Od 17 lutego 2026 r. świeże owoce, warzywa i banany sprzedawane luzem muszą być oznaczane nie tylko słownie, ale również grafiką flagi kraju pochodzenia. Zmiana miała ułatwić konsumentom szybkie rozpoznanie, skąd pochodzi produkt, oraz zwiększyć przejrzystość handlu. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podkreślało, iż informacja ma znajdować się w widocznym miejscu przy produkcie i nie może wprowadzać kupującego w błąd.
Wroński: Markety omijają flagi przy warzywach. „Klient jest wprowadzany w błąd tak samo jak wcześniej”Po trzech miesiącach od wejścia przepisów w życie Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona alarmuje jednak, iż część sklepów zaczęła obchodzić nowe wymogi. Jego zdaniem zamiast jednoznacznej informacji o kraju pochodzenia pojawił się chaos, a konsument przez cały czas nie ma pewności, czy kupuje polskie warzywo, czy produkt z importu.
Nowe przepisy miały dać klientowi prostą informację
Nowe zasady znakowania dotyczą świeżych owoców, warzyw i bananów oferowanych bez opakowań. Obok dotychczasowej informacji słownej sprzedawca ma obowiązek umieścić wizualny symbol flagi kraju pochodzenia. Zmiany zostały przedstawione jako rozwiązanie poprawiające czytelność informacji dla kupujących.
W praktyce chodziło o prosty mechanizm: klient podchodzi do skrzynki z ziemniakami, marchwią, kapustą, jabłkami czy pomidorami i od razu widzi, z jakiego kraju pochodzi produkt. Dla konsumentów wybierających polską żywność to ważna informacja. Dla rolników — element uczciwej konkurencji, szczególnie w okresach, gdy na rynek trafia dużo importu.
Jak podkreśla Wroński, sama idea oznakowania flagą była słuszna i od dawna oczekiwana przez producentów.
„Trudno nie zgodzić się, iż sama idea dodatkowego oznakowania flagą jest słuszna, a o konieczności wprowadzenia takich przepisów apelowali niejednokrotnie sami producenci warzyw” – wskazuje Marcin Wroński.
Kilka flag przy jednym produkcie. Rolnicy mówią o chaosie
Według Wrońskiego problem zaczyna się tam, gdzie przy cenie i nazwie produktu zamiast jednej konkretnej flagi pojawia się kilka możliwych państw pochodzenia. W efekcie klient nie dostaje jednoznacznej informacji, z którego kraju pochodzi aktualnie sprzedawana partia warzyw.
„Tylko trzy miesiące wystarczyły, żeby sieci handlowe zaczęły omijać te przepisy i zamiast jasnego jednoznacznego przekazu o kraju pochodzenia warzyw i owoców mamy chaos informacyjny” – ocenia Wroński.
Jako przykład wskazuje Biedronkę. Według niego na informacji cenowej podawana jest nie jedna konkretna flaga, ale kilka. Problem ma się pogłębiać, gdy kartony z warzywami stoją blisko siebie, a oznaczenia na opakowaniach nie są widoczne dla klienta.
„Przykładem może być Biedronka, gdzie na informacji i cenie produktu podawana jest nie jedna konkretna flaga, a kilka. W marketach kartony poukładane są jeden przy drugim i nie widać również informacji o kraju pochodzenia na opakowaniu” – mówi przedstawiciel Samoobrony.
Przesypywanie warzyw do innych kartonów dodatkowo utrudnia kontrolę
Wroński zwraca uwagę także na praktykę przesypywania warzyw do innych kartonów. W takiej sytuacji opakowanie nie musi odpowiadać faktycznej zawartości, a klient ma jeszcze większy problem z oceną pochodzenia produktu.
„Bardzo często warzywa przesypywane są w inne kartony i np. marchew znajduje się w kartonie po kapuście” – wskazuje Wroński.
To istotny problem, ponieważ w handlu świeżymi owocami i warzywami pochodzenie produktu powinno być możliwe do ustalenia na podstawie dokumentacji i oznakowania. o ile informacja przy produkcie jest nieprecyzyjna, a opakowanie nie daje jasnej odpowiedzi, konsument traci możliwość świadomego wyboru.
Konsument miał dostać przejrzystość, a rolnik uczciwą konkurencję
Obowiązek graficznego oznaczania kraju pochodzenia miał uderzyć przede wszystkim w niejasne praktyki sprzedażowe. W przypadku produktów luzem informacja o pochodzeniu bywała wcześniej mało widoczna albo trudna do zauważenia. Flaga miała uprościć przekaz.
Dla polskich producentów to nie jest kwestia estetyki etykiet. W okresach wysokiej podaży importu krajowe warzywa i owoce konkurują z produktami z innych państw, często wrażliwymi cenowo. o ile klient chce kupić produkt polski, musi mieć taką możliwość bez zgadywania.
Wroński ocenia, iż obecne praktyki części sklepów osłabiają sens przepisów.
„Niestety klient jest wprowadzany w błąd tak samo jak był wcześniej, a szumnie zapowiadane zmiany są martwymi przepisami” – podkreśla.
IJHARS odpowiada za kontrole jakości handlowej
Za kontrolę jakości handlowej świeżych owoców i warzyw odpowiada Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Inspekcja przypominała, iż nowe przepisy obejmują m.in. obowiązek prezentowania grafiki flagi kraju pochodzenia przy produktach sprzedawanych luzem, a sprzedawcy odpowiadają za prawidłowe oznakowanie.
To oznacza, iż w przypadku podejrzenia nieprawidłowości konsumenci, rolnicy lub organizacje branżowe mogą zgłaszać takie przypadki do adekwatnych służb. najważniejsze jest jednak, aby kontrole obejmowały nie tylko formalną obecność flagi, ale też to, czy oznaczenie rzeczywiście pozwala wskazać kraj pochodzenia konkretnej partii towaru.
Wroński apeluje do ministra rolnictwa
Przedstawiciel Samoobrony uważa, iż sprawa wymaga reakcji resortu rolnictwa. Jego zdaniem przepisy bez skutecznego egzekwowania nie poprawią sytuacji ani konsumentów, ani rolników.
„Jak zwykle obietnice to jedno, a rzeczywistość to drugie. Niestety wszystko kosztem polskiego rolnika” – mówi Wroński.
I dodaje: „Czas najwyższy, żeby minister Stefan Krajewski przyjrzał się tej sprawie, chyba, iż tak miało być, żeby było tak jak było i nic się nie zmieniło”.
Przepisy są, ale rynek czeka na egzekwowanie
Spór o flagi przy warzywach pokazuje, iż samo uchwalenie przepisów nie kończy problemu. o ile oznakowanie będzie niejednoznaczne, z kilkoma flagami przy jednym produkcie, albo jeżeli towar będzie prezentowany w sposób utrudniający identyfikację pochodzenia, cel regulacji nie zostanie osiągnięty.
Dla konsumenta najważniejsza jest prosta informacja: skąd pochodzi produkt, który wkłada do koszyka. Dla rolnika — pewność, iż import nie będzie sprzedawany w sposób sugerujący polskie pochodzenie albo rozmywający odpowiedzialność sprzedawcy. Nowe przepisy miały poprawić przejrzystość rynku. Teraz najważniejsze jest to, czy państwo skutecznie dopilnuje ich stosowania.

10 godzin temu















