Od 1 lipca 2026 r. import nawozów z Rosji i Białorusi do Unii Europejskiej stał się jeszcze droższy. Dodatkowa opłata celna wzrosła z 40 do 60 euro za tonę. Równocześnie Bruksela czasowo zniosła cła na część nawozów i amoniaku z pozostałych państw trzecich, aby zwiększyć dostępność produktów na rynku i ograniczyć presję cenową.
UE dokręca śrubę Rosji. Nawozy z kolejną podwyżką cełUnijna polityka celna wobec nawozów wyraźnie rozdziela dziś dwa kierunki importu. Z jednej strony UE podnosi bariery dla towarów z Rosji i Białorusi. Z drugiej – próbuje otworzyć rynek na dostawy z innych państw, zwłaszcza tam, gdzie europejskie rolnictwo potrzebuje większej dostępności nawozów azotowych, wieloskładnikowych i amoniaku.
Dla rolników oznacza to, iż rynek nawozów może być coraz silniej uzależniony od dostaw z Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i innych państw spoza Unii. Jednocześnie rosyjskie i białoruskie produkty będą stopniowo wypierane z unijnego rynku przez coraz wyższe stawki celne.
Od lipca rosyjskie i białoruskie nawozy są jeszcze droższe
Import nawozów z Rosji i Białorusi pozostaje poza systemem preferencji celnych, który od czerwca obejmuje wybrane produkty z innych państw trzecich. przez cały czas obowiązuje więc podstawowe cło w wysokości 6,5 proc. wartości towaru, czyli stawka ad valorem, oraz dodatkowa opłata wyrażona w euro za tonę.
Od 1 lipca 2026 r. dodatkowe cło wzrosło z 40 do 60 euro za tonę.
To kolejny etap regulacji wdrażanych przez Unię Europejską od 2025 r. Harmonogram zakłada coroczne podnoszenie stawek, aż do osiągnięcia maksymalnego poziomu od 1 lipca 2028 r.
W przypadku nawozów azotowych dodatkowa opłata ma docelowo wynieść 315 euro za tonę, a dla nawozów wieloskładnikowych – 430 euro za tonę. W praktyce oznacza to, iż import rosyjskich i białoruskich nawozów będzie stopniowo tracił konkurencyjność cenową na rynku UE.
Bruksela zawiesza cła dla innych kierunków importu
W tym samym czasie Unia Europejska zdecydowała się na czasowe zawieszenie ceł na wybrane nawozy i amoniak sprowadzane z państw trzecich, które wcześniej nie korzystały z preferencyjnego dostępu do rynku wspólnotowego.
Rozwiązanie obowiązuje od początku czerwca 2026 r. przez rok. Ma być odpowiedzią na zakłócenia w światowym handlu nawozami oraz wzrost cen związany z napiętą sytuacją geopolityczną i problemami na rynku surowców.
Bez cła można w tej chwili sprowadzać m.in. nawozy azotowe, nawozy wieloskładnikowe oraz amoniak. Wcześniej stawki wynosiły 6,5 proc. dla nawozów azotowych i 5,5 proc. dla amoniaku.
Celem decyzji jest zwiększenie podaży nawozów na rynku unijnym, dywersyfikacja źródeł dostaw oraz ograniczenie ryzyka, iż problemy na jednym kierunku importowym przełożą się na gwałtowne wzrosty cen dla rolników.
Bezcłowy import ma limity
Unia nie otworzyła jednak rynku bez ograniczeń. Aby nie doprowadzić do nadmiernej presji na unijnych producentów nawozów, preferencje celne objęto limitami ilościowymi.
Największe kontyngenty dotyczą mocznika i roztworu saletrzano-mocznikowego. Limity obejmują:
- 890 tys. ton mocznika,
- 583 tys. ton RSM,
- 413 tys. ton siarczanu amonu,
- 360 tys. ton nawozów NPK,
- 300 tys. ton amoniaku,
- 87 tys. ton fosforanu diamonu DAP,
- 83 tys. ton fosforanu monoamonu MAP,
- 27 tys. ton saletry wapniowej.
Po wykorzystaniu kontyngentów import będzie ponownie odbywał się na zasadach określonych w taryfie celnej.
Rosja i Białoruś poza preferencjami
Najważniejsze jest to, iż czasowe zawieszenie ceł nie obejmuje Rosji ani Białorusi. Produkty z tych państw przez cały czas są objęte dodatkowymi opłatami, które będą zwiększane w kolejnych latach.
Jeszcze od 1 lipca 2025 r. import z Rosji i Białorusi podlegał stawce 6,5 proc. ad valorem oraz dodatkowej opłacie 40 euro za tonę. Od początku lipca 2026 r. jest to już 6,5 proc. plus 60 euro za tonę.
Dla importerów różnica między dostawami z Rosji a zakupami z innych kierunków może więc stawać się coraz większa. To właśnie ma skłonić rynek do szukania alternatywnych źródeł zaopatrzenia.
UE przez cały czas potrzebuje importowanych nawozów
Unia Europejska pozostaje importerem netto nawozów azotowych. W 2025 r. państwa członkowskie sprowadziły z państw trzecich 12,2 mln ton nawozów azotowych o wartości 4,1 mld euro. W tym samym czasie eksport wyniósł 6,5 mln ton.
Największym dostawcą dla unijnego rynku był Egipt. Istotne znaczenie miały również dostawy z Rosji, Chin i Algierii.
To pokazuje, iż mimo rozwiniętej produkcji nawozów w Europie, rolnictwo UE przez cały czas potrzebuje importu. Szczególnie w sytuacji, gdy ceny gazu, amoniaku i nawozów na rynku światowym gwałtownie się zmieniają, dostęp do dodatkowych kierunków dostaw może mieć duże znaczenie dla poziomu cen.
Cła już ograniczyły rosyjski import
Pierwsze efekty unijnych regulacji są już widoczne. Według danych przywoływanych przez Arkadiusza Zalewskiego z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej PIB, w pierwszych pięciu miesiącach 2026 r. do UE trafiło niespełna 1,8 mln ton nawozów azotowych z państw spoza Wspólnoty.
Szczególnie mocno spadł import mocznika z Rosji. Rok wcześniej dostawy przekraczały 1 mln ton, natomiast w 2026 r. zmniejszyły się do niespełna 64 tys. ton.
To wyraźny sygnał, iż wprowadzone cła zaczęły ograniczać napływ rosyjskich nawozów na rynek europejski. Kolejna podwyżka z 1 lipca może ten trend jeszcze przyspieszyć.
Dla rolników najważniejsze będą ceny, nie tylko kierunek dostaw
Zmiana zasad celnych ma znaczenie strategiczne dla całej UE, ale dla gospodarstw najważniejszy pozostaje koszt zakupu nawozów przed kolejnym sezonem.
Z jednej strony wyższe cła na rosyjskie i białoruskie produkty mają ograniczać zależność od tych kierunków. Z drugiej, zniesienie ceł dla innych państw ma zwiększyć konkurencję i poprawić dostępność nawozów.
Ostateczny efekt będzie zależał od cen gazu, sytuacji na rynku amoniaku, kosztów transportu oraz stabilności globalnych łańcuchów dostaw. Bruksela otwiera drzwi dla nawozów z innych części świata, ale jednocześnie konsekwentnie zamyka rynek dla Rosji i Białorusi.

2 godzin temu














