Mimo plotek i siania strachu, komputery kwantowe przez cały czas są oddalone o lata od zagrożenia dla obecnych systemów finansowych. Jednak koszty przygotowań do nich już teraz stają się realne.
W marcu badacze Google oszacowali, iż wystarczająco zaawansowany komputer kwantowy mógłby złamać powszechnie stosowaną kryptografię na krzywych eliptycznych 256-bit w kilka minut. To ten sam poziom kryptografii, którego używają portfele kryptowalut, systemy przechowywania, podpisy blockchain i większość infrastruktury bezpieczeństwa wykorzystywana przez instytucje finansowe.
Chociaż Q-Day raczej jeszcze długo nie nastąpi, rządy już zaczęły planować działania. Ryzyko jest bowiem zbyt duże, by je ignorować. USA wydają miliardy USD na przeniesienie systemów federalnych na nowe postkwantowe standardy, a NIST chce, by podatne algorytmy zniknęły do 2035 roku.
Dla rynku krypto ta zmiana jest znacznie trudniejsza. Aktywa warte miliardy USD mogą leżeć nieruszone przez dekady, stare portfele nigdy nie zostaną zaktualizowane, a instytucjonalne systemy przechowywania bazują na kryptografii, którą komputery kwantowe mają docelowo złamać.
BeInCrypto rozmawiało z ekspertami BitGo, Nethermind i środowiska kryptograficznego o tym, jak taka migracja może wyglądać – i kto za to zapłaci.
Bitcoin's Quantum threat is a PR problem, not a technical one. That's according to Oxford computer scientist @StefanoGogioso.
Even if 75% of all crypto is quantum-resistant, the moment one Satoshi-era coin moves, the market could lose trillions.
If there's 1% chance that… pic.twitter.com/GMIeEK3s83
Ryzyko kwantowe dla instytucjonalnych gigantów krypto
Wszyscy trzej nasi eksperci są zgodni co do jednego. Instytucje muszą mieć pełną dokumentację miejsc wykorzystania podatnej kryptografii, w tym systemów podpisywania, sprzętu, procedur odzyskiwania, uwierzytelniania i długo żyjących kluczy.
Nigel Smart, doktor nauk obliczeniowych, nazywa to kryptograficzną listą materiałów.
„Standardy postkwantowe już istnieją, podobnie jak wiele gotowych do wdrożenia implementacji. Większości organizacji brakuje jasnej inwentaryzacji, czyli czegoś, co nazywamy kryptograficzną listą materiałów. Trzeba wiedzieć, gdzie w firmie używa się krypto, jak zarządza się kluczami oraz jakich algorytmów się używa.”
NIST również uznaje identyfikację i priorytetyzację za początkowy etap procesu przejścia.
Dla Akshaya Thakura z BitGo, instytucjonalna opieka powiernicza to jeszcze jeden najważniejszy element.
„Instytucjonalna opieka powiernicza polega na podpisywaniu progowym – klucz nigdy nie znajduje się w jednym miejscu. NIST standaryzował pod kątem prostoty implementacji, zwartości i zachowawczości. Progowość nie była priorytetem standardu. Falcon – wykorzystywany już przez Solanę, Algoranda i teraz TRON – nie posiada dziś realnych konstrukcji progowych. To otwarty problem badawczy.”
NIST ogłosił pierwszy oficjalny nabór na schematy progowe dla wielu stron w styczniu 2026 roku, a badania z warsztatu MPTS wskazały poważne straty wydajności przy podpisywaniu progowym dzięki standardowych podpisów opartych na funkcjach skrótu.
Nitin Gaur z Nethermind, firmy inżynieryjnej specjalizującej się w infrastrukturze blockchain, uważa, iż ten sam problem dotyczy wszystkich systemów firmowych.
„Kryptograficzna inwentaryzacja w całym środowisku: każde użycie RSA, ECC oraz Diffie-Hellmana w TLS, wystawianiu JWT, podpisywaniu kodu, korzeniach CA, uwierzytelnianiu API i firmware. Stanowi to dziesięć do piętnastu procent kosztów projektu i sto procent elementu krytycznego.”
The White House just confirmed it: The U.S. is going all-in on Quantum tech. 🇺🇸
Now that it's official, the crypto market needs to have a serious conversation about post-quantum cryptography.
If quantum computers arrive sooner than expected, billions in exposed bitcoin:native… https://t.co/1FaLyh9EgV
pic.twitter.com/sU6GUywZLM
Większe podpisy, większe koszty
Bezpieczeństwo postkwantowe wiąże się z znacznie większymi kluczami i podpisami. ML-DSA-65 od NIST używa podpisu o wielkości 3309 bajtów i klucza publicznego o długości 1952 bajtów, podczas gdy popularne podpisy na krzywych eliptycznych liczą zaledwie dziesiątki bajtów. Niektóre odmiany SLH-DSA sięgają kilkudziesięciu kilobajtów.
W blockchainie więcej bajtów to większe zużycie transferu, wyższe wymagania dotyczące przechowywania i potencjalnie wyższe opłaty.
Dla sieci proof-of-stake Nigel Smart wskazuje także na trudność efektywnej agregacji standaryzowanych podpisów postkwantowych.
„Podpisy postkwantowe mogą być znacznie większe niż obecne, zwiększając zużycie transferu, przechowywania i koszty weryfikacji. W blockchainie potrzebujemy podpisów (dla warstwy konsensusu w sieciach proof-of-stake), które łatwo agregować (co w tej chwili nie jest trywialne w przypadku standaryzowanych podpisów postkwantowych).”
Thakur przewiduje, iż największy koszt dla użytkownika pojawi się przy składaniu podpisu, gdy większe ładunki przechodzą przez protokoły wielostronne i powodują opóźnienia.
