Turcja zleca likwidację 131 funduszy inwestycyjnych po panicznej wyprzedaży na giełdzie w Stambule

10 godzin temu

Tureckie władze finansowe podjęły w czwartek 17 września decyzję o przymusowej likwidacji 131 funduszy inwestycyjnych, w których ulokowanych jest ponad 18 mld dolarów należących do ok. 350 tys. inwestorów. Nadzór nad procesem – jak podał Bloomberg – przejmują dwa największe banki kraju: İş Bankası i państwowy Ziraat Bankası. To kulminacja kryzysu, który w ciągu zaledwie dwóch dni wymazał z giełdy w Stambule miliardy dolarów i wywołał porównania do klasycznego „runu na fundusze”.

Jak do tego doszło

Bezpośrednim zapalnikiem kryzysu było ogłoszenie 16 września przez firmę zarządzającą Pusula Portföy, że nie jest w stanie terminowo zrealizować żądań wykupu jednostek przez inwestorów. Pusula zarządzała aktywami o wartości ok. 13 mld dolarów. Wiadomość o tym wywołała panikę – w ciągu jednego dnia z tureckich funduszy inwestycyjnych odpłynął ok. 1 mld dolarów. Kilka godzin później identyczne problemy zgłosiła Tera Portföy, a trzecia firma – Atlas Portföy – wydłużyła termin realizacji wykupów.

BIST 100, główny indeks giełdy w Stambule, spadł 16 września o 5,54% do 13 122,58 pkt, zaś w najgorszym momencie sesji tracił 7,7% – uruchamiając automatyczny wyłącznik obrotów. Następnego dnia indeks pogłębił straty o kolejne 2,5%, by łącznie zaliczyć najgorsze 48 godzin na giełdzie od maja, kiedy to rynki reagowały na usunięcie przez sąd władz największej tureckiej partii opozycyjnej.

Jak fundusze pompowały własne aktywa

U źródeł kryzysu leży praktyka, którą tureckie media okrzyknęły „samonapędzającą się karuzelą”. Grupa funduszy inwestycyjnych przez ostatnie dwa lata budowała skoncentrowane pozycje w spółkach powiązanych kapitałowo ze swoimi zarządzającymi. Wiele z tych spółek miało niski free float – czyli niewielką liczbę akcji dostępnych w wolnym obrocie. Masowe zakupy windywały ceny, co podnosiło wycenę aktywów netto funduszy, co z kolei przyciągało nowych inwestorów, dostarczając świeżego kapitału na dalsze zakupy tych samych lub powiązanych akcji.

Skala zjawiska była imponująca: dwa fundusze Pusula Portföy zyskały odpowiednio 164% i 144% w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku. Spółka Hedef Holding – powiązana z jednym z funduszy – stała się na krótko drugą co do wielkości kapitalizacji firmą na giełdzie w Stambule, ustępując jedynie koncernowi zbrojeniowemu Aselsan.

Spirala zaczęła się odwracać latem. W czerwcu globalny dostawca indeksów MSCI ostrzegł o „powtarzających się przypadkach możliwego skoordynowanego handlu” między funduszami a powiązanymi z nimi spółkami. MSCI ostrzegło, iż jeżeli Turcja nie wykaże „namacalnych i wiarygodnych postępów” do listopadowego przeglądu, może rozpocząć konsultacje w sprawie degradacji kraju ze statusu rynku wschodzącego do rynku pogranicznego (frontier market). S&P Dow Jones osobno umieściło Turcję w przeglądzie pod kątem analogicznej decyzji.

Pod wpływem tych ostrzeżeń SPK – turecka Komisja Papierów Wartościowych – zaostrzyła pod koniec sierpnia regulacje, nakazując funduszom redukowanie skoncentrowanych pozycji. To właśnie wymuszenie sprzedaży niepłynnych aktywów uruchomiło łańcuch wydarzeń: spadek cen, spadek wartości funduszy, masowe wykupy, dalsze spadki cen.

Reakcja władz

Tureckie władze odpowiedziały trójstopniowo. Po pierwsze, Komitet Stabilności Finansowej pod przewodnictwem ministra finansów Mehmeta Şimşeka zwołał nadzwyczajne posiedzenie 17 września rano – przed otwarciem giełdy. Komitet określił problem jako „tymczasowy i możliwy do opanowania” i zapewnił, iż nie stanowi on zagrożenia strukturalnego dla Borsa İstanbul.

Po drugie, SPK zamroziła obroty jednostkami funduszy siedmiu firm zarządzających – Tera, Pusula, Hedef, Atlas, A1, Pardus i Bulls – na platformie TEFAS. Regulator nakazał likwidację łącznie 131 funduszy (w tym 42 zarządzane przez Pardus, 31 przez Hedef i 16 przez Atlas). Według Reuters, łączny portfel funduszy objętych likwidacją wynosi 891 mld lir (ok. 21,4 mld USD) przy ok. 353 tys. inwestorów.

