Wokulski miałby dziś 93 mln zł. Dlaczego przestał zarabiać?

3 godzin temu

Po premierze Netflixowej „Lalki” Polska podzieliła się na zwolenników i przeciwników nowej interpretacji powieści, a przed nami przecież jeszcze premiera kolejnej wersji kinowej. Ja jednak chciałbym na chwilę odłożyć spór o ekranizacje i zajrzeć do portfela Wokulskiego. Bo u Prusa wszystko kręci się wokół pieniędzy. Pozwalają zmieniać własne życie, otwierają drzwi do salonów i dają nadzieję na naukowe odkrycia. A także pomagają zdobyć miłość. Aby jednak pieniądz u Prusa nie miał abstrakcyjnego charakteru warto wiedzieć, iż 1 rubel z powieści jest dziś warty około 371 zł.

Wojenny kapitał Wokulskiego był wart dziesiątki milionów złotych

Finansowa historia Wokulskiego nabiera tempa podczas wojny rosyjsko-tureckiej, gdy dorabia się na dostawach dla wojska. W czasach obecnych napięć politycznych brzmi to jakże znajomo. Dzisiaj inwestorzy kupują akcje spółek zbrojeniowych, spodziewając się kolejnych zamówień. Wokulski działał bliżej samej wojny. Miał bogatego wspólnika, godził się na mniejszy zysk z pojedynczej transakcji i gwałtownie obracał kapitałem. Przyznawał przy tym, iż niemal co miesiąc ryzykował całym majątkiem, a codziennie życiem. Za fortuną stały więc przedsiębiorczość i ryzyko, ale także szczęście. Przywozi z wojny 250 tys. rubli (która ma wzrosnąć do 300 tys. po spekulacji na banknotach), a żeby zrozumieć skalę tej kwoty, możemy posłużyć się złotem. Przy kursie papierowego rubla z 1879 roku można było za niego kupić mniej więcej 0,7 grama tego kruszcu. Według obecnego kursu jest to zatem około 371 zł za rubla. Przy takim parytecie wojenny kapitał Wokulskiego odpowiada dzisiejszym 93 mln zł, a kupiona za 90 tys. rubli kamienica Łęckich kosztowała około 33 mln zł.

Przeliczenie z wykorzystaniem złota wydaje się lepiej oddawać rzeczywistą wartość ówczesnego pieniądza. W „Lalce” mamy zresztą sporo cen, które pozwalają to porównać. Śniadanie Rzeckiego, składające się ze śledzia, flaków, anyżówki i portera, kosztuje go niecałego rubla. Według naszego przeliczenia byłoby to dziś niecałe 371 zł. Co może wydawać się zaskakująco wysoką kwotą jak na dzisiejsze ceny. Pokazuje to jednak, jak bardzo przez ostatnie 150 lat zmieniły się relatywne ceny. Dzięki przemysłowej produkcji, wzrostowi wydajności i rozwojowi handlu żywność stała się znacznie tańsza i bardziej dostępna niż w czasach Rzeckiego.

Wokulski inwestował jak współczesny przedsiębiorca

Wokulski jest bardzo podobny do wielu obecnych polskich inwestorów, którzy znaczną część majątki lokują w nieruchomościach. Nasz bohater przeznacza bowiem na kamienicę Łęckich ponad jedną trzecią kapitału. Przy tej decyzji w grę wchodzą przede wszystkim uczucia do Izabeli. Wokulski płaci 90 tys. rubli, choć prawdopodobnie wystarczyłoby 71 tys. Ostatecznie jednak zarabia na tej transakcji, bo sprzedaje dom za 100 tys. rubli.

Zarobki Wokulskiego robiły wrażenie także na tych, którzy powierzali mu pieniądze. Jego spółka do handlu z Rosją przyniosła wspólnikom 18 proc. zysku w rok. jeżeli w długoterminowym planie inwestowania w akcje przyjmiemy średni zwrot od 6 do 8 proc. rocznie, widać, jak wysoko zawiesił poprzeczkę.

W poszukiwaniu zarobków Wokulski korzystał z zagranicznych kontaktów. Interesy z Rosjanami w realiach zaborów mogły jednak ściągać na niego oskarżenia o narodową zdradę. Dzisiaj zagraniczne inwestycje są bardziej zwyczajnym sposobem poszerzania portfela. Dają dostęp do firm i branż, których na warszawskiej giełdzie jest kilka albo nie ma wcale. W badaniu eToro Puls Inwestora Indywidualnego z czerwca 2026 roku polskie akcje posiadało 53 proc. badanych polskich inwestorów, a zagraniczne 37 proc., wobec 33 proc. rok wcześniej. Krajowy rynek przez cały czas jest nam bliższy, ale coraz chętniej, podobnie jak Stanisław, szukamy możliwości także poza nim.

Zagranica podsuwa mu także zupełnie inne pomysły na wykorzystanie pieniędzy. W Paryżu poznaje Geista, pracującego nad metalem lżejszym od powietrza. Pojawia się perspektywa odkrycia mogącego zmienić świat. Podobne emocje towarzyszą dziś inwestycjom w sztuczną inteligencję. Losów badań Geista do końca nie poznajemy. Wokulski w testamencie zapisuje 140 tys. rubli innemu młodemu wynalazcy – Ochockiemu, dając mu swobodę realizowania naukowych ambicji. Można w tym widzieć prywatne wsparcie badań i rozwoju. Czytając o tym zapisie, trudno nie pomyśleć o dzisiejszych problemach z finansowaniem innowacji. Polska przeznacza na badania i rozwój mniej niż przeciętnie kraje Unii Europejskiej, a Unia mocni ustępuje pod tym względem Stanom Zjednoczonym.

Największym błędem była rezygnacja z tego, co robił najlepiej

Gdzie zatem tkwi główny błąd Wokulskiego? Nie jest nim ani kamienica, ani srebra, a choćby klacz za 800 rubli. Te aktywa można było bowiem zawsze sprzedać, a część pieniędzy odzyskać. Największy rachunek wystawia mu Suzin (tego wątku nie ma w serialu Netflixa). Proponuje interes, który może przynieść 10 tysięcy rubli od ręki, i przekonuje Wokulskiego, by został w świecie, w którym potrafił pomnażać kapitał. Sam Suzin nie zamierza się zatrzymać, dopóki Wokulski nie odłoży miliona rubli. Ten jednak odmawia, bo, jak mówi, „ma interesa tutaj”, czyli w Warszawie. I w ten sposób Wokulski rezygnuje z tego co potrafi najlepiej, czyli zarabiania pieniędzy. I to jest smutna zapowiedz zbliżającego się końca.


O autorze

Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

Idź do oryginalnego materiału