Zakup nowej maszyny rolniczej coraz częściej przypomina wizytę w salonie samochodowym klasy premium – cennik potrafi skutecznie ostudzić zapał choćby dobrze prosperującego gospodarstwa. Nic więc dziwnego, iż rośnie zainteresowanie sprzętem używanym. Problem w tym, iż „używane” często oznacza loterię. John Deere postanowił tę loterię… sprofesjonalizować.
Amerykański gigant uruchomił w Zweibrücken (Niemcy) pierwsze na świecie Centrum Kompetencji Maszyn Używanych („Competence Center used“). Inwestycja pochłonęła około 5 mln euro i po blisko półtora roku budowy stała się samodzielnym filarem nowej działalności biznesowej John Deere’a.
To właśnie tam maszyny do zbioru – głównie sieczkarnie – przechodzą pełnoprawny, fabryczny remont, po czym wracają na rynek z gwarancją producenta, jakby właśnie zjechały z taśmy produkcyjnej.
Fabryczna odbudowa zamiast handlarza z placu
Nie mówimy tu o „odpicowaniu” sprzętu pod sprzedaż. W Zweibrücken działa pełnowymiarowy warsztat z suwnicą, specjalistycznymi narzędziami, własną stacją przygotowawczą, magazynem części i – co symptomatyczne – salonem wystawowym. To jasny sygnał: używana maszyna nie jest tu produktem drugiej kategorii.
Dwa poziomy jakości – rolnik decyduje
John Deere uporządkował temat odbudowy w prosty, czytelny sposób. Klient może wybrać jeden z dwóch poziomów:
- „Gotowa do użycia” – wymieniane są wszystkie wadliwe i zużyte elementy niezbędne do bezpiecznej, pewnej pracy.
- „Jak nowa” – tutaj zespół idzie o krok dalej: wymienia także trwałe komponenty, które formalnie mogłyby jeszcze pracować, ale odbiegają od standardu nowej maszyny.
Co istotne, w obu przypadkach stosowane są wyłącznie oryginalne części John Deere, często zgodne z aktualną specyfikacją techniczną. W praktyce oznacza to, iż sieczkarnia sprzed kilku czy choćby kilkunastu lat może dostać bęben tnący czy inne podzespoły z najnowszej generacji.
Modernizacja zamiast kompromisu
To właśnie modernizacja jest kluczowym wyróżnikiem programu Factory Certified Used. W Zweibrücken można nie tylko odbudować maszynę, ale też dopasować ją do potrzeb klienta.
- Zmiana bębna 40-nożowego na 60-nożowy?
- Aktualizacja elementów kabiny?
- Nowe rozwiązania techniczne, których nie było w momencie produkcji?
To wszystko da się zrobić jeszcze przed sprzedażą.
Efekt bywa zaskakujący: maszyna sprzed niemal dekady wygląda i pracuje jak nowa – łącznie z nowym fotelem, joystickiem, okładzinami kanału masy czy nawet… naklejkami bezpieczeństwa.
Gwarancja jak na nową, cena jak za używaną
Najmocniejszy argument to jednak pieniądze. Według menedżerów John Deere’a oszczędności rzędu 50 procent, a czasem choćby więcej, są jak najbardziej realne – w zależności od konfiguracji. Przy obecnych cenach nowych maszyn to różnica, której nie da się zignorować.
Do tego dochodzi fabryczna gwarancja, identyczna jak w przypadku nowego sprzętu, możliwość finansowania oraz opcjonalne umowy serwisowe. Krótko mówiąc: bezpieczeństwo zakupu jak w salonie, ale rachunek zdecydowanie bardziej rolniczy niż korporacyjny.
Dla kogo jest ten odnowiony sprzęt?
Grupa docelowa jest szeroka. Od gospodarstw, które chcą pewnej maszyny bez ryzyka zakupu „miny z drugiej ręki”, po wykonawców usług, którzy dopiero wchodzą w segment zbioru pasz i nie są w stanie w pełni wykorzystać potencjału fabrycznie nowej sieczkarni.
Nie bez znaczenia jest też fakt, iż popyt na maszyny używane – według John Deere’a – jest dwa do trzech razy większy niż na nowe.
Docelowo choćby 25 procent sieczkarni sprzedawanych jako nowe ma w przyszłości trafić do programu odbudowy w Zweibrücken. Centrum jest projektem pilotażowym, ale plany są konkretne – w ciągu dwóch lat ma tam pracować około 20 specjalistów.
Nowy rozdział na rynku używek
Ważna informacja dla zainteresowanych: odnowione maszyny trafiają na otwarty rynek. Poprzedni właściciel nie ma prawa pierwokupu – liczy się kolejny użytkownik. Informacje o dostępnych i planowanych do odbudowy egzemplarzach można uzyskać u dealerów John Deere.
Wygląda więc na to, iż rynek maszyn używanych wchodzi w nową fazę. jeżeli fabryczna odbudowa stanie się standardem, to „używana” przestanie być synonimem kompromisu. A to – z punktu widzenia rolnika – bardzo dobra wiadomość.

11 godzin temu

![Ceny zbóż stoją, nawozy mocno w górę. A co ze świniami i bydłem? [Raport rynkowy 23.01.2026]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/01/23/h_404062_1280.webp)













