Trader pozywa Topstep i broni się sam. To sprawa, która może zatrząść branżą prop tradingu

5 godzin temu

Branża prop tradingu od kilku lat przeżywa boom. Tysiące traderów na całym świecie, w tym wielu Polaków, próbuje swoich sił w tzw. wyzwaniach inwestycyjnych, oferowanych przez firmy takie jak Topstep, FTMO czy Moneta Funded. Model jest prosty: płacisz za test, jeżeli go przejdziesz, dostajesz dostęp do kapitału firmy i dzielisz się zyskami. Ten model po raz kolejny trafił jednak pod lupę amerykańskiego sądu federalnego. A sprawa, o której piszemy, jest co najmniej nietypowa.

9 kwietnia 2026 roku w sądzie federalnym dla Middle District of Florida wpłynął 18-stronicowy pozew (sygnatura 3:26-cv-00816-WWB-LLL) przeciwko Topstep, jednej z największych prop firm w USA. Powodem jest Vincent McCrudden, weteran rynku kontraktów terminowych i postać, której biografia sama w sobie nadawałaby się na scenariusz filmu. Co istotne, McCrudden reprezentuje się sam, bez adwokata (tzw. pro se). To rzadkość w tak złożonej sprawie regulacyjnej, ale dla osób śledzących karierę powoda nic dziwnego.

Kim jest człowiek, który stanął do walki z Topstep

Zanim przejdziemy do meritum, warto zatrzymać się przy postaci McCruddena, bo jego historia jest kluczem do zrozumienia kontekstu. Kilkanaście lat temu prowadził on fundusz inwestujący w metale, który ucierpiał na skutek głośnej manipulacji rynkiem miedzi przez Yasuo Hamanakę. Następnie wszedł w długoletni konflikt z amerykańskimi regulatorami, m.in. CFTC i NFA. W 2011 roku przyznał się do dwóch federalnych zarzutów przesyłania gróźb karalnych wobec ponad 40 urzędników SEC, FINRA, NFA i CFTC. Prowadził m.in. stronę z „listą egzekucyjną” regulatorów. Trafił do więzienia federalnego na 28 miesięcy.

Po latach wraca więc do tych samych instytucji jako poszkodowany trader, oczekując, iż pomogą mu w sporze z prop firmą. Topstep z pewnością wykorzysta tę historię w swojej obronie. Niezależnie jednak od osoby powoda, sąd będzie musiał ocenić merytoryczną stronę zarzutów. A te są poważne.

Co dokładnie zarzuca Topstep

Pozew opisuje to, co McCrudden nazywa „systemowym i wprowadzającym w błąd schematem” służącym do pobierania opłat ewaluacyjnych przy jednoczesnym blokowaniu wypłat. Najważniejsze zarzuty można sprowadzić do kilku punktów.

Po pierwsze, klasyczna formuła „bait and switch”. McCrudden twierdzi, iż po przejściu symulowanego etapu Trading Combine oraz Express Funded Account i po pierwszych wypłatach, traderzy są promowani do tzw. konta live, reklamowanego jako „wyższa liga”. W tym momencie – jak utrzymuje powód – reguły gry drastycznie się zmieniają. Dzienny limit straty zostaje obniżony o około 55% (do 2 000 USD), a maksymalna liczba kontraktów spada o około 80%, do zaledwie trzech. Strategia, która działała na koncie ewaluacyjnym, staje się więc praktycznie niewykonalna.

Po drugie, blokowane „rezerwy kapitałowe”. Powód twierdzi, iż około 28 000 USD jego wypracowanego zysku trafiło do tzw. reserve, którego odblokowanie wymagało, jak to ujął, „matematycznie niemal niemożliwych” stóp zwrotu rzędu 100-400%. Co więcej, mechanizm rezerwy nie figurował w pierwotnej umowie, ale w odrębnym dokumencie „Live Trading Rules”, który firma może modyfikować jednostronnie.

Po trzecie, awarie techniczne, które – według McCruddena – „niezmiennie działają na niekorzyść tradera”, a żadnych adekwatnych mechanizmów odszkodowawczych nie ma. Czwarty zarzut to potencjalna sprzedaż danych traderów osobom trzecim – na podstawie kontrowersyjnego paragrafu 10 umowy. Według powoda otwiera to drogę do tego, by ktoś mógł handlować przeciwko klientom Topstep. To interpretacja agresywna i Topstep z pewnością będzie ją kwestionować, ale samo postawienie takiego zarzutu w pozwie federalnym uruchamia szeroką dyskusję w środowisku.

Najważniejszy zarzut: nieregulowany „commodity pool”

Z prawnego punktu widzenia najpoważniejszy jest jednak inny element pozwu. McCrudden argumentuje, iż Topstep faktycznie działa jako Commodity Pool Operator (CPO) bez wymaganej rejestracji w CFTC i NFA. CPO to amerykańska kategoria regulacyjna obejmująca podmioty, które gromadzą środki od wielu inwestorów i wspólnie inwestują je w instrumenty pochodne – de facto fundusze inwestycyjne na rynku futures. Definicję i obowiązki CPO precyzuje Commodity Exchange Act oraz przepisy CFTC z części 17 CFR.

