Administracja Donalda Trumpa rusza z największym jak dotąd publicznym wsparciem dla amerykańskiego sektora obliczeń kwantowych. Departament Handlu w Waszyngtonie ogłosił w czwartek pakiet dotacji o łącznej wartości 2 mld dolarów, który trafi do dziewięciu spółek z branży. W zamian Waszyngton zażąda jednak czegoś, co jeszcze niedawno byłoby w USA politycznym tabu: udziałów w prywatnych firmach technologicznych.
Informację, którą jako pierwszy podał „Wall Street Journal”, potwierdził także Reuters. Szczegółowe umowy nie są jeszcze sfinalizowane, ale rynek już zareagował entuzjastycznie – kursy zaangażowanych spółek przed otwarciem nowojorskiej giełdy rosły od 7 do ponad 20 proc.
Najwięcej dla IBM, miliony dla startupów
Zdecydowanie największym beneficjentem programu będzie IBM, który ma otrzymać 1 mld dolarów. Drugą pozycję na liście zajmuje GlobalFoundries z kwotą 375 mln dolarów – producent chipów z siedzibą w Malta w stanie Nowy Jork, najważniejszy dla amerykańskiego łańcucha dostaw półprzewodników.
Pozostałe siedem firm podzieli się resztą puli. Po około 100 mln dolarów mają trafić do notowanych na giełdzie D-Wave Quantum i Rigetti Computing, a także do Infleqtion (która niedawno zadebiutowała na NYSE), Atom Computing, PsiQuantum oraz Quantinuum – wspólnej spółki Honeywella i Cambridge Quantum, uznawanej za jednego z liderów technologii pułapek jonowych. Australijski startup Diraq, specjalizujący się w kubitach krzemowych, ma otrzymać 38 mln dolarów.
Środki pochodzą z uchwalonego w 2022 r. „Chips and Science Act” – ustawy, którą podpisał jeszcze prezydent Joe Biden, a która oprócz finansowania produkcji chipów przewiduje również wsparcie dla wczesnych projektów technologicznych. Sekretarz handlu Howard Lutnick przebudował w ostatnim roku strukturę zarządzania tym programem, kierując go w stronę modelu opartego na bezpośrednich inwestycjach kapitałowych państwa.
Państwo jako akcjonariusz – nowa doktryna Waszyngtonu
Pakiet dla branży kwantowej wpisuje się w szerszą strategię, którą administracja Trumpa nazywa „udziałem podatnika w sukcesie”. Argument prezydenta i sekretarza Lutnicka jest prosty: skoro publiczne pieniądze pomagają firmom rosnąć, państwo powinno partycypować również w zyskach.
To podejście zostało już przetestowane w innych sektorach uznanych za strategiczne. Jesienią 2025 r. Waszyngton zamienił 8,9 mld dolarów dotacji z CHIPS Act dla Intela na 9,9-procentowy pakiet akcji koncernu z Santa Clara. Resort handlu wycenia w tej chwili wartość tej operacji na ponad 22 mld dolarów, mówiąc o „dwukrotnym wzroście wartości dla podatnika”. Podobne udziałowe konstrukcje rząd wynegocjował z producentem metali ziem rzadkich MP Materials oraz z kilkoma firmami z sektora wydobywczego.
Krytycy – w tym część senatorów Demokratów z komisji bankowej Senatu – ostrzegają, iż bezpośrednie wchodzenie państwa w akcjonariat prywatnych firm zaciera granicę między polityką przemysłową a kapitalizmem państwowym znanym z Chin. Zwolennicy odpowiadają, iż to właśnie konkurencja z Pekinem wymusza zmianę reguł gry.
Wyścig z Chinami w tle
Quantum computing jest dziś jedną z najważniejszych aren rywalizacji technologicznej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Komputery kwantowe wykorzystują prawa mechaniki kwantowej do równoległego przetwarzania informacji w sposób, który dla wybranych klas problemów – kryptografii, optymalizacji, symulacji chemicznych – ma być wykładniczo szybszy niż klasyczne superkomputery.
Praktyka jest jednak wciąż daleka od obietnic. Obecne maszyny przeznaczają tak dużą część mocy obliczeniowej na korekcję błędów kwantowych, iż w wielu zadaniach wciąż przegrywają z tradycyjnymi serwerami. Mimo to ostatnie miesiące przyniosły kilka istotnych przełomów – m.in. w skalowaniu fotonowych architektur PsiQuantum oraz w demonstracjach „logicznych kubitów” opartych na atomach neutralnych. To zachęciło prywatnych gigantów: Microsoft, Google i Nvidia w ostatnich kwartałach zwiększyli zaangażowanie w tę technologię, a fundusze venture capital pompują w branżę miliardy.
Administracja Trumpa argumentuje, iż bez bezpośredniego wsparcia federalnego amerykańskie firmy mogą jednak nie wytrzymać tempa narzucanego przez chińskie laboratoria państwowe, które – według ocen amerykańskiego wywiadu – dysponują budżetami liczonymi w dziesiątkach miliardów dolarów. Program z 2018 r. „National Quantum Initiative Act”, podpisany jeszcze podczas pierwszej kadencji Trumpa, opiewał na 1,2 mld dolarów. Obecna pula – 2 mld dolarów skoncentrowane w jednej transzy – jest największym jednorazowym zastrzykiem kapitału w historii amerykańskiego quantum.
Giełda głosuje „za”
Reakcja inwestorów nie pozostawia wątpliwości co do oceny rynku. Akcje D-Wave Quantum i Rigetti Computing zyskiwały w handlu przedsesyjnym na Wall Street ponad 20 proc. IBM rósł o około 7 proc., podobnie jak GlobalFoundries. Dla mniejszych spółek kwantowych, których wyceny giełdowe są bardzo wrażliwe na newsy regulacyjne i kontraktowe, państwowa kotwica oznacza nie tylko gotówkę, ale i sygnał wiarygodności wobec klientów korporacyjnych.
Inwestorzy zwracają jednak uwagę na ryzyka. Po pierwsze – warunki przyznania udziałów rządowi nie zostały ujawnione. Po drugie – wejście państwa do akcjonariatu może w przyszłości ograniczyć swobodę firm w fuzjach, ekspansji zagranicznej czy współpracy z partnerami spoza USA. Po trzecie – kontrakty wciąż nie są podpisane, a doświadczenie z negocjacjami pomiędzy Departamentem Handlu a Intelem pokazuje, iż ostateczny kształt umów potrafi się znacząco różnić od pierwotnych zapowiedzi.
Niezależnie od tych zastrzeżeń, czwartkowa decyzja przypieczętowuje zwrot, który dokonuje się w Waszyngtonie od ponad roku: federalna polityka przemysłowa wraca w wielkim stylu, a sektor technologii kwantowych dołącza – obok półprzewodników i surowców krytycznych – do listy obszarów, w których państwo amerykańskie nie tylko subsydiuje, ale i współwłaścicieli krajowych czempionów.
Źródła: Wall Street Journal, Reuters

3 godzin temu







