, ale początki działalności na tak dużą skalę sięgają lat 90.

W 1994 roku dziadek Karola Wiśniewskiego, Andrzej, wydzierżawił od Skarbu Państwa gospodarstwo o powierzchni 513 hektarów. Do 2000 roku cały ten areał został wykupiony. Kolejny intensywny etap rozwoju przypadł na lata 2010–2020, kiedy gospodarstwo powiększyło się o następne około 500 hektarów.

Dziś struktura zasiewów jest bardzo zróżnicowana. W bieżącym sezonie około 450 ha zajmuje pszenica, 200 ha kukurydza, 150 ha rzepak, kolejne 150 ha burak cukrowy i ćwikłowy, a około 100 ha przeznaczono pod ziemniaki.

To właśnie ziemniak pozostaje jednak najważniejszą i najbardziej wymagającą uprawą w gospodarstwie. Produkowane są przede wszystkim odmiany przeznaczone do przetwórstwa na chipsy i frytki, m.in. SHC1010, VR808, Lady Alicia oraz Innovator. Gospodarstwo posiada również zaplecze umożliwiające przechowywanie około 5000 ton ziemniaków.

Produkcja prowadzona jest przede wszystkim na glebach III i IV klasy, choć występują również stanowiska klasy V. Przeważają gleby średnie i lekkie, dlatego niezwykle ważnym elementem technologii jest dostęp do wody. System nawadniania obejmuje około 500 hektarów, a do podlewania wykorzystywane są trzy deszczownie szpulowe.

Przy takiej strukturze upraw precyzja wykonywania poszczególnych zabiegów ma szczególne znaczenie. Ziemniak jest kosztowną uprawą, dlatego zarówno niepotrzebne nakładanie się przejazdów, jak i nadmierne zastosowanie nawozu oznaczają wymierną stratę finansową.

Rolnictwo precyzyjne od 15 lat. Od nawigacji do zmiennego dawkowania nawozów

Rozwiązania związane z rolnictwem precyzyjnym nie pojawiły się w Sławkowie wraz z ostatnimi inwestycjami. Gospodarstwo rozwija je już od około 15 lat.

Pierwszym istotnym krokiem był zakup w 2009 roku ciągnika John Deere 6930 Premium wyposażonego w nawigację. Od tego momentu każdy kolejny ciągnik trafiający do gospodarstwa był już wyposażany w system prowadzenia równoległego.

Na tym jednak rozwój się nie zatrzymał. Z czasem zaczęto wdrażać kolejne elementy rolnictwa precyzyjnego, m.in. zmienne dawkowanie oraz mapowanie plonu. Pozwala to nie tylko dokładniej prowadzić maszyny, ale przede wszystkim dostosowywać ilość stosowanych środków produkcji do rzeczywistych warunków panujących na poszczególnych fragmentach pól.

Z rolnictwem precyzyjnym mamy doświadczenie od około 15 lat. Nie zatrzymaliśmy się wyłącznie na prowadzeniu równoległym. Z każdym rokiem próbowaliśmy iść do przodu, wprowadzaliśmy zmienne dawkowanie i mapowanie plonu

– wyjaśnia Karol Wiśniewski.

Przy gospodarstwie o powierzchni około 1000 ha takie rozwiązania nie są już wyłącznie technologiczną ciekawostką. Mają bezpośrednio wpływać na koszty produkcji, organizację pracy i efektywne wykorzystanie krótkich okien pogodowych.

Rozsiewacz ciągany czy zawieszany? W tym gospodarstwie wybór jest już prosty

Kolejną zmianą było przejście z rozsiewaczy zawieszanych na maszyny ciągane. Początkowo gospodarstwo kupiło używany rozsiewacz tego typu, aby przekonać się, jak rozwiązanie sprawdzi się w praktyce. Doświadczenia były na tyle dobre, iż właściciele zdecydowali, iż nie chcą już wracać do maszyn zawieszanych.

Największą przewagą okazała się przede wszystkim pojemność. Większy zbiornik oznacza mniej postojów na załadunek i możliwość obsłużenia znacznie większego areału podczas jednego dnia pracy. Przy około 800 tonach nawozów wysiewanych rocznie ma to bardzo duże znaczenie organizacyjne.

Drugą zaletą jest uniwersalność. Po zmianie tylnej przystawki rozsiewacz może pracować nie tylko z nawozami mineralnymi, ale również z sypkim wapnem, w tym wapnem pochodzącym z cukrowni.

W 2023 roku gospodarstwo zdecydowało się na zakup rozsiewaczy RAUCH. Jednym z głównych powodów była chęć rozwijania systemu zmiennego dawkowania oraz kontroli sekcji, których nie oferowały wcześniej użytkowane maszyny.

Ma 176 ha, 200 macior i rentowne gospodarstwo. Po 35 latach zdecydował się je sprzedać

Rozsiewacz nawozów o pojemności 9400 litrów. Wydajność sięga 40 ha/h

Rozsiewacze wykorzystywane w Sławkowie mają pojemność 9400 litrów. Pracują najczęściej z szerokością roboczą 36 metrów, choć w zależności od zadania może być ona zmieniana.

Prędkość robocza wynosi od około 10 do 20 km/h i zależy przede wszystkim od warunków panujących na polu. W optymalnych warunkach wydajność może sięgać około 40 ha na godzinę.

Przy tysiącu hektarów to właśnie wydajność staje się jednym z kluczowych parametrów maszyny. we właściwym momencie nawożenie trzeba wykonać na dużej powierzchni, a pogoda nie zawsze pozostawia na to wiele czasu.

