USA i Iran blisko wstępnego porozumienia? Waszyngton zaprzecza, ropa tanieje

9 godzin temu

Waszyngton i Teheran miały uzgodnić wstępne ustalenia w sprawie irańskiego programu atomowego, żeglugi przez cieśninę Ormuz i zachęt finansowych dla Iranu. Tak twierdzi katarski dziennik Al-Araby Al-Jadeed. Gwarantami porozumienia miałyby być Chiny i Rosja. Problem w tym, iż strona amerykańska oficjalnie temu zaprzecza, a Iran studzi oczekiwania. Rynek ropy i tak potraktował doniesienia jako sygnał, iż wojna może się niedługo zakończyć.

Co podały media

Według The New Arab, anglojęzycznej wersji Al-Araby Al-Jadeed, przełom nastąpił po ponad 12 godzinach piątkowych rozmów w Teheranie. Po stronie katarskiej negocjacje prowadził starszy doradca premiera i ministra spraw zagranicznych Kataru. Źródła związane z mediacją Kataru i Pakistanu mówią o wstępnych ustaleniach w trzech sprawach: programie atomowym, żegludze przez Ormuz i zachętach finansowych dla Iranu. Do rozmów w Dosze miała niedługo dołączyć delegacja USA.

Ta sama gazeta przyznaje jednak, iż nie wiadomo, czy dojdzie do bezpośrednich rozmów. Barak Ravid z Axios podał, iż nie wyznaczono daty przyjazdu Amerykanów ani nie uzgodniono wznowienia bezpośrednich negocjacji. Jeszcze dalej poszedł amerykański urzędnik, który w rozmowie z The Times of Israel zaprzeczył, iż doszło do przełomu i iż amerykańscy przedstawiciele dołączą do rozmów w Dosze.

Teheran stawia warunki

Szef irańskiej dyplomacji Abbas Araghczi nazwał ostatnie sygnały z Waszyngtonu „pozytywnym krokiem”. Jednocześnie wykluczył szybkie spotkanie:

„Nie widzimy na tym etapie potrzeby spotkania z Amerykanami. Nasze warunki są jasne, a mediatorzy kontynuują konsultacje w ich sprawie.”

Teheran żąda zniesienia sankcji, ograniczenia obecności wojsk USA w regionie, przywrócenia zwolnień dla eksportu ropy i odmrożenia irańskich aktywów, w tym środków w Katarze. Iran przeanalizował też list wiceprezydenta JD Vance’a. Donald Trump bagatelizuje jednak jego znaczenie i twierdzi, iż chodziło w nim o dostawy leków.

Według Reutersa irańscy negocjatorzy prowadzili w niedzielę w Dosze trzeci dzień rozmów z katarskimi mediatorami. Katarczycy proponują siedmiodniowy plan budowania zaufania. Iran uznał go za niewystarczający i forsuje własny wariant: najpierw zniesienie blokady portów, odmrożenie aktywów i zgoda na trasę przez Ormuz wskazaną przez Teheran, a dopiero potem otwarcie cieśniny.

Wyścig z czasem przed wtorkiem

Rozmowy toczą się pod presją kalendarza. Trump zapowiedział, iż do wtorkowych wyborów do Kongresu nie wznowi ataków, ale nie wykluczył ich później. Media donoszą, iż Waszyngton ostrzegł sojuszników z Zatoki przed nową serią uderzeń, możliwą już 4 listopada. Sekretarz stanu Marco Rubio powiedział w weekend, iż prezydent nie podjął jeszcze decyzji i woli rozwiązanie dyplomatyczne. Sam Trump mówił:

„Albo zawrą porozumienie, albo po prostu to zakończymy.”

Teheran także podnosi stawkę. Najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei polecił armii odpowiadać na każdy atak „natychmiast i bez ograniczeń geograficznych”.

Ropa traci premię wojenną

Notowania ropy zareagowały szybko. Brent tanieje w poniedziałek o 3,2%, do 109,75 USD za baryłkę, a WTI o 3,3%, do 100,69 USD. To częściowe odreagowanie po październiku, który Brent zakończył na najwyższym poziomie od pół roku. Tim Waterer z KCM Trade zwraca jednak uwagę, iż ostrzejsza retoryka po wyborach może wypchnąć Brent w okolice 120 USD.

Rynek był już w podobnej sytuacji i to niedawno. Pisaliśmy o tym przy okazji irańskiej oferty w sprawie cieśniny Ormuz: każdy sygnał deeskalacji gwałtownie obniżał ceny, a każde załamanie rozmów przywracało premię za ryzyko. Analitycy ING ujmują to krótko: jeżeli wybory miną bez ataków i bez porozumienia, najważniejsze będzie, czy rynek przez cały czas będzie płacił premię geopolityczną, czy zacznie ją stopniowo usuwać z cen.

Na razie wstępne porozumienie istnieje tylko w relacjach anonimowych źródeł. Najbliższe 48 godzin pokaże, czy coś za nimi stoi.

Idź do oryginalnego materiału