Trump przedłuża rozejm z Iranem na czas nieokreślony. Rynki odetchnęły, ale na jak długo?

6 godzin temu

Kilkanaście godzin przed wygaśnięciem dwutygodniowego zawieszenia broni prezydent USA zdecydował się na bezterminowe przedłużenie rozejmu. Kontrakty terminowe na Wall Street natychmiast ruszyły w górę, japoński Nikkei 225 wyznaczył nowy historyczny rekord, a ropa Brent cofnęła się poniżej 98 dolarów za baryłkę. Irańska strona zdążyła jednak odpowiedzieć, iż decyzji Waszyngtonu „nie uznaje”, co sprawia, iż spokój inwestorów może okazać się bardzo kruchy.

We wtorek 21 kwietnia, zaledwie kilka godzin po tym jak w porannym wywiadzie dla CNBC Donald Trump stwierdził, iż „nie chce” przedłużać zawieszenia broni, prezydent opublikował na portalu Truth Social oświadczenie diametralnie zmieniające sytuację. Poinformował, iż na prośbę pakistańskiego premiera Shehbaza Sharifa oraz szefa sztabu generalnego Asima Munira Stany Zjednoczone wstrzymują ofensywę do czasu, aż irański rząd – określony przez Trumpa jako „poważnie rozbity wewnętrznie” – przedstawi „jednolitą propozycję” zakończenia konfliktu.

Z formalnego punktu widzenia rozejm nie ma teraz ustalonej daty końcowej. Z praktycznego – jego los zależy od kwestii, które przez ostatnie dwa tygodnie okazały się niemożliwe do rozstrzygnięcia: przyszłości irańskiego programu nuklearnego, statusu proirańskich grup zbrojnych w regionie i kontroli nad Cieśniną Ormuz, przez którą w czasach pokoju przepływa ok. 20 proc. światowego handlu ropą naftową i gazem.

Iran mówi „nie”

Odpowiedź Teheranu przyszła gwałtownie i była jednoznaczna. Irańska państwowa agencja Tasnim poinformowała, iż negocjatorzy z Iranu przekazali stronie amerykańskiej przez pośredników w Pakistanie, iż dalsze rozmowy w obecnych warunkach są „stratą czasu”. Doradca przewodniczącego irańskiego parlamentu Mohammada Baqera Qalibafa na platformie X nazwał decyzję Trumpa „podstępem, mającym kupić czas na niespodziewany atak”, dodając, iż utrzymywana przez US Navy blokada irańskich portów „niczym nie różni się od bombardowania i powinna spotkać się z militarną odpowiedzią”.

Co istotne dla rynków, generał Gwardii Rewolucyjnej Majid Mousavi zagroził zniszczeniem infrastruktury naftowej państw Zatoki Perskiej, jeżeli te udostępnią swoje obiekty siłom amerykańskim. To groźba, która w przeszłości wielokrotnie podbijała premię za ryzyko geopolityczne wkalkulowaną w cenę ropy.

Na rynkach ulga, ale ostrożna

Pierwszą i najbardziej widoczną reakcją rynków było odreagowanie na kontraktach terminowych w USA. Futures na S&P 500 zyskiwały ok. 0,45 proc., kontrakty na Nasdaq Composite rosły o 0,52 proc., a Dow Jones Futures zwyżkowały o 0,43 proc. – dane te odzwierciedlały nastrój z pierwszych godzin handlu w nocy z wtorku na środę czasu polskiego. To wyraźna zmiana po wtorkowej sesji kasowej, która przyniosła spadki na całej linii: S&P 500 stracił 0,63 proc. (do 7 064,01 pkt), Dow Jones osunął się o 293 punkty (do 49 149,38), a Nasdaq Composite oddał 0,59 proc.

Lepsze nastroje jeszcze wyraźniej dało się odczuć w Azji. Japoński Nikkei 225 otworzył środową sesję silnym wzrostem i zdołał wyznaczyć nowy rekord intraday na poziomie 59 691 punktów, wsparty dodatkowo solidnymi danymi z handlu zagranicznego – eksport Japonii w marcu wzrósł o 11,7 proc. rok do roku, a nadwyżka handlowa wyniosła 667 mld jenów. Z kolei południowokoreański Kospi tracił ok. 1 proc., obciążony danymi o cenach producenckich, które w marcu rosły najszybciej od blisko czterech lat, napędzane przede wszystkim szokowym wzrostem kosztów ropy naftowej i petrochemii.

Ropa: nerwy nie odpuszczają

Na rynku surowcowym ropa Brent po wiadomości o przedłużeniu rozejmu nieznacznie się cofnęła i w godzinach nocnych czasu polskiego oscylowała wokół 98,15-98,20 USD za baryłkę – wciąż jednak o ponad 30 proc. wyżej niż 28 lutego, kiedy rozpoczęły się wspólne amerykańsko-izraelskie uderzenia na Iran. WTI utrzymywał się blisko 89,40-90,40 USD. To poziomy, które według analityków wciąż odzwierciedlają wysoką premię za ryzyko związane z faktycznym zamknięciem Cieśniny Ormuz i trwającą blokadą portów irańskich.

Złoto, które w ostatnich tygodniach systematycznie oscylowało w okolicach 4 780-4 800 USD za uncję, lekko się osłabiło – na otwarciu sesji azjatyckiej 22 kwietnia notowane było w rejonie 4 742 USD. Umocnił się natomiast dolar – indeks DXY wzrósł do 98,41, co przełożyło się na lekkie osłabienie euro (EUR/USD zszedł poniżej 1,1750) i kontynuację presji na waluty rynków wschodzących. Złoty w ostatnich dniach utrzymywał się w strefie ok. 3,59 PLN za dolara i 4,23 PLN za euro, choć analitycy wskazują, iż każde pogorszenie sytuacji na Bliskim Wschodzie może gwałtownie zepchnąć polską walutę w kierunku słabszych poziomów.

Co dalej? Środowy test dla rynków

Sesja 22 kwietnia przyniesie rynkom dodatkową dawkę zmienności niezwiązaną z geopolityką. Po zamknięciu handlu wyniki za pierwszy kwartał 2026 opublikują Tesla, Boeing, IBM, ServiceNow i Lam Research, a jeszcze przed otwarciem raporty przedstawią AT&T oraz GE Vernova. To najgęstszy dzień sezonu wynikowego, który nałoży się na niepewność co do trwałości rozejmu.

Z makroekonomicznego punktu widzenia tłem pozostaje opublikowana w zeszłym tygodniu prognoza MFW, który obniżył szacunek globalnego wzrostu do 3,1 proc. na 2026 rok i ostrzegł, iż w scenariuszu przedłużającego się konfliktu i utrzymania cen ropy powyżej 110 USD za baryłkę świat może znaleźć się na krawędzi recesji. Wtorkowy odczyt niemieckiego indeksu ZEW – który runął do minus 17,2, najniżej od grudnia 2022 – pokazał, iż Europa zaczyna coraz dotkliwiej odczuwać skutki szoku energetycznego.

Decyzja Trumpa o przedłużeniu rozejmu odsuwa co prawda najbardziej pesymistyczny scenariusz natychmiastowego wznowienia walk, ale nie eliminuje go. Dopóki Cieśnina Ormuz pozostaje w praktyce zamknięta, a Iran i USA prezentują wzajemnie wykluczające się warunki powrotu do stołu negocjacyjnego, rynki finansowe będą poruszać się w rytmie kolejnych nagłówków – a tych w nadchodzących godzinach z pewnością nie zabraknie.

Źródła: Reuters, CNBC

Idź do oryginalnego materiału