Okresy hybrydowe, w których podpisy klasyczne i postkwantowe działają równolegle, mogą jeszcze bardziej zwiększyć te koszty.
Problem opieki powierniczej
Instytucjonalne systemy opieki opierają się o kryptografię na krzywych eliptycznych, z MPC, modułami bezpieczeństwa sprzętowego, procedurami odzyskiwania i systemami akceptacji zaprojektowanymi zgodnie. Zmiana podpisu wymusi więc na powiernikach ponowną walidację większości mechanizmów kontroli wokół klucza.
Gaur podkreśla, iż samo MPC nie daje odporności kwantowej.
„MPC rozdziela obliczenia, ale nie zmienia algorytmu: progowe ECDSA wśród pięciu stron to wciąż ECDSA. Komputer kwantowy wywodzi klucz prywatny tylko z klucza publicznego, więc nie musi łamać żadnej strony i nie obchodzi go ich liczba. Każdy dolar wydany na rozproszenie zaufania między sygnatariuszy daje dokładnie zero odporności kwantowej, a to nie jest dobrze rozumiane przez instytucje, które wierzą, iż ich opieka powiernicza jest wzorcowa.”
Nigel Smart twierdzi, iż najtrudniej będzie zaktualizować portfele, infrastrukturę powierniczą oraz smart kontrakty już kontrolujące aktywa.
Bitcoin pokazuje, dlaczego czas ma znaczenie. Raport z czerwca 2026 roku szacuje, iż około 1,7 mln Bitcoinów przez cały czas znajduje się na starych adresach, gdzie klucze publiczne są już ujawnione.
Wiele z tych monet może nigdy się nie poruszyć, co czyni je podatnymi na atak, jeżeli komputery kwantowe staną się wystarczająco potężne przed zakończeniem migracji sieci.
How does Satoshi prove they're Satoshi after quantum computers arrive?
According to @danboneh, the answer is leaving a cryptographic note onchain today, then opening it in 100 years. https://t.co/1aRjihHSoW
pic.twitter.com/A0qEGU7gac
Kto zapłaci za migrację?
Smart uważa, iż odpowiedzialność podzielą twórcy protokołów, powiernicy, dostawcy usług oraz właściciele aktywów, bo każda grupa kontroluje inną część migracji.
Gaur natomiast postuluje scentralizowany budżet z nadzorem na najwyższym szczeblu.
„Finansowanie scentralizowane, na własność CISO, zatwierdzone przez CFO na kilka lat, zarządzane jak Y2K i LIBOR. Żadna linia biznesowa nie przesunie budżetu na program bez przychodów i bez zapotrzebowania klienta, a jeżeli finansowanie będzie rozproszone, taka migracja się nie wydarzy.”
Publiczne blockchainy trudniej zarządzać, bo nie mają jednej osoby lub podmiotu od budżetu, który zmusi każdego uczestnika do aktualizacji. Powiernik może wymienić własne systemy podpisów, ale nie zmusi właścicieli nieaktywnych aktywów do przenosin środków, ani nie wprowadzi zmian konsensusu w całej sieci.
Bezpieczeństwo internetu pokazuje jednak, iż duże migracje mogą zacząć się wcześnie. Do kwietnia 2026 roku Cloudflare zgłosił, iż ponad dwie trzecie ruchu TLS generowanego przez ludzi trafiającego do ich sieci już korzystało z ochrony postkwantowej.
Koszty trudne do oszacowania
Branża krypto przez cały czas nie ma wiarygodnego ogólnego szacunku. Thakur wskazał, gdzie pojawią się najwyższe koszty.
„Większość kosztów to nie kryptografia. To inwentaryzacja i mapowanie zależności. To sprzęt, którego nie da się zaktualizować, więc trzeba go wymienić. To uruchamianie systemów klasycznych oraz postkwantowych równolegle, by dowieść, iż nowy system zachowuje wszystkie zabezpieczenia. To ponowny audyt oraz re-certyfikacja. I jest jeden rodzaj kosztu bez precedensu w poprzednich migracjach kryptograficznych: płacenie opłat transakcyjnych w łańcuchu podczas przenoszenia aktywów przy rozmiarach podpisu postkwantowego, w sieciach gdzie większe podpisy same podnoszą opłaty.”
Nigel Smart skomentował ramy czasowe dla takiej migracji.
„Przejście potrwa raczej lata, a nie miesiące. Wcześniejsza inwentaryzacja, testy i stopniowa migracja są lepsze niż podniesienie wersji na ostatnią chwilę. Jednak wiele rządów i dużych firm w ostatnich miesiącach znacznie przyspieszyło swój harmonogram przejścia.”
Już teraz znane daty pozwalają instytucjom planować budżety. Ethereum celuje w podstawowe zabezpieczenia postkwantowe około 2029 roku, a harmonogram przejścia NIST sięga choćby 2035 roku.
Niepewność dotyczy głównie tego, kiedy sprzęt kwantowy zdolny łamać kryptografię pojawi się na rynku. Cykl wdrażania rozwiązań, wymiana sprzętu oraz przeprojektowanie powiernictwa już dziś wymagają planowania w perspektywie lat.
BeInCrypto Polska - Wyścig o 7 mld USD, aby uratować kryptowaluty przed komputerami kwantowymi

9 godzin temu


![POWIAT BOCHEŃSKI. Weekend z zabytkami zaczynamy od smaków, muzyki i tańca. W piątek bocheński Rynek ożyje! [WIDEO]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/09/Pota%C5%84c%C3%B3wka-na-boche%C5%84skim-rynku-1.png)





