USA wracają do wojny handlowej z Unią Europejską

1 dzień temu

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa poinformowała o wszczęciu dwóch dochodzeń handlowych w sprawie wykorzystywania nadwyżki mocy produkcyjnych u 16 głównych partnerów handlowych oraz w sprawie pracy przymusowej. W obu sprawach stawką są karne cła nieznanej wysokości, ale przez analityków oceniane jako „wysokie”.

Za dochodzenia te, na podstawie sekcji 301 ustawy o handlu z 1974 r., odpowiedzialny jest Departament Handlu, a jak powiedział przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer, obejmują one Chiny, Unię Europejską, Indie, Japonię, Koreę Południową i Meksyk. Inne kraje, które prawdopodobnie są objęte dochodzeniem, choć nie zostało to jeszcze potwierdzone, to Tajwan, Wietnam, Tajlandia, Malezja, Kambodża, Singapur, Indonezja, Bangladesz, Szwajcaria i Norwegia. Mimo nieoficjalnych informacji z Departamentu Handlu, iż Kanada też znajduje się na liście dochodzenie jej nie objęło. Greer dodał, iż kraje te mogą zostać objęte nowymi cłami „jeszcze tego lata”. Analitycy z Wall Street są tym mocno zdziwieni, bo dochodzenie dotyczy co najmniej tuzina dużych gospodarek oraz bloku jakim jest Unia Europejska i powinny trwać miesiącami. Według nich oznacza to, iż wynik dochodzenia jest już „w głównych zarysach znany”. Jak dodają, prawdopodobnie jest to efekt wyroku Sądu Najwyższego, który w zeszłym miesiącu unieważnił znaczną część programu nowych taryf celnych Trumpa, co nasiliło presję administracji na wprowadzenie ceł z innego tytułu.

Po wyroku Sądu Najwyższego z 20 lutego, w którym uznano globalne cła Trumpa za nielegalne na mocy ustawy o stanach wyjątkowych, prezydent USA nie złożył broni i nałożył on 10% cło na 150 dni na mocy sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 roku. Nowe dochodzenie jest częścią programu „przywrócenia Ceł”, o czym Trump mówi otwarcie. Głosy amerykańskiego przemysłu w sprawie dochodzenia dotyczącego nadwyżki mocy produkcyjnych partnerów handlowych USA mają być przyjmowane do 15 kwietnia, a przesłuchanie publiczne odbędzie się około 5 maja.

Jamieson Greer powiedział dziennikarzom, iż śledztwa „skoncentrują się na gospodarkach, w których – jak mamy dowody – występują strukturalne nadwyżki mocy produkcyjnych oraz nadwyżki mocy produkcyjnych w różnych sektorach wytwórczych, na przykład poprzez większe, utrzymujące się nadwyżki handlowe lub niewykorzystane lub niewykorzystane moce produkcyjne”.

Unia Europejska odrzuciła oskarżenia USA, jakoby przyczyniała się do nadwyżki mocy produkcyjnych na rynku globalnym i zapowiedziała „zdecydowaną i proporcjonalną” reakcję, jeżeli Waszyngton nałoży cła naruszające umowę handlową z UE. Jednak jednocześnie oświadczyła, iż ​​chce przestrzegać warunków umowy podpisanej w lipcu ubiegłego roku na polu golfowym Turnberry należącym do Trumpa i iż wszelkie nowe cła powinny odzwierciedlać uzgodniony wówczas ogólny podatek w wysokości 15%.

Działania USA komplikują działania Parlamentu Europejskiego dotyczące ratyfikacji umowy handlowej UE z Waszyngtonem. Pakt został podpisany w lipcu ubiegłego roku, ale nigdy nie został w pełni wdrożony, a ustawodawcy UE twierdzą, iż chcą większej jasności co do tego, w jaki sposób Waszyngton utrzyma 15% pułap dla większości produktów UE uzgodniony latem ubiegłego roku. Niby urzędnicy administracji USA deklarowali, iż chcą utrzymać ten poziom, ale przez cały czas nie jest jasne w jaki sposób dochodzenia miałyby się do tego przyczynić. Parlamentarzyści Parlamentu Europejskiego, którzy wielokrotnie odkładali głosowanie nad tą umową, stwierdzili, iż nie mają żadnej pewności co do tego co mogą zrobić z cłami Amerykanie.

„Kto może zagwarantować, iż ostateczny wynik nie będzie oznaczał jeszcze wyższych ceł dla UE? Nie wystarczy po prostu założyć – po obu stronach – iż znajdziemy się w ramach porozumienia Turnberry. Potrzebujemy jasności” – napisał przewodniczący Komisji Handlu Bernd Lange na portalu X. Komisja Parlamentu Europejskiego nadzorująca ratyfikację umowy handlowej USA spotka się 17 marca, aby ustalić czy wznowić proces zatwierdzania. Jednak w tej chwili szanse na to są niewielkie. Komisja Europejska twierdzi jednak, iż nie otrzymała żadnych sygnałów od administracji Trumpa, iż zamierza ona podwyższyć cła.