Po trzecie, bank centralny Turcji wpompował płynność do systemu – zaoferował bankom 300 mld lir (6,2 mld USD) w tygodniowych pożyczkach repo (wobec 1 mld lir dzień wcześniej) i dziesięciokrotnie podniósł limity pożyczkowe na rynku międzybankowym.

W czwartek późnym wieczorem SPK opublikowała odrębny komunikat – ten, o którym pisze Bloomberg – wyznaczając İş Bankası i Ziraat Bankası do nadzoru nad procesem likwidacji 131 funduszy.

Aresztowania i zakazy

Równolegle do działań stabilizacyjnych ruszyło śledztwo karne. SPK skierowała do prokuratur zawiadomienia dotyczące 38 osób podejrzewanych o manipulację cenami akcji spółek Katılımevim, Gündoğdu Gıda i Destek Finans Faktoring. Na osoby te nałożono dwuletnie zakazy obrotu papierami wartościowymi.

Policja finansowa przeszukała biura domów maklerskich w Stambule. Zatrzymano m.in. prezesa Hedef Holding Namıka Kemala Gökalpa. Tureckie media donoszą, iż na szefa Pusula Portföy Muhammeda Yarıza wydano nakaz aresztowania po tym, jak miał opuścić Turcję prywatnym jachtem z Marmaris do Grecji. 48 osób powiązanych ze sprawą objęto zakazem wyjazdu za granicę.

Emre Tezmen, założyciel Tera Holding, opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie – obejrzane ponad 11 mln razy – w którym obwinił „zaplanowany i zorganizowany atak spekulacyjny” prowadzony przez „znane złośliwe siły” i zadeklarował lojalność wobec prezydenta Erdoğana.

Katılımevim – 102 tys. oszczędzających na mieszkanie

Szczególnie bolesny wymiar kryzysu dotyczy spółki Katılımevim, części grupy Pusula. To firma działająca w modelu savings-finance – ponad 102 tys. aktywnych członków systematycznie wpłacało składki, aby w przyszłości uzyskać finansowanie zakupu mieszkania lub samochodu, zgodne z zasadami finansów islamskich (bez tradycyjnych odsetek). Akcje Katılımevim spadły z 69 lir do 27,46 lir w ciągu zaledwie trzynastu dni – utrata ok. 60% wartości. To nie pieniądze funduszy hedgingowych – to oszczędności gospodarstw domowych odkładane na własne „M”.

Co to oznacza dla rynków globalnyc

Dla globalnych inwestorów kluczowa jest kwestia statusu Turcji w indeksach MSCI. Degradacja z rynku wschodzącego do frontier market oznaczałaby automatyczną wyprzedaż tureckich aktywów przez fundusze pasywne śledzące indeksy emerging markets – szacuje się, iż odpływ mógłby sięgnąć kilku miliardów dolarów. Decyzja ma zapaść na przeglądzie w listopadzie 2026.

Lira turecka, i tak chronicznie słaba, pozostaje pod presją. Kurs TRY/PLN oscyluje w okolicach 0,077-0,078 zł, tracąc niemal 12% rok do roku. Dla polskich firm eksportujących do Turcji – a jest ich coraz więcej, zwłaszcza w sektorach AGD, chemicznym i spożywczym – ryzyko walutowe i regulacyjne na rynku tureckim właśnie wzrosło.

Minister Şimşek, były strateg Merrill Lynch, budował wiarygodność Turcji na rynkach międzynarodowych przez trzy lata – od objęcia teki w 2023 roku. Program dezinflacji, podwyżki stóp do 50% i stopniowy powrót ortodoksyjnej polityki ekonomicznej przyciągnęły zagraniczny kapitał portfelowy. Tegoroczny kryzys funduszowy uderza dokładnie w fundament tego procesu: zaufanie do jakości nadzoru regulacyjnego.

Dla 350 tys. inwestorów z zamrożonymi środkami najważniejsze jest teraz, kiedy i na jakich warunkach odzyskają pieniądze. Likwidacja funduszy oznacza sprzedaż aktywów po cenach rynkowych – a te, w warunkach wymuszonej sprzedaży niepłynnych papierów, mogą być znacząco niższe od wycen księgowych. Wyznaczenie İş Bankası i Ziraat Bankası to sygnał, iż państwo bierze odpowiedzialność za porządek procesu – ale nie gwarantuje zwrotu pełnej wartości inwestycji.

Idź do oryginalnego materiału