Tankowanie coraz droższe. Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w portfele kierowców

4 godzin temu

Druga połowa marca przynosi kierowcom wyjątkowo niepokojące informacje. Ceny paliw w Polsce gwałtownie rosną, a na wielu stacjach poziomy przekraczające 7 zł za litr oleju napędowego stały się już normą. Dynamika podwyżek jest tak duża, iż analitycy porównują ją z okresem największych zawirowań na rynku energii po wybuchu wojny w Ukrainie.

Tankowanie coraz droższe. Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w portfele kierowców

Według danych rynkowych średnia cena oleju napędowego osiągnęła już około 7,64 zł za litr, co oznacza wzrost aż o 65 groszy w ciągu jednego tygodnia. Jeszcze bardziej imponująca – choć dla kierowców bolesna – jest skala podwyżek od początku miesiąca. W zaledwie kilkanaście dni diesel podrożał o ponad 1,60 zł na litrze.

Również benzyna nie pozostaje w tyle. Pb95 kosztuje średnio około 6,53 zł za litr, czyli najwięcej od wielu miesięcy. W górę idą także ceny autogazu – średnio 3,17 zł za litr, co jest najwyższym poziomem od roku.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wstrząsnął rynkiem ropy

Źródła podwyżek nie leżą jednak w Polsce. Gwałtowny wzrost cen paliw to bezpośrednia konsekwencja napiętej sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.

Po eskalacji konfliktu i blokadzie strategicznej Cieśniny Ormuz przez Iran, światowy rynek ropy znalazł się w stanie silnej nerwowości. To właśnie przez ten wąski szlak transportowy do niedawna przepływało choćby 20 proc. globalnego handlu ropą naftową. Ograniczenie dostaw natychmiast podbiło ceny surowca i gotowych paliw.

Efekt był widoczny niemal natychmiast na światowych giełdach.

  • Benzyna na rynku amerykańskim podskoczyła do około 2,95 USD za galon, podczas gdy jeszcze miesiąc wcześniej kosztowała poniżej 2 dolarów.
  • Cena oleju napędowego w Europie przekroczyła 1100 dolarów za tonę, czyli niemal o połowę więcej niż pod koniec lutego.

Tak gwałtowny skok notowań surowców gwałtownie przeniósł się na europejskie rafinerie i stacje paliw.

Rafinerie już podnoszą ceny hurtowe

Rosnące koszty widać także w cennikach paliw sprzedawanych przez rafinerie. Hurtowe ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce ponownie zaczęły dynamicznie rosnąć, co oznacza, iż stacje paliw mogą w najbliższym czasie podnosić ceny jeszcze wyżej.

W połowie marca benzyna Efecta 95 w sprzedaży hurtowej kosztowała około 5400 zł za metr sześcienny, co po doliczeniu podatku VAT przekłada się na około 6,64 zł za litr. To poziom wyższy niż aktualna średnia cena na stacjach, co sugeruje, iż kolejne podwyżki są niemal nieuniknione.

Jeszcze bardziej napięta sytuacja dotyczy oleju napędowego. Hurtowa cena Ekodiesla sięgnęła około 6399 zł za metr sześcienny, czyli blisko 7,90 zł za litr po opodatkowaniu. Przy standardowej marży detalicznej oznaczałoby to potencjalny wzrost cen na stacjach choćby powyżej 8 zł za litr.

Kurs dolara dodatkowo podbija ceny

Na krajowy rynek działa jeszcze jeden czynnik. Paliwa na świecie rozliczane są w dolarach, dlatego każde osłabienie złotego wobec amerykańskiej waluty automatycznie zwiększa koszty importu ropy i paliw.

W ostatnich tygodniach dolar wyraźnie się umocnił, co dla polskich rafinerii oznacza droższe zakupy surowca. W praktyce oznacza to, iż choćby przy stabilizacji cen ropy kurs walutowy może utrzymywać wysokie ceny na stacjach.

Ponad połowa ceny paliwa to podatki

Warto pamiętać, iż znaczną część ceny paliwa stanowią obciążenia fiskalne. Podatki i opłaty publiczne odpowiadają za ponad 50 proc. ceny każdego litra paliwa sprzedawanego w Polsce. W ich skład wchodzą m.in.:

  • akcyza
  • opłata paliwowa
  • opłata emisyjna
  • podatek VAT

Oznacza to, iż nawet przy wysokich cenach surowców realna cena paliw bez podatków byłaby znacznie niższa. Szacunki wskazują, iż w takich warunkach benzyna mogłaby kosztować około 3,35 zł za litr, diesel około 4,50 zł, a LPG około 2,20 zł.

Czy kierowców czekają kolejne podwyżki?

Sytuacja na rynku pozostaje bardzo dynamiczna. Jeśli napięcia geopolityczne utrzymają się, a transport ropy przez Cieśninę Ormuz nie wróci do normy, ceny paliw mogą dalej rosnąć.

Eksperci nie wykluczają, iż w najbliższych tygodniach diesel na części stacji może zbliżyć się do poziomu 8 zł za litr. Wiele będzie jednak zależało od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz od kursu dolara.

Jedno jest pewne – polscy kierowcy już odczuwają jeden z najsilniejszych paliwowych wstrząsów ostatnich lat. jeżeli globalne napięcia nie osłabną, podwyżki mogą jeszcze przyspieszyć.

Oziminy przezimowały dobrze. BASF pokazał strategię ochrony na start sezonu
Idź do oryginalnego materiału