KRIR występuje z kolejnym wnioskiem do Ministerstwa Rolnictwa: Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych po raz kolejny apeluje do Ministerstwa Rolnictwa o ujawnienie i comiesięczną aktualizację wykazów podmiotów sprowadzających produkty rolne spoza UE, w tym z Ukrainy. Choć intencja ochrony krajowych gospodarstw jest w pełni zrozumiała, imienna publikacja list firm budzi poważne obawy o stabilność polskiego przetwórstwa. Czy próba ratowania cen skupu nie obróci się ostatecznie przeciwko samym rolnikom?
Czytaj również:
Uzasadniona troska o równe warunki gry
Wniosek KRIR wyrasta z realnego problemu – polscy producenci rolni zmuszeni są konkurować z surowcami z państw trzecich, gdzie nie obowiązują wyśrubowane unijne normy fitosanitarne, środowiskowe i dobrostanowe. Brak pełnej wiedzy o wolumenach importu osłabia pozycję negocjacyjną gospodarstw i utrudnia trafną ocenę sytuacji rynkowej.
Polscy przetwórcy i rolnicy na jednym wózku
Sytuacja branży przetwórczej bezpośrednio rzutuje na polską wieś. Podczas gdy w Polsce obowiązują narodowe ograniczenia importowe na wybrane surowce, zakłady z innych państw UE (np. z Niemiec) bez przeszkód kupują tańsze ziarno czy rzepak z Ukrainy. Gotowa, tańsza żywność z zachodu trafia potem na polskie półki. Krajowe zakłady, kupujące droższy surowiec od polskich rolników, przegrywają tę wojnę cenową.
Dylemat „czarnej listy”: Gdzie leży ryzyko?
Imienna publikacja wykazów importerów, często utożsamiana w przekazie społecznym z „czarną listą”, rodzi konkretne zagrożenia:
- Potrzeba bilansowania rynku: Import bywa koniecznością przy trudnych warunkach pogodowych lub braku ziarna o odpowiednich parametrach jakościowych na rynku lokalnym.
- Efekt domina: Presja społeczna na rodzime zakłady może osłabiać je finansowo. W kolejnych sezonach osłabiony polski przetwórca kupi mniej surowca od polskiego rolnika i zaoferuje niższe ceny, ustępując pola zagranicznej konkurencji.
Unijny kontekst: Umowy handlowe i potrzeba szerokich koalicji
Problem importu nie ogranicza się wyłącznie do granicy z Ukrainą. W tle toczą się i wchodzą w życie kolejne umowy o wolnym handlu zawierane przez Unię Europejską z państwami trzecimi (m.in. z krajami Mercosur czy Nową Zelandią), które otwierają wspólnotowy rynek na napływ tanich surowców rolnych z całego świata.
Pojedynczy kraj członkowski ma ograniczony wpływ na globalną politykę handlową Brukseli. Dlatego kluczowym wyzwaniem staje się budowanie szerokich koalicji państw członkowskich wewnątrz UE – zwłaszcza z krajami o silnym sektorze rolnym (np. Francją czy Włochami). Wspólny głos europejskich rolników i przetwórców jest niezbędny, by wymusić na Komisji Europejskiej wprowadzanie twardych klauzul ochronnych oraz tzw. zasad wzajemności (roszczenia, by importowana żywność spełniała te same kryteria, co europejska).
Prawdziwe rozwiązanie: Znakowanie żywności i spójna polityka UE
Publiczne listy firm w jednym kraju dotykają jedynie objawów. Systemowym i najskuteczniejszym rozwiązaniem dla całego sektora jest wspólna walka rolników i przetwórców na forum unijnym o:
- Zaostrzenie przepisów dotyczących etykietowania żywności: Aby każdy konsument widział na opakowaniu jasne oznaczenie kraju pochodzenia głównego składnika.
- Ochronę wspólnego rynku: Poprzez wypracowywanie jednolitych mechanizmów obrony przed nierówną konkurencją pozaunijną w ramach szerokich sojuszy w Brukseli.
Gdyby konsument miał pełną wiedzę przy półce, a unijna polityka handlowa uwzględniała interesy europejskich producentów, rynek weryfikowałby wybory w sposób naturalny i bezpieczny dla całego polskiego łańcucha dostaw.
Źródło: Analiza Agro Profil, komunikat KRIR
Prenumerata magazynu Agro Profil
Program Ochrony Roślin Rolniczych 2026
Koszulka Moje SERCE bije dla ROLNICTWA

1 godzina temu














