
Waszyngton interweniuje na rynku obligacji
Dług publiczny Stanów Zjednoczonych przekroczył granicę 40 bilionów dolarów. Sam roczny koszt jego obsługi, czyli odsetki, wybił się do rekordowego poziomu 1 biliona dolarów. Taka sytuacja zaniepokoiła globalnych inwestorów, którzy zaczęli domagać się wyższej premii za ryzyko trzymania długoterminowych papierów dłużnych USA.
Efekt? Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych w sierpniu gwałtownie skoczyła. w tej chwili wynosi powyżej 5,30 proc. – to najwyższy poziom od blisko 20 lat. To wywołało niepokój po stronie amerykańskiej administracji i wymusiło działania Departamentu Skarbu.
W środku tygodnia sekretarz skarbu Scott Bessent ogłosił zwiększenie emisji krótkoterminowego długu. Cel: sfinansowanie wykupu tego o dłuższym terminie zapadalności. Poprzez ściąganie z rynku długoterminowego długu i finansowanie go krótkoterminowymi bonami, Departament Skarbu sztucznie zbił rentowność 30-letnich obligacji z 5,30 proc. do 5,18 proc.
To jednak nie uspokoiło rynku i wzrost cen obligacji nie trwał długo.
„Z naszej perspektywy jedynym rozwiązaniem, by poskromić rosnące rentowności, jest szeroko zakrojony program podwyżek podatków i cięć wydatków, który znacznie ograniczy ogromną skalę emisji długu. Porażka Bessenta pogorszyła sentyment względem dolara i doprowadziła do rozmów o nowej fali debasement trade. W wyniku tego osłabił się on względem wszystkich pozostałych głównych walut” – piszą analitycy Ebury.
– Dla rynków jest to jednoznaczny sygnał, iż władze USA będą manipulować rynkiem długu, by zapobiec jego pęknięciu, co drastycznie obniżyło realne stopy procentowe i osłabiło dolara – dodaje Michał Tekliński, ekspert rynku złota w Goldsaver.
Złoto nie boi się wyższych stóp procentowych
Lipcowe posiedzenie Rezerwy Federalnej ujawniło silny podział wewnątrz Komitetu i rosnące obawy bankierów centralnych o utrwalenie się presji inflacyjnej. W klasycznych warunkach powinno to wywołać spadek cen złota i innych aktywów, które nie dają odsetek.
Jednak rynek złota całkowicie zignorował jastrzębi wydźwięk minutek Fedu. Michał Tekliński tłumaczy, iż w oczach inwestorów to nie retoryka polityki monetarnej USA, tylko fizyczna konieczność ratowania rynku długu przez Departament Skarbu wyznacza rzeczywiste warunki finansowe.
Zdaniem Ebury sympozjum w Jackson Hole (w dniach 27-29 sierpnia) będzie interesującym wydarzeniem.
„Inwestorzy będą ciekawi reakcji decydentów na implicytną negatywną ocenę ich działań widoczną w zachowaniu rynku długu. Spodziewamy się, iż [...] prezes Rezerwy Federalnej, Kevin Warsh, prawdopodobnie podtrzyma niepewność w kontekście decyzji amerykańskiego banku centralnego – sądzimy jednak, iż Fed pozostawi stopy na niezmienionym poziomie” – przewidują analitycy Ebury.
Popyt z Azji podbija ceny złota
Zachód reaguje głównie na impulsy ze świata finansów i makroekonomii, a Wschód tymczasem buduje trwałe fundamenty pod obecny rajd. Światowa Rada Złota potwierdziła, iż w II kwartale przez cały czas trwał masowy popyt na fizyczne złoto. Napędzają je zarówno banki centralne, jak i inwestorzy detaliczni w Azji.
Zwłaszcza Ludowy Bank Chin zwiększył swoje zakupy. W samym lipcu Chiny sprowadziły ponad 20 ton złota, a znaczna część dostaw pochodziła z rynku londyńskiego.
– Taka skala zakupów doprowadziła do zjawiska „supply squeeze” – przy braku fizycznej podaży po stronie sprzedających na giełdach w Londynie i Nowym Jorku, wygenerowało to pionowy skok cenowy – wyjaśnia Michał Tekliński.
Dodatkowo w Azji dwie siły rywalizują o miano głównej azjatyckiej stolicy złota: Hongkong i Singapur.
Hongkong jest mocno powiązany politycznie z chińskim rynkiem kontynentalnym i geograficznie znajduje się blisko niego. Co więcej, buduje unikalny system rozliczeniowo-skarbcowy i rozlicza się w juanie, co napędza proces dedolaryzacji.
Singapur natomiast jest określany jako „Szwajcaria Wschodu” – neutralny, bezpieczny port dla prywatnego kapitału z Globalnego Południa i Bliskiego Wschodu. Rozwija zaawansowane usługi skarbcowe i powiernicze, kierowane do zagranicznych banków centralnych.
Eksperci Światowej Rady Złota uważają jednak, iż rynek azjatycki jest na tyle duży i chłonny, iż oba te centra mogą współistnieć i się uzupełniać.
– Wybicie bariery 4500 dolarów za uncję złota wyznacza nowy rozdział w globalnym systemie finansowym. Rynek wyraźnie daje do zrozumienia, iż tradycyjny dług państwowy przestaje być traktowany jako aktywo wolne od ryzyka – podsumowuje Michał Tekliński. Dodaje, iż jeśli w najbliższych dniach Fed potwierdzi niemożność dalszego zacieśniania polityki w obliczu kryzysu dłużnego, rajd na złocie i srebrze może zyskać kolejne potężne paliwo.
Polecamy także:
- Im dłużej pracujesz, tym więcej zarabiasz. W jednym zawodzie opłaca się to 200 razy bardziej
- Inflacja wygląda spokojnie, ale portfel mówi co innego. Przykład? Lody
- Rynek piwa kurczy się ósmy rok, a browary mają powód do obaw
- Szara strefa rośnie, legalny rynek papierosów słabnie. Budżetowi zabrakło miliardów z akcyzy

2 godzin temu












