Ministerstwo Finansów opublikowało we wtorek wstępne, szacunkowe dane o zadłużeniu Skarbu Państwa na koniec kwietnia 2026 r. Wynika z nich, iż dług urósł o 38,1 mld zł, czyli o 1,9 proc. miesiąc do miesiąca, i przekroczył 2 088,8 mld zł. To kolejny historyczny rekord – i wyraźne przyspieszenie po stosunkowo spokojnym marcu, kiedy przