Trump atakuje kurs dolara kanadyjskiego – „nierównowaga jest nie do przyjęcia”. Nowe cła wchodzą w życie 8 września

1 godzina temu

Prezydent Donald Trump otworzył w niedzielę 6 września nowy front w trwającym od ponad półtora roku konflikcie handlowym z Kanadą. Tym razem celem nie są konkretne towary, ale sam kurs dolara kanadyjskiego. Trump napisał na Truth Social, iż „nierównowaga walutowa Kanady z USA jest nie do przyjęcia” i iż „tak było od lat – ale nigdy więcej!”. Wpis pojawił się na dwa dni przed wejściem w życie kolejnej rundy kanadyjskich ceł odwetowych, zaplanowanych na 8 września, i w kulminacyjnym momencie eskalacji, jakiej stosunki handlowe obu państw nie widziały od dekad.

Choć Trump nie sprecyzował, jakie działania zamierza podjąć, sam fakt, iż amerykański prezydent publicznie kwestionuje wartość waluty sojusznika, otwiera drzwi do kolejnych nieprzewidywalnych ruchów – od presji na Bank Kanady, przez dodatkowe bariery handlowe, po włączenie kursu walutowego do przyszłych negocjacji.

Dolar kanadyjski w centrum sporu

Dolar kanadyjski (CAD) notowany jest na poziomie ok. 0,72 USD – co oznacza, iż za jednego dolara amerykańskiego trzeba zapłacić ok. 1,38 CAD. Dolar kanadyjski jest historycznie słabszy od amerykańskiego i przez większość ostatnich dwóch dekad oscylował w przedziale 0,70-0,85 USD. Kanada nie stosuje sztywnego kursu walutowego – loonie (tak potocznie nazywa się dolara kanadyjskiego) jest walutą swobodnie płynącą, a jego wartość kształtują siły rynkowe: różnica stóp procentowych, ceny surowców (zwłaszcza ropy naftowej), bilans handlowy i ogólny sentyment do ryzyka.

Trump wydaje się traktować słabość dolara kanadyjskiego jako formę nieuczciwej przewagi handlowej – tańsza waluta sprawia, iż kanadyjski eksport jest bardziej konkurencyjny cenowo na rynku amerykańskim. Problem w tym, iż Kanada nie manipuluje swoją walutą. Bank Kanady nie interweniuje na rynku walutowym w celu osłabienia loonie – zresztą choćby Departament Skarbu USA nigdy nie umieścił Kanady na liście państw podejrzanych o manipulację kursem.

Warto zauważyć, iż to nie pierwszy raz, gdy Trump atakuje waluty partnerów handlowych. Podczas pierwszej kadencji wielokrotnie krytykował Chiny i Japonię za rzekome utrzymywanie zaniżonych kursów, a w 2019 roku Departament Skarbu formalnie sklasyfikował Chiny jako manipulatora walutowego (decyzja została cofnięta kilka miesięcy później). Rozszerzenie tej retoryki na Kanadę – bliskiego sojusznika NATO i partnera w Five Eyes – jest jednak bezprecedensowe.

Eskalacja, której nikt nie chciał

Wypowiedź Trumpa o kursie trafiła w kulminacyjny moment najpoważniejszej wojny handlowej między USA a Kanadą od wejścia w życie NAFTA. Chronologia ostatnich miesięcy pokazuje spiralę eskalacji.

W lutym 2026 roku Sąd Najwyższy USA orzekł w sprawie Learning Resources, Inc. v. Trump, iż prezydent nie może nakładać ceł na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act) – co zablokowało dotychczasową podstawę prawną ceł na Kanadę i Meksyk. Administracja Trumpa gwałtownie znalazła alternatywę. Przez 150 dni korzystała z Section 122 Trade Act (pozwalającej na tymczasowe cła do 15%), a po ich wygaśnięciu w lipcu przeszła na Section 301 i Section 338 Tariff Act z 1930 roku.

W sierpniu 2026 roku negocjacje handlowe między Waszyngtonem a Ottawą załamały się. USA nałożyły 50-procentowe cła na wybrane towary kanadyjskie (ok. 5% kanadyjskiego eksportu do USA) na podstawie Section 338. Kanada odpowiedziała natychmiast. Ottawa ogłosiła cła odwetowe w wysokości 15%, 25% i 50% na towary amerykańskie o wartości 27,6 mld CAD, obejmujące ok. 700 kategorii produktów – od stali i produktów mlecznych, przez sprzęt AGD i rolniczy, po elektronikę i papier. Cła te wchodzą w życie jutro, 8 września.