„Nie otrzymaliśmy żadnych sygnałów, iż administracja USA zamierza odejść od tych zobowiązań. Źródła wspomnianej nadwyżki mocy produkcyjnych są dobrze zidentyfikowane i nie leżą w Europie. Dlatego będziemy zabiegać o dalsze wyjaśnienia ze strony USA dotyczące tego, jak wszczęcie dochodzenia w sprawie sekcji 301 będzie współgrać z uzgodnionymi ramami wspólnego oświadczenia” – powiedział Olof Gill, rzecznik Komisji Europejskiej.

Jednak USTR, czyli urząd przedstawiciela USA ds. handlu powołał się na duże nadwyżki Niemiec i Irlandii w handlu towarami ze Stanami Zjednoczonymi jako dowód na nadwyżkę mocy produkcyjnych w UE. Stwierdził też, iż „istnieją duże nadwyżki” Singapuru, Norwegii i Szwajcarii w handlu z USA, co – jak twierdzi – stanowi dowód na „strukturalną nadwyżkę mocy produkcyjnych i produkcji”.

Rząd Tajwanu wydał oświadczenie, w którym stwierdzono, iż umowa o wzajemnym handlu z USA podpisana w lutym br. pozwoliła na osiągnięcie konsensusu w wielu kwestiach potencjalnie objętych dochodzeniem. Indonezja stwierdziła, iż ​​jej umowa ze Stanami Zjednoczonymi pozostaje główną wytyczną w dwustronnych stosunkach handlowych.

Chiny oświadczyły 12 marca, iż twierdzenie USA o nadwyżce mocy produkcyjnych jest „fałszywe”, a Pekin sprzeciwia się „manipulacjom politycznym pod tym pretekstem”. Rzecznik resortu spraw zagranicznych Guo Jiakun powiedział na cotygodniowej konferencji prasowej, iż Chiny sprzeciwiają się wszelkim formom jednostronnych ceł.

USTR w swoim piśmie procesowym stwierdził, iż chińskie moce produkcyjne w zakresie pojazdów elektrycznych przewyższają popyt krajowy, a mimo tego czołowy producent pojazdów elektrycznych BYD „agresywnie rozszerza” swoją zagraniczną bazę produkcyjną posiadając fabryki w Uzbekistanie, Tajlandii, Brazylii, na Węgrzech i w Turcji. Oczekuje się też, iż zwiększy moce produkcyjne w Europie, gdzie istniejące zakłady motoryzacyjne pracują z wydajnością wynoszącą zaledwie 55%. Amerykanie uważają, iż Chińczycy chcą pod „europejską przykrywką” zalać ich rynek motoryzacyjny swoimi tanimi samochodami elektrycznymi. Stwierdzono też, iż w sektorze motoryzacyjnym w Chinach i Japonii jest coraz więcej firm nierentownych lub niezdolnych do spłaty odsetek.

Japonia, według sekretarza gabinetu Minoru Kihary, sprzeciwia się tym twierdzeniom i analizuje szczegóły dochodzenia, ale będzie przez cały czas wdrażać obowiązującą umowę handlową ze Stanami Zjednoczonymi.

W przypadku Chin analitycy jednogłośnie twierdzą, iż „po możliwej politycznej przepychance” nie należy spodziewać się nowych ceł. Przyczyną jest spotkanie sekretarza skarbu USA Scotta Bessenta ze swoimi chińskimi odpowiednikami, aby przygotować grunt pod spotkanie Trumpa z prezydentem Chin Xi Jinpingiem w Pekinie pod koniec miesiąca. w tej chwili cła USA na towary chińskie zostały skutecznie obniżone o 10 punktów procentowych decyzją Sądu Najwyższego i późniejszymi cłami tymczasowymi zmniejszając wpływ USA na handel z Chinami i kontrolę eksportu. Trumpowi zależy w tej chwili na poprawnych stosunkach Chinami, dlatego też, jak napisali analitycy Blackrock, „w obecnej sytuacji nie należy spodziewać się nowych ceł”, choć zwrócili uwagę na potencjalną możliwość wprowadzenia ich „w niedalekiej przyszłości” na podstawie właśnie wdrożonego dochodzenia zakazującego importu do USA towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej. Dochodzenie to ma ogromny zasięg obejmując ponad 60 krajów.

W stosunkach USA-Chiny potencjalna bombą zegarową są zaostrzone przepisy dotyczące paneli słonecznych i innych towarów z chińskiego regionu Sinciang. Mogą one zostać obłożone wysokim cłem na mocy ustawy o zapobieganiu pracy przymusowej wśród Ujgurów, podpisanej przez prezydenta Joe Bidena.

Jamieson Greer powiedział, iż inne kraje poza USA powinny wdrożyć zakaz wprowadzania na rynek towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej, bowiem „istnieją dowody”, iż chińskie władze utworzyły obozy pracy dla etnicznych Ujgurów i innych grup muzułmańskich. Pekin oczywiście temu zaprzecza, zaś Greer stwierdził, iż dochodzenie wyjaśni „te i inne zarzuty” zanim tymczasowe cła nałożone przez Trumpa pod koniec lutego wygasną w lipcu.

Idź do oryginalnego materiału