Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) przedstawił administracji rządowej szczegółową argumentację przemawiającą za zaskarżeniem umowy UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Samorząd rolniczy kładzie szczególny nacisk na kwestie bezpieczeństwa fitosanitarnego oraz incydenty z jakością importowanej żywności, które mogą zagrażać zdrowiu konsumentów i stabilności gospodarstw po 1 maja.
Import z Mercosur: Seryjne przekroczenia norm w słoneczniku z Argentyny i wyzwania dla unijnych standardów
Proceduralny wyścig: Termin 26 maja
Głównym powodem interwencji KRIR jest unijna procedura tzw. tymczasowego stosowania (provisional application). Pozwala ona Komisji Europejskiej na uruchomienie części handlowej umowy (w tym redukcji ceł i kwot importowych) już 1 maja 2026 r., bez czekania na ratyfikację przez polski Sejm.
Według analiz, kluczową datą dla Polski jest 26 maja 2026 r. – to ostateczny termin na wniesienie skargi do TSUE. Rząd analizuje w tej chwili możliwości prawne, które pozwoliłyby na skuteczną ochronę rynku przy zachowaniu unijnych reguł współpracy.
Zagrożenia jakościowe: Lekcje z rynku wołowiny i słonecznika
KRIR w swoim apelu podnosi alarm w kwestii jakości produktów importowanych, przywołując konkretne przykłady, które budzą niepokój w sektorze rolno-spożywczym:
- Skażona wołowina i brak identyfikowalności: Polska jako potęga w produkcji wołowiny opiera swoją markę na wysokich standardach weterynaryjnych. Tymczasem w krajach Mercosur systemy śledzenia drogi produktu (traceability) budzą zastrzeżenia. Incydenty związane z wykrywaniem w imporcie mięsa niespełniającego norm (np. pozostałości antybiotykowych stymulatorów wzrostu czy bakterii Salmonella) pokazują, iż otwarcie rynku bez „klauzul lustrzanych” naraża konsumentów w Polsce i całej UE.
- „Przestroga bułgarska” – skażony słonecznik: Jako argument merytoryczny przywołuje się sytuację z Bułgarii, gdzie masowy napływ słonecznika z rynków zewnętrznych doprowadził do kryzysu. Wykrycie w surowcu niedozwolonych w UE pozostałości środków ochrony roślin oraz zanieczyszczeń technicznych zdestabilizowało tamtejszy rynek i uderzyło w lokalne tłocznie oraz rolników.
- Pozostałości pestycydów: KRIR wskazuje, iż kraje Ameryki Południowej stosują substancje czynne wycofane z użycia w Unii Europejskiej ze względu na ich toksyczność. Bez rygorystycznych kontroli na granicach, produkty te mogą trafiać do bezpośredniego spożycia lub jako komponenty paszowe.
Merytoryczne argumenty KRIR: Rywalizacja na równych zasadach
Samorząd rolniczy wskazuje, iż bez wprowadzenia mechanizmów wyrównawczych, polskie rolnictwo staje do nierównej walki:
- Asymetria kosztów: Polscy rolnicy wdrażają restrykcyjne wymogi środowiskowe, podczas gdy producenci z Mercosuru operują na znacznie niższych kosztach dzięki łagodniejszym regulacjom.
- Destabilizacja sektora paszowego: Polska jest importerem soi i śruty sojowej (ok. 30 mln ton rocznie do UE), co jest niezbędne dla hodowli. Jednak dalsza liberalizacja uderzy w uprawy kukurydzy. Mniejszy popyt wewnętrzny na pasze, wynikający z mniejszej opłacalności chowu zwierząt w obliczu importu mięsa, może doprowadzić do nadpodaży krajowych zbóż.
Podsumowanie: W poszukiwaniu balansu
Decyzja o ewentualnym zaskarżeniu umowy do TSUE wymaga od organów państwowych precyzyjnego wyważenia racji ekonomicznych. Administracja rządowa, analizując wniosek KRIR, musi ocenić szanse na uzyskanie tzw. zabezpieczenia, które mogłoby wstrzymać wejście w życie umowy do czasu wydania wyroku. Celem jest zapewnienie, by każdy produkt trafiający na polski stół spełniał te same, wysokie normy jakościowe, niezależnie od kraju pochodzenia.
Źródło: KRiR

3 godzin temu