Premier Mark Carney postawił warunek: umowa handlowa musi zawierać gwarancje, iż Waszyngton nie będzie jednostronnie zmieniał ceł na najważniejsze branże, takie jak motoryzacja, stal i aluminium. Administracja Trumpa odpowiedziała, iż zaproponowała Kanadzie korzystne warunki, a Ottawa stawia wygórowane żądania. Dialog utknął w martwym punkcie.

USD/CAD – co mówią prognozy

Para USD/CAD zamknęła tydzień na poziomie ok. 1,383. Od początku roku loonie doświadczył znacznej zmienności: otwarcie roku wypadło przy kursie 1,44, po czym waluta umocniła się do poziomu ok. 1,37 w marcu-kwietniu na fali nadziei na rozwiązanie sporu handlowego. Po załamaniu negocjacji w sierpniu loonie ponownie osłabł.

Kluczowe jest to, iż kurs USD/CAD znajduje się w zakresie, który większość ekonomistów uznaje za spójny z fundamentami. Różnica stóp procentowych (Bank Kanady utrzymuje stopę na niższym poziomie niż Fed), niższe ceny ropy WTI w porównaniu ze szczytem z 2022 roku i niepewność handlowa – wszystko to uzasadnia notowania w przedziale 1,37-1,42.

Analitycy Reuters w ankiecie z 3 września prognozują, iż w horyzoncie 12-miesięcznym loonie umocni się do poziomu 1,36. TD Economics widzi kurs na koniec 2026 roku na poziomie 1,39. Konsensus rynkowy zakłada stopniowe umocnienie dolara kanadyjskiego, ale jednocześnie utrzymanie podwyższonej zmienności tak długo, jak trwa konflikt handlowy.

Historycznie tweety (posty) Trumpa dotyczące walut generowały krótkoterminowe ruchy rzędu 30-80 pipsów, choć ich efekt zwykle wygasał w ciągu kilku sesji – o ile nie towarzyszyły im konkretne działania polityczne.

Kto traci, kto zyskuje?

Wojna handlowa USA-Kanada i niepewność walutowa uderzają przede wszystkim w firmy z zintegrowanymi łańcuchami dostaw po obu stronach granicy. Sektor motoryzacyjny jest najbardziej narażony – części samochodowe przekraczają granicę USA-Kanada średnio siedem razy, zanim trafią do gotowego pojazdu. Cła na tym poziomie podnoszą koszty produkcji w sposób, którego nie da się gwałtownie zrekompensować.

Dla kanadyjskich eksporterów słaby loonie jest w normalnych warunkach korzystny, bo czyni ich towary tańszymi na rynku amerykańskim. Jednak w obliczu 50-procentowych ceł ta przewaga kursowa jest całkowicie zneutralizowana. Z kolei silniejszy dolar kanadyjski – którego, jak się zdaje, domaga się Trump – uderzyłby w kanadyjski eksport jeszcze bardziej, potencjalnie pogłębiając recesję, na której krawędzi Kanada balansuje od kilku kwartałów.

Waluta jako broń – niebezpieczny precedens

Najbardziej niepokojącym aspektem niedzielnego wpisu Trumpa jest sam fakt włączenia kursu walutowego do arsenału retoryki handlowej wobec Kanady. Dotychczas pretekstem do ceł były: fentanyl, nielegalna imigracja, deficyt handlowy, ochrona krajowego przemysłu. Teraz dochodzi kurs waluty – nad którym Kanada de facto nie ma kontroli.

Jeśli administracja USA zacznie traktować słabość walut partnerów handlowych jako uzasadnienie dla dodatkowych restrykcji, konsekwencje mogą być dalekosiężne. Dolar kanadyjski jest walutą płynną rynkowo, ale podobnie jest z euro, jenem, funtem czy złotym. Logika, w której „twoja waluta jest za słaba, więc nakładamy cła”, mogłaby teoretycznie objąć dowolnego partnera handlowego. Dla rynku forex oznaczałoby to fundamentalną zmianę reguł gry.

Na razie rynek traktuje wpis Trumpa raczej jako element presji negocjacyjnej niż zapowiedź konkretnych działań walutowych. Administracja USA nie dysponuje łatwymi narzędziami, by zmusić Kanadę do wzmocnienia loonie – Fed kontroluje dolara amerykańskiego, a Bank Kanady prowadzi niezależną politykę pieniężną. Ale w świecie, w którym prezydent USA nałożył cła na sojusznika na podstawie ustawy z 1930 roku i próbuje przemianować Jezioro Ontario na „Lake America”, przestrzeń tego, co wydaje się niemożliwe, dramatycznie się zawęziła.

Idź do oryginalnego materiału