Ten ryż nie trafi do sklepów. Inspekcja zablokowała 40 ton towaru

1 godzina temu

Cztery ciężarówki ryżu jaśminowego nie trafią na razie do polskich sklepów. Inspektorzy zakwestionowali oznakowanie 40-tonowej partii sprowadzonej z Tajlandii. Towar przedstawiano jako ekologiczny, choć – zgodnie z ustaleniami kontroli – nie miał już podstaw do posługiwania się takim oznaczeniem.

40 ton ryżu zatrzymanych przed sprzedażą. Problemem było oznaczenie „eko”

W tej sprawie nie chodziło o wykrycie bakterii, pozostałości pestycydów czy innego zagrożenia dla zdrowia. Powodem interwencji była jakość handlowa produktu, czyli rozbieżność między rzeczywistym statusem ryżu a informacją przekazywaną odbiorcy na opakowaniu.

Ryż miał wyglądać na ekologiczny

Decyzję w sprawie 40 tys. kg ryżu jaśminowego wydał Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Gdańsku. Towar pochodził z Tajlandii.

Jak wynika z informacji przekazanych przez IJHARS, oznakowanie sugerowało ekologiczny charakter produktu, mimo iż ryż nie posiadał już takiego statusu. Inspekcja zakazała więc wprowadzenia całej partii do obrotu na terenie Polski.

Określenia „ekologiczny”, „eko” i „bio” nie są zwykłymi hasłami reklamowymi. Mogą być stosowane wyłącznie w odniesieniu do produktów spełniających wymagania systemu produkcji ekologicznej oraz podlegających odpowiedniej kontroli i certyfikacji.

Dla klienta taka informacja ma bezpośrednie znaczenie. Żywność ekologiczna jest zwykle droższa, dlatego niezgodne z prawdą oznaczenie może wpływać zarówno na decyzję zakupową, jak i na cenę produktu.

Zakaz obowiązuje od razu

Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, iż importer nie może rozpocząć sprzedaży zakwestionowanego ryżu choćby wtedy, gdy zdecyduje się odwołać od rozstrzygnięcia Inspekcji.

Nie musi to jednak oznaczać, iż cała partia zostanie zniszczona. Dalsze postępowanie może zakończyć się zwrotem towaru do nadawcy, skierowaniem go poza polski rynek albo usunięciem stwierdzonych nieprawidłowości.

W praktyce możliwe byłoby więc ponowne oznakowanie produktu i usunięcie informacji sugerujących jego ekologiczne pochodzenie – pod warunkiem zaakceptowania takiego rozwiązania przez adekwatne organy.

„Bio” musi mieć potwierdzenie w dokumentach

W przypadku żywności sprowadzanej spoza Unii Europejskiej kontrola nie ogranicza się do wyglądu opakowania. Inspektorzy mogą sprawdzać również dokumentację handlową i importową, świadectwa kontroli oraz informacje dotyczące pochodzenia i statusu produktu.

Ma to szczególne znaczenie przy żywności ekologicznej. Samo umieszczenie zielonego symbolu, napisu „organic” czy określenia „bio” nie wystarcza. Importer musi wykazać, iż produkt został wytworzony, skontrolowany i sprowadzony zgodnie z wymaganiami obowiązującymi na rynku unijnym.

W przypadku tajskiego ryżu problemem nie była więc jakość kulinarna produktu, ale deklaracja, która mogła tworzyć u konsumenta fałszywe przekonanie, iż kupuje żywność spełniającą standardy produkcji ekologicznej.

Tysiące partii żywności pod kontrolą

Zatrzymanie 40 ton ryżu jest jedną z wielu kontroli prowadzonych na granicy i w miejscach odprawy żywności pochodzącej z państw trzecich.

Według danych przywołanych przez media, w pierwszej połowie 2026 roku IJHARS skontrolowała 45 711 partii importowanych artykułów rolno-spożywczych. W tym czasie wydano 35 decyzji zakazujących wprowadzenia do obrotu łącznie 56 partii produktów.

Nie każda taka decyzja oznacza zagrożenie sanitarne. Kontrole IJHARS obejmują przede wszystkim jakość handlową, czyli m.in. prawidłowość oznakowania, zgodność składu z deklaracją, kraj pochodzenia, klasę jakości oraz informacje, które mogą mieć wpływ na wybór konsumenta.

Produkty stwarzające bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia podlegają również działaniom innych służb, m.in. Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz Inspekcji Weterynaryjnej.

Nowe przepisy mają uderzyć w fałszowanie żywności

Sprawa ryżu zbiegła się z pracami nad zmianą ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Sejm przyjął nowelizację 17 lipca 2026 roku. Za ustawą zagłosowało 421 posłów, nikt nie był przeciw, a 21 posłów wstrzymało się od głosu. Dokument trafił następnie do Senatu.

Jednym z najważniejszych rozwiązań jest wprowadzenie do przepisów pojęcia oszustwa żywnościowego. Ma ono obejmować celowe wprowadzanie do obrotu zafałszowanej żywności w celu uzyskania korzyści majątkowej.

Chodzi między innymi o podawanie nieprawdziwych informacji dotyczących składu, pochodzenia, adekwatności produktu czy terminu jego przydatności. Za takie działania mają grozić grzywna, ograniczenie wolności albo kara pozbawienia wolności. Wyższe sankcje przewidziano w przypadku produktów o znacznej wartości.

„Takiej sytuacji nie było od dekad”. Polska żywność coraz bardziej zagrożona

Kontrola obejmie także sklepy internetowe

Nowelizacja ma również rozszerzyć możliwości kontroli informacji publikowanych w internecie. IJHARS będzie mogła sprawdzać nie tylko etykiety produktów, ale także opisy zamieszczane w sklepach internetowych, reklamach, materiałach promocyjnych i na stronach producentów.

Jeżeli informacje będą wprowadzały klientów w błąd, Inspekcja będzie mogła wszcząć postępowanie, nakazać ich zmianę lub opublikowanie sprostowania.

Przypadek 40 ton ryżu pokazuje, iż prawidłowe oznakowanie nie jest formalnością. Informacja „eko” podnosi wartość produktu i może przesądzić o zakupie. Dlatego musi wynikać z rzeczywistego statusu żywności, a nie jedynie z treści nadrukowanej na opakowaniu.

Źródła: IJHARS, Sejm RP, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Idź do oryginalnego materiału