Różnica między prawdziwą prop firmą a CPO jest fundamentalna. Klasyczna prop firma handluje wyłącznie własnym kapitałem i nie podlega obowiązkowi rejestracji. CPO natomiast zbiera pieniądze od inwestorów i obraca nimi – a wtedy w grę wchodzą rygorystyczne wymogi licencyjne, sprawozdawcze i kapitałowe. McCrudden twierdzi, iż kapitał traderów Topstep faktycznie przepływa do połączonych „master accounts” wykorzystywanych do handlu na CME, CBOT, COMEX i NYMEX, a podział zysków ma charakter „proporcjonalnej alokacji” – co jego zdaniem wypełnia definicję commodity pool.

Jeśli sąd federalny przychyli się do tej interpretacji, konsekwencje wykroczą daleko poza samą sprawę Topstep vs. McCrudden. Większość prop firm działających dziś na rynku futures w USA korzysta z bardzo podobnej struktury. Otwiera to drogę do pozwów zbiorowych, żądań zwrotu wcześniejszych strat traderom, osobistej odpowiedzialności założycieli, a w skrajnym scenariuszu – do zamknięcia działalności. Już dziś prawnicy branżowi zwracają uwagę na podstawowy problem operacyjny: czy jakikolwiek poważny dostawca usług płatniczych obsługiwałby nieregulowaną firmę finansową przyjmującą klientów z USA? Raczej nie.

Co na to Topstep i jakie są realne szanse powoda

Na dzień publikacji Topstep oficjalnie nie odniósł się do pozwu. Firma niemal na pewno powoła się jednak na klauzulę obowiązkowego arbitrażu (JAMS, Delaware) zapisaną w warunkach świadczenia usług. W praktyce sądy federalne w USA w zdecydowanej większości takie klauzule egzekwują. To największe ryzyko dla McCruddena – może okazać się, iż sprawa w ogóle nie zostanie rozpoznana co do meritum, ale zostanie skierowana do arbitrażu, gdzie powodowi reprezentującemu się samodzielnie jest znacznie trudniej.

McCrudden próbuje to uprzedzić, wnosząc o uznanie klauzuli arbitrażowej oraz klauzuli zakazującej negatywnych wypowiedzi (non-disparagement) za niedopuszczalne i nieegzekwowalne. Gdyby sąd to przyjął, miałoby to bardzo szerokie konsekwencje dla wszystkich traderów związanych podobnymi umowami.

Drugie istotne ryzyko to oczywiście historia powoda. Skazany za groźby karalne wobec urzędników federalnych weteran z bardzo specyficzną reputacją w branży nie jest najbardziej wiarygodnym powodem. Jak słusznie zauważył TradeInformer w swojej analizie sprawy, ironia tej historii polega na tym, iż McCrudden domaga się dziś pomocy od tych samych regulatorów, którym kiedyś wypowiedział wojnę.

Dlaczego to ważne także dla polskiego tradera

Można zapytać:

Co to ma wspólnego z polskim traderem, który handluje przez europejskiego brokera?

Więcej, niż mogłoby się wydawać. Po pierwsze, Topstep przyjmuje klientów z całego świata, w tym z Polski – tysiące Polaków próbowało lub próbuje swoich sił w jego programach. Po drugie, wyrok w tej sprawie wyznaczy standard dla całej globalnej branży prop firm na rynku futures. Po trzecie, opisane w pozwie praktyki – zmiana reguł po przejściu testu, blokowane rezerwy, „twardszy” tryb na koncie live – są od lat masowo opisywane w społecznościach traderów. Według niezależnych analiz publikowanych m.in. przez serwis PropScorer i opisanych w branżowych raportach prop firm, realna szansa na otrzymanie jakiejkolwiek wypłaty z Topstep wynosi ok. 33% wszystkich traderów, którzy przeszli etap ewaluacji, a samą fazę combine przechodzi ok. 16,8% uczestników. Marketingowa „99,26% approval rate” dotyczy wyłącznie osób, które już dotarły do etapu wypłaty.

Warto też pamiętać, iż w 2026 roku amerykański regulator CFTC sygnalizował zaostrzenie nadzoru nad sektorem prop firm, a sam Topstep, po przejęciu The Futures Desk i uruchomieniu platformy TopstepX, równolegle pivotował w stronę modelu brokerskiego we współpracy z Plus500. Sygnał jest jasny: branża szykuje się na regulacje, a pozew McCruddena może tę zmianę przyspieszyć.

Podsumowanie

Sprawa Vincent McCrudden kontra TopstepFunded LLC może okazać się jednym z najważniejszych procesów w historii branży prop tradingu. Albo zostanie spektakularnie wygaszona przez klauzulę arbitrażową, albo – jeżeli sąd federalny zajmie się argumentem o nieregulowanym commodity pool – zatrzęsie całym amerykańskim sektorem propów. Powodowi nie pomaga jego barwna przeszłość ani decyzja, by bronić się samodzielnie. Pomaga mu jednak to, iż jego zarzuty pokrywają się z masowymi skargami tysięcy traderów. A na to sąd musi spojrzeć poważnie.

Idź do oryginalnego materiału