W skali całego roku oba rozsiewacze odpowiadają za aplikację około 800 ton nawozów mineralnych i 200 ton wapna.

Kontrola sekcji pozwala oszczędzić choćby 10–15% nawozu

Dla Karola Wiśniewskiego jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za nowymi rozsiewaczami była możliwość precyzyjnego sterowania dawką.

Maszyny wyposażone są w system EMC, który umożliwia niezależną regulację prawej i lewej strony rozsiewacza. Ma to znaczenie zarówno przy zmiennym dawkowaniu, jak i podczas automatycznej kontroli sekcji.

Największe oszczędności widoczne są na niewielkich i nieregularnych działkach, gdzie bez automatycznego sterowania łatwo dochodzi do nakładania się przejazdów i ponownej aplikacji nawozu w tym samym miejscu.

Według doświadczeń gospodarstwa w takich warunkach kontrola sekcji pozwala ograniczyć zużycie nawozu choćby o 10–15%. Na dużych, regularnych polach różnica jest mniejsza, ale przy setkach ton nawozów aplikowanych każdego roku również kilka procent ma znaczenie.

Im większe pole, tym ta oszczędność jest oczywiście mniejsza. Ale jak to się mówi: grosz do grosza i uzbiera się kupa grosza

– zaznacza Karol Wiśniewski.
Ponad 1000 ha buraków i plony sięgające 99 t/ha. Jak wygląda technologia w Kombinacie Rolnym Kietrz?

Precyzyjne nawożenie ziemniaków. Skrętna oś ogranicza ugniatanie gleby

Przy wyborze maszyny uwagę zwrócono również na rozwiązania, które nie mają bezpośredniego wpływu na sam wysiew, ale mogą ograniczyć szkody powodowane podczas przejazdów.

Jednym z nich jest skrętna oś rozsiewacza. Podczas pokonywania uwroci maszyna lepiej podąża za ciągnikiem, dzięki czemu ograniczone zostaje ugniatanie gleby i uszkadzanie roślin.

W gospodarstwie nastawionym na produkcję ziemniaków ma to szczególne znaczenie. Koszty założenia i prowadzenia plantacji są wysokie, dlatego każda dodatkowa szkoda mechaniczna oznacza realną stratę.

Podobne znaczenie ma hydrauliczna amortyzacja dyszla. Według użytkownika rozsiewacz znacznie spokojniej zachowuje się zarówno podczas transportu po drogach, jak i podczas pracy na nierównym polu.

Jeden rozsiewacz do nawozów i wapna. Przezbrojenie zajmuje około 5 minut

Dużym atutem maszyny jest możliwość szybkiej zmiany przeznaczenia. Gospodarstwo wykorzystuje rozsiewacze zarówno do nawozów mineralnych, jak i do aplikacji około 200 ton wapna rocznie. Zmiana pomiędzy tymi zastosowaniami nie wymaga jednak długiego przezbrajania.

System rozsiewający nawóz zamocowany jest na trzech hakach i według użytkownika można go wymienić na przystawkę do wapna w około pięć minut. Po zmianie kilku ustawień w komputerze maszyna jest gotowa do kolejnej pracy.

Przy dużej liczbie zabiegów właśnie takie detale decydują o rzeczywistej wydajności. Każda godzina spędzona na przezbrajaniu maszyny oznacza bowiem hektary, których tego dnia nie uda się obsłużyć.

Rozsiewacz RAUCH z własną hydrauliką. Napęd WOM odciąża ciągnik

Istotnym kryterium wyboru był również sposób napędu.

Rozsiewacz posiada niezależny układ hydrauliczny napędzany przez WOM ciągnika. Odpowiada on zarówno za napęd taśmy, jak i tarcz rozsiewających. Dzięki temu nie ma potrzeby wykorzystywania w tak dużym stopniu hydrauliki ciągnika. Rozwiązanie rozszerza też możliwość współpracy maszyny z różnymi ciągnikami, ponieważ wymagania wobec ich układu hydraulicznego są mniejsze.

W codziennej eksploatacji ważna jest również obsługa. Dostęp do elementów wewnętrznych, w tym wałków, zaprojektowano tak, aby ich demontaż i ewentualna wymiana zajmowały możliwie mało czasu.

Pan Krzysztof ma 65 lat i choćby nie myśli o emeryturze. Sam obrabia 280 hektarów. Jak to możliwe?

Czy rolnictwo precyzyjne rzeczywiście się opłaca?

Przykład gospodarstwa ze Sławkowa pokazuje, iż rolnictwo precyzyjne nie musi oznaczać wyłącznie spektakularnych technologii czy inwestycji w najdroższe maszyny. Największe korzyści często wynikają z ograniczania niewielkich strat powtarzających się przy każdym przejeździe.

Kilka procent nawozu niewysianego ponownie na klinach, brak nakładek pomiędzy przejazdami, mniejsze ugniatanie na uwrociach czy ograniczenie postojów na załadunek pojedynczo mogą wydawać się niewielkimi oszczędnościami. Przy gospodarstwie o powierzchni około 1000 hektarów i rocznym zużyciu setek ton nawozów ich suma zaczyna mieć jednak realne znaczenie ekonomiczne.

W Sławkowie rozwój technologii trwa już od około 15 lat. Od pierwszego ciągnika z prowadzeniem równoległym gospodarstwo przeszło do mapowania plonu, zmiennego dawkowania i automatycznej kontroli sekcji. Kolejne inwestycje są więc nie rewolucją, ale następnym etapem konsekwentnie realizowanej strategii: wykonać zabieg możliwie dokładnie, we właściwym terminie i przy możliwie małych stratach.

Idź do oryginalnego materiału