Warren Buffett chce pozbyć się wszystkich akcji Berkshire do 2034 roku i zrywa z Fundacją Gatesa

1 godzina temu

Jeden z najbogatszych ludzi na świecie ogłosił we wtorek, iż pozbędzie się wszystkich akcji Berkshire Hathaway w ciągu ośmiu lat. Przy okazji oficjalnie potwierdził to, o czym Wall Street szeptała od tygodni – Fundacja Gatesa nie dostanie od niego już ani grosza.

To nie jest zwykła darowizna. To testament pisany za życia. Warren Buffett ma 95 lat, za miesiąc skończy 96, i najwyraźniej postanowił, iż nie będzie czekał na to, aż ktoś po jego śmierci zdecyduje, co zrobić z górą pieniędzy wartą więcej niż roczny PKB większości państw świata. We wtorkowym komunikacie Berkshire Hathaway padło zdanie, które trudno przeoczyć: „Moim celem jest pozbycie się wszystkich moich akcji Berkshire w ciągu około ośmiu lat”. Deadline wyznaczył na 31 grudnia 2034 roku.

Pakiet akcji Buffetta w Berkshire Hathaway jest dziś wart ponad 140 miliardów dolarów. Żeby zmieścić się w wyznaczonym terminie, musi oddawać co najmniej 17 miliardów rocznie – ponad dwa razy więcej niż w ubiegłym roku, kiedy przekazał fundacjom łącznie 7 miliardów. To tempo, które jeszcze kilka lat temu wydawałoby się abstrakcyjne choćby jak na standardy najbogatszych ludzi planety.

Sześć miliardów na początek

Jeszcze we wtorek Buffett skonwertował 8 tysięcy akcji klasy A na 12 milionów akcji klasy B i rozdzielił je między cztery rodzinne fundacje. Lwia część – 9 milionów papierów o wartości około 4,5 miliarda dolarów – trafiła do Susan Thompson Buffett Foundation, nazwanej imieniem jego nieżyjącej pierwszej żony. Pozostałe trzy fundacje, prowadzone przez jego dzieci – Sherwood Foundation (Susie), Howard G. Buffett Foundation oraz NoVo Foundation (Peter i Jennifer) – dostały po milionie akcji, czyli po blisko pół miliarda dolarów.

Łącznie to niemal 6 miliardów dolarów jednego dnia. Kwota porównywalna z tym, co Buffett rozdał w całym zeszłym roku. Tyle iż rok temu część tej sumy powędrowała jeszcze w inne miejsce.

Fundacja Gatesa wykreślona z listy

I tu dochodzimy do sedna wtorkowej informacji. Na liście obdarowanych próżno szukać nazwy, która pojawiała się na niej nieprzerwanie od 2006 roku – Bill & Melinda Gates Foundation. Po dwóch dekadach i łącznych darowiznach sięgających 48 miliardów dolarów Buffett definitywnie zakończył najsłynniejsze partnerstwo filantropijne w historii.

Oficjalnie Berkshire Hathaway nie podał przyczyny. Ale nikt na rynku nie ma wątpliwości, o co chodzi. Pod koniec 2025 roku Departament Sprawiedliwości USA opublikował kolejną partię dokumentów związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina – skazanego za przestępstwa seksualne finansisty, który w 2019 roku popełnił samobójstwo w areszcie. W aktach znalazły się maile, notatki kalendarzowe i zdjęcia dokumentujące kontakty Billa Gatesa z Epsteinem.

Gates od lat zaprzecza, jakoby wiedział o przestępstwach Epsteina. Twierdzi, iż spotykał się z nim wyłącznie w kontekście potencjalnych projektów charytatywnych. Ale dla Buffetta najwyraźniej sam fakt istnienia tych powiązań okazał się wystarczający.

W marcu w rozmowie z CNBC Buffett przyznał wprost, iż od ujawnienia akt nie rozmawiał z Gatesem. „Dopóki to się nie wyjaśni, nie widzę sensu w prowadzeniu rozmów” – powiedział. I dodał zdanie, które powiedziane ustami kogokolwiek innego brzmiałoby banalnie, ale w ustach człowieka znanego z lojalności wobec przyjaciół nabiera szczególnego ciężaru: „Dowiedziałem się rzeczy, o których nie wiedziałem przez te wszystkie lata”.

Co na to Fundacja Gatesa?

Organizacja zareagowała oświadczeniem, które można uznać za eleganckie w formie, ale chłodne w wymowie. Podziękowała za „dekady wsparcia” i podkreśliła, iż działa „z pozycji finansowej siły”, mając za sobą zobowiązanie Billa Gatesa opiewające na 200 miliardów dolarów. Wystarczy to na finansowanie działalności do 2045 roku – przynajmniej w teorii.

Warto pamiętać, iż w kwietniu fundacja zatrudniła zewnętrzną kancelarię do przeprowadzenia audytu swoich historycznych kontaktów z Epsteinem. Wyniki mają być znane tego lata. Nie zmienia to faktu, iż strata Buffetta jako darczyńcy to cios wizerunkowy, którego nie zrekompensuje żaden raport.

Jak wpłynie to na wycenę akcji?

Dla inwestorów trzymających akcje Berkshire Hathaway najważniejsze pytanie brzmi: czy systematyczne pozbywanie się akcji przez Buffetta będzie ciążyć na kursie? We wtorek rynek zareagował spokojnie – akcje klasy B zamknęły się na poziomie 491,60 dolarów, tracąc nieco ponad procent. Analitycy zwracają uwagę, iż scenariusz stopniowego wychodzenia Buffetta z akcjonariatu był wkalkulowany w wyceny od dawna. Spółka pod operacyjnym przywództwem Grega Abela radzi sobie dobrze, a biznesowe fundamenty konglomeratu – od ubezpieczeń przez energetykę po kolej – nie zależą od tego, kto fizycznie trzyma akcje.

Jednak skala przyszłych transferów robi wrażenie. Siedemnaście miliardów dolarów akcji rocznie trafiających do fundacji, które z czasem będą je sprzedawać, by finansować swoją działalność – to strumień podaży, który rynek będzie musiał wchłaniać. Dotychczasowe doświadczenia są uspokajające – poprzednie darowizny nie wywoływały zaburzeń – ale nigdy nie były tak duże.

Koniec pewnej epoki

Jest w tym wszystkim coś więcej niż finanse. W 2010 roku Buffett i Gates wspólnie powołali do życia The Giving Pledge – inicjatywę, w ramach której miliarderzy zobowiązywali się oddać większość majątku na cele dobroczynne. Był to symboliczny fundament nowej ery filantropii, opartej na idei, iż prywatne fortuny powinny służyć społeczeństwu. Przez lata duet Buffett-Gates był twarzą tego ruchu.

Dziś ten sojusz leży w gruzach, rozbity przez skandal, który nie ma nic wspólnego z inwestowaniem, a wszystko z ludzką naturą. Buffett – pragmatyk, który przez sześć dekad budował imperium na chłodnej kalkulacji – podjął decyzję, która wygląda na głęboko osobistą. Nie chce czekać na audyt, nie chce czekać na wyjaśnienia. Chce zamknąć sprawę sam, na własnych warunkach, za własnego życia.

I na pewno zdąży. jeżeli komuś, to jemu można wierzyć, iż dotrzyma terminu.

Źródło: Berkshire Hathaway, CNBC

Idź do oryginalnego materiału