Legendarny Kirowiec K-700 znów przyciąga uwagę. Kosztował 10 tysięcy dolarów i robi ogromne wrażenie. Jest tylko jeden drobny szczegół – tym Kirowcem ani nie zaorasz, ani choćby nie wyjedziesz na podwórko bez pilota w ręku.
Kirowiec K-700 to maszyna, której nikomu przedstawiać nie trzeba. W czasach, gdy na polach królowały prostota, stal i zdrowy rozsądek, ten radziecki kolos budził respekt samym wyglądem. Ogromny, przegubowy, z charakterystyczną sylwetką i dźwiękiem, którego nie dało się pomylić z żadnym innym ciągnikiem.
Dla jednych był symbolem potęgi radzieckiej techniki, dla innych po prostu kawałem solidnego żelastwa, które potrafiło wykonać pracę tam, gdzie mniejsze maszyny mogły co najwyżej bezradnie zakręcić kołami.
Kirowiec K-701A, fot mat. prasoweRadziecki gigant, który przeszedł do historii
Kirowiec K-700 pojawił się na początku lat 60. jako odpowiedź na potrzebę mechanizacji wielkoobszarowego rolnictwa. Pod maską pracował potężny silnik V8, a konstrukcja przegubowa zapewniała zaskakująco dobrą zwrotność jak na takiego olbrzyma.
To właśnie dzięki temu K-700 świetnie radził sobie z ciężkimi pługami, kultywatorami i innym sprzętem, który dla lżejszych ciągników był zbyt wymagający.
Nie bez powodu zyskał przydomek „radzieckiego czołgu”. Był duży, ciężki, paliwożerny, ale przy tym niezwykle skuteczny. Na ogromnych polach Związku Radzieckiego czuł się jak ryba w wodzie. A i w Polsce można go było spotkać, szczególnie w dużych gospodarstwach państwowych.
Kirowiec za 10 tysięcy dolarów – okazja? Niekoniecznie
Tyle właśnie kosztowało wykonanie niezwykłej repliki K-700, stworzonej przez konstruktora znanego jako KB Morozov. To nie jest zwykła zabawka z plastiku, którą po tygodniu znajdziemy pod szafą. Mówimy o manualnie wykonanym, zdalnie sterowanym modelu zbudowanym w całości z metalu.
Każdy detal odwzorowano z imponującą precyzją. Rama, nadwozie, układ jezdny, a choćby najdrobniejsze elementy wyposażenia wyglądają tak, jakby właśnie opuściły linię montażową w Leningradzie. Tyle iż w skali mini.
W pole nim nie pojedziesz
I tu dochodzimy do sedna. Choć cena 10 tysięcy dolarów mogłaby sugerować zakup całkiem przyzwoitego używanego ciągnika, tym Kirowcem nie zaorzesz choćby ogródka. Nie podczepisz pługa, nie ruszysz z agregatem i nie wyciągniesz sąsiada z błota.
Ba, choćby na fotelu nie usiądziesz, bo zwyczajnie się na nim nie zmieścisz.
To model stworzony nie do pracy, ale do podziwiania. Dla kolekcjonerów, pasjonatów techniki i wszystkich tych, którzy na widok starego Kirowca przez cały czas słyszą w uszach charakterystyczny pomruk turbodoładowanego silnika.
Metalowy majstersztyk dla prawdziwych pasjonatów
Budowa takiej repliki pochłonęła setki, a prawdopodobnie choćby tysiące godzin pracy. Wszystko wykonano manualnie, od podstaw, z wykorzystaniem stali i innych metalowych elementów. To już nie modelarstwo – to prawdziwa inżynierska sztuka użytkowa.
Nic dziwnego, iż internauci są zachwyceni. Wielu twierdzi, iż wartość takiego dzieła znacznie przekracza deklarowane 10 tysięcy dolarów. I trudno się z tym nie zgodzić. Bo ile warte są wiedza, cierpliwość i talent potrzebne do stworzenia tak wiernej repliki?
Legenda w nowej skali
Kirovets K-700 od lat budzi emocje. Dla jednych to wspomnienie dawnych czasów, dla innych ikona ciężkiej mechanizacji. Teraz zyskał nowe życie – w wersji miniaturowej, ale wciąż równie imponującej.
I choć tym egzemplarzem nie ruszysz do orki, jedno jest pewne: potrafi zaorać wyobraźnię. A to, jak na model dla hobbystów, całkiem niezły wynik.

2 godzin temu















