W zeszłym roku opisałem nasz pobyt w Macedonii. Teraz czas na update, cenami z 2026 r.
Tym razem pojechaliśmy tylko we trójkę. Skutkowało to dwoma zmianami:
- samolot zamiast auta,
- zamieszkanie u syna, zamiast wynajmu.
Inne były też koszty.
Dojazd: parking przy lotnisku, dojazd do lotniska, tankowanie auta (młodego) na miejscu – 2419z (autem było 1430 zł, ale teraz paliwo istotnie podrożało).
Nocleg: 0 zł (było ok. 3000 zł)
Koszty lokalne: 1356 zł (było 1700 zł, ale na więcej osób).
Suma wydatków: 3775 zł tj. 269 zł/dzień.
Koszty lokalne (jedzenie) wyniosły nas ok. 100 zł/dzień. Dużo? To popatrzcie na szczegóły.
Pieczywo: drożdżówka ok. 2,5 zł, bagietka i chleb – podobnie.
Kawa w lokalu przy miejskim deptaku (mrożona latte ze szklanką wody „kranówki”): 10 zł.
Pizza z truflami (lokal blisko deptaka) plus cola: 42 zł.
Obiad na 5 osób (półmisek z grilla 1 kg – 72 zł stanowił główne danie) w restauracji średniej klasy hotelu z napojami: 171 zł.
Generalnie trzeba przyjąć zasadę: ceny jedzenia w porównaniu do Polski dzielimy przez 2. W Ochrydzie i Skopje – równe polskim ze sporego miasta.
Teraz czas na noclegi. Pokój dwuosobowy nad brzegiem Jeziora Ochrydzkiego (ale 30 km od lotniska i 20 km od miasta) – 120 zł/dzień. Trzyosobowy Apartament w średnim mieście (odpowiednik naszego Płocka) – 160 zł/dzień.
Po analizie cen, czas na spostrzeżenia. Inflacja robi swoje i ceny rosną. Nie jakoś dramatycznie, ale zauważalnie (oceniam na +10%). Komu to przeszkadza, zapraszam nad Jezioro Prespa, przeżyłem tam szok, na szczęście pozytywny.
Reklamowa nazwa „Macedońska Garda” nie jest ani trochę przesadzona. jeżeli wejdziecie do wody w Pretorze lub Slivinicy patrząc na albański brzeg dostajecie widok podobny jak w Makarskiej (4 razy droższa Chorwacja), obracając się w kierunku lądu za plażą – Toskania. Woda – czysta i ciepła (był koniec sierpnia), plaża piaseczek, płycizny lepsze niż na Helu. Jedyny brak – infrastruktura, tutaj Gardy się nie spodziewajcie. Za to pięknie i tanio, a nocować możecie, jak niektórzy blogerzy – w prawosławnym klasztorze.
Jezioro Prespa przegrywa marketingowo z Ochrydzkim, głównie z powodu swojej dzikości. Brak tam miast, a XVI w. klasztor nie może się równać z pełną zabytków starówką. Sama Ochryda ma urok Chorwacji, lotnisko 10 km od miasta, ale plaże tylko przeciętne (poza obłędną i zatłoczoną Kaneo), wąskie, kamienne i zatłoczone. Dzięki kamieniom (zwłaszcza wapieniom), woda w niej jednak jest krystalicznie czysta (widoczność w dół do 10m).
A inne miasta? Nie mieliśmy warunków do zwiedzania (upały, nie do zniesienia w mieście), ale widzieliśmy przełęcz Baba (wjazd szosą na 1600 m, niech się schowa 2 razy niższa Przełęcz Knurowska w Gorcach), z mekką paralotniarzy i widokiem na Jezioro Ochrydzkie, kilka małych wiosek, obejrzeliśmy kilka meczy, no i siedzieliśmy nad wodą (głównie Prespa, jeden dzień nad Jeziorem Ochrydzkim). Kto planuje city break – polecam 4-5 dni: Ochryda, okoliczne miejscowości i koniecznie plaża Slivnica nad Prespą. Kto chce siedzieć 2 tygodnie, to samo plus dodałbym 1 dzień na Bitolę. Im więcej Ochrydy, tym drożej, im więcej Prespy i Bitoli, tym taniej.









