UE szykuje kolejne ograniczenia dla Chin. Na celowniku chemikalia, meble i maszyny

4 godzin temu

Unia Europejska przygotowuje kolejne ograniczenia dla chińskich towarów. Jak podaje Bloomberg, Bruksela chce objąć tzw. środkami ochronnymi (safeguards) import z Chin w sektorach chemicznym, meblarskim i maszynowym. Mogą to być limity ilościowe albo cła. Według rozmówców agencji Komisja Europejska może przedstawić propozycję już w pierwszym kwartale 2027 roku.

Hybrydy to dopiero początek

Bruksela działa w tej sprawie od kilku tygodni. 9 października UE i Chiny zawarły porozumienie, które ogranicza import chińskich samochodów hybrydowych do 350 tys. sztuk rocznie przez cztery lata, z roczną korektą limitu o 6%. Według „Financial Times” w samym 2027 roku oznacza to import mniejszy o 500–700 tys. aut, niż wcześniej zakładano.

W Brukseli nikt nie twierdzi jednak, iż to wystarczy. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powiedziała po szczycie UE 16 października, iż porozumienie nie rozwiąże problemu strukturalnej nierównowagi.

„Dlatego musimy działać. Nasze branże wzywały do działania, usłyszeliśmy je i odpowiemy, także kolejnymi środkami ochronnymi” – mówiła, cytowana przez Reutersa.

Prezydent Francji Emmanuel Macron wskazał wtedy jako priorytety chemikalia, tworzywa sztuczne i żelazostopy.

Deficyt ponad 1 mld euro dziennie

Problemem jest skala deficytu. Według Eurostatu deficyt UE w handlu towarami z Chinami wyniósł w drugim kwartale 2026 roku 103 mld euro, najwięcej od trzeciego kwartału 2022 roku. W całym 2025 roku UE wyeksportowała do Chin towary za 199,6 mld euro, a zaimportowała za 559,4 mld euro. Dało to deficyt na poziomie 359,8 mld euro. Unijny eksport do Chin od 2021 roku spada, a chińskie dane celne pokazują, iż eksport Chin do UE wzrósł w ciągu roku o 25%.

Wybór sektorów nie jest przypadkowy. Maszyny i części mechaniczne to według Eurostatu druga co do wielkości grupa towarów importowanych z Chin. W pierwszym półroczu jej wartość wzrosła o 4,1 mld euro rok do roku. Na wyraźną lukę w handlu chemikaliami i wyrobami przemysłowymi Eurostat wskazuje od lat.

Środki ochronne to poważniejsze narzędzie niż cła antydumpingowe. Nie trzeba dowodzić, iż konkretny eksporter stosuje nieuczciwe praktyki. Wystarczy wykazać, iż gwałtowny wzrost importu szkodzi unijnemu przemysłowi. Jak tłumaczył Reuters we wrześniu, takie środki zwykle mają postać kwot, ponad którymi obowiązuje cło, i formalnie dotyczą wszystkich partnerów handlowych, a nie tylko Chin.

Bruksela szykuje „wyłącznik awaryjny”

Ograniczenia sektorowe to tylko część planu. Przywódcy UE zlecili Komisji przygotowanie do końca roku narzędzia nazywanego „kill switch”. Na wniosek Francji i Niemiec miałoby ono pozwalać w skrajnym przypadku całkowicie odciąć danemu krajowi dostęp do jednolitego rynku. W grudniu Komisja ma też zaproponować mechanizm, który ograniczy zależność unijnych firm od pojedynczych dostawców kluczowych produktów.

Komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič przyznał po spotkaniu ministrów handlu w Irlandii, iż UE porusza się po linie.

„Zagrożone są całe sektory. Każdy szef państwa i rządu obawia się potencjalnie dużych strat miejsc pracy” – powiedział, cytowany przez Euronews.

Rozmowy z Pekinem na poziomie technicznym potrwają do końca roku. Polityczne negocjacje zaplanowano na styczeń i marzec 2027 roku. Termin ogłoszenia nowych środków ochronnych pokrywa się więc z kolejną rundą rozmów.

Pekin zapowiada odwet

Chiny już wcześniej dawały do zrozumienia, iż nie zostawią takich działań bez odpowiedzi. Pod koniec września chińskie Ministerstwo Handlu ostrzegło, iż „zdecydowanie odpowie” na każde ograniczenia wobec chińskich firm lub produktów. Pisaliśmy wtedy, iż Chiny grożą UE odwetem. W poprzednich sporach Pekin odpowiadał postępowaniami wobec europejskiej wieprzowiny, nabiału i brandy. Sięgał też po ograniczenia eksportu metali ziem rzadkich, od których zależy przemysł UE.

Bruksela musi więc wybrać między dwoma ryzykami. Zbyt miękkie działania oznaczają dalszą utratę rynku przez europejskie fabryki. Zbyt twarde mogą wywołać chińskie represje, uderzające w eksporterów i w łańcuchy dostaw. Jak pokazują dotychczasowe wypowiedzi von der Leyen i Šefčoviča, Komisja ma coraz mniejszą cierpliwość.

Idź do oryginalnego materiału