USA szykują „ekonomiczny D-Day” dla Iranu. Rynki czekają na szczegóły sankcji

7 godzin temu

Waszyngton zapowiada bezprecedensową próbę odcięcia Iranu od światowego handlu, systemu finansowego i wpływów ze sprzedaży ropy. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent przedstawi szczegóły nowych restrykcji w poniedziałek o godz. 20:00 czasu polskiego. Największą niewiadomą pozostaje postawa Chin – głównego odbiorcy irańskiego surowca.

Administracja Donalda Trumpa przygotowuje kolejne uderzenie w irańską gospodarkę. Scott Bessent zapowiedział w opublikowanym w niedzielę komentarzu dla „Financial Times”, iż Stany Zjednoczone rozpoczynają „ekonomiczny D-Day” – jak określił to sekretarz skarbu, największą ofensywę finansową, jaką kiedykolwiek skierowano przeciwko przeciwnikowi USA.

Szczegóły mają zostać przedstawione podczas konferencji prasowej w Departamencie Skarbu w poniedziałek o godz. 20:00 czasu polskiego. Do tego czasu nie jest znana ostateczna lista instrumentów, państw, banków i przedsiębiorstw, które mogą zostać objęte restrykcjami.

Bessent twierdzi, iż celem Waszyngtonu jest „całkowita izolacja finansowa” Teheranu, która miałaby ograniczyć potrzebę powrotu do szeroko zakrojonych działań wojskowych. Wcześniej w rozmowie z CNBC mówił wprost, iż USA zamierzają „zdusić” irańską gospodarkę i doprowadzić do załamania obecnego systemu władzy. To jednak na razie deklaracja polityczna, a nie scenariusz przesądzony przez dane ekonomiczne.

Sankcje mają objąć nie tylko Iran

Najważniejszym elementem planu mogą okazać się sankcje wtórne, czyli restrykcje wobec zagranicznych podmiotów kontynuujących handel z Iranem. Bessent wymienił transfery pieniężne, zakup irańskiej ropy, przeładunki surowca na morzu, rejestrację statków oraz korzystanie z kantorów, firm pośredniczących i stref wolnego handlu.

W praktyce oznaczałoby to próbę postawienia partnerów Teheranu przed wyborem: utrzymywanie relacji z Iranem albo dostęp do amerykańskiego rynku, dolara i międzynarodowego systemu finansowego. Sekretarz skarbu ostrzegł, iż państwa podtrzymujące irańskie „linie życia” mogą same zostać potraktowane przez Waszyngton jak gospodarczy parias.

Administracja Trumpa dysponuje już szerokim zestawem narzędzi. Obowiązujące regulacje OFAC obejmują między innymi irański sektor naftowy, petrochemiczny i finansowy, bank centralny, państwowe przedsiębiorstwa oraz podmioty uczestniczące w obchodzeniu sankcji. Dlatego skala poniedziałkowego pakietu będzie oceniana nie tylko przez liczbę nowych wpisów na listach sankcyjnych. Istotniejsze może być to, czy USA zdecydują się uderzyć w duże zagraniczne banki, porty, rafinerie, armatorów i ubezpieczycieli.

Chiny pozostają kluczowym testem

Największym wyzwaniem dla Waszyngtonu są Chiny. Według danych Kpler w 2025 r. trafiało tam ponad 80 proc. irańskiej ropy transportowanej drogą morską. Handel odbywa się w znacznej mierze poza tradycyjnym systemem dolarowym, z udziałem niezależnych rafinerii i sieci pośredników. Ładunki bywają również oznaczane jako pochodzące z innych państw.

Amerykańska blokada i trwający konflikt już jednak ograniczyły dostawy. Dane Kpler przytaczane przez Reutersa wskazują, iż chiński import irańskiej ropy spadł do 785 tys. baryłek dziennie w czerwcu, w lipcu wyniósł prawdopodobnie 823 tys., a w dotychczasowej części sierpnia obniżył się do około 534 tys. baryłek dziennie. Dla porównania, średnia z 2025 r. sięgała około 1,4 mln baryłek.

Jednocześnie ropa irańska, wcześniej sprzedawana z wyraźnym dyskontem, stała się trudniej dostępna. Reuters informował, iż część wrześniowych i październikowych ładunków oferowano już z premią wobec kontraktów na Brent. To sygnał, iż blokada i ryzyko sankcyjne zaczynają wpływać na fizyczny rynek surowca.

Pekin konsekwentnie odrzuca jednostronne sankcje USA. o ile jednak Waszyngton rzeczywiście obejmie restrykcjami chińskie banki lub większe podmioty energetyczne, spór gospodarczy może wyjść daleko poza relacje amerykańsko-irańskie. Bessent pytany o konkretne działania wobec Chin nie udzielił dotąd jednoznacznej odpowiedzi.

Cieśnina Ormuz przez cały czas dyktuje ceny

Stawką pozostaje także żegluga przez Cieśninę Ormuz, przez którą przed wojną transportowano około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie. Pomimo zapewnień Waszyngtonu o utrzymaniu przepływu surowca ruch statków pozostaje zdecydowanie niższy niż przed konfliktem.

Kpler szacował, iż po ponownym zaostrzeniu walk liczba przejść przez cieśninę spadła o około 70 proc. – z mniej więcej 45 do 13 jednostek dziennie. W ubiegłym tygodniu notowano dni, w których przez Ormuz przechodziło zaledwie kilka lub kilkanaście statków.

Rynek uwzględnia zarówno spadek podaży, jak i ryzyko kolejnych ataków. W piątek kontrakty na ropę Brent zakończyły handel na poziomie 94,39 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI na 87,06 dol. Oba gatunki zyskały w ciągu tygodnia ponad 5 proc. Dalszy kierunek notowań będzie zależał od tego, czy poniedziałkowy pakiet rzeczywiście ograniczy handel z Iranem, czy też sprowokuje Teheran do zwiększenia presji na żeglugę i infrastrukturę energetyczną w regionie.

„Najsurowsze sankcje w historii”

Iran funkcjonuje pod amerykańskimi restrykcjami od dziesięcioleci i wypracował rozbudowane mechanizmy ich obchodzenia. Obejmują one nieformalne rozliczenia, pośredników w krajach trzecich, wyłączanie transponderów statków, przeładunki na morzu oraz sprzedaż ropy przez sieć formalnie niezależnych firm.

Nowe sankcje mogą pogłębić kryzys walutowy, zwiększyć inflację i ograniczyć dostęp Teheranu do dewiz. Nie oznacza to jednak automatycznego upadku władz. Analitycy cytowani przez CNBC i „Financial Times” zwracają uwagę, iż irańskie przywództwo traktuje konflikt jako walkę o przetrwanie i może uznać dalszą eskalację za mniejsze zagrożenie niż ustępstwa wobec USA.

Dlatego dla inwestorów najważniejsze będą nie tyle ostre sformułowania Bessenta, ile odpowiedzi na trzy konkretne pytania: czy sankcje obejmą największych odbiorców irańskiej ropy, czy Waszyngton będzie gotów egzekwować je również wobec podmiotów chińskich oraz czy Teheran odpowie kolejnym ograniczeniem ruchu przez Ormuz. Dopiero poniedziałkowa konferencja pokaże, czy „ekonomiczny D-Day” jest rzeczywistą zmianą strategii, czy przede wszystkim próbą zwiększenia presji negocjacyjnej.

Źródła: Financial Times, Reuters, CNBC

Idź do oryginalnego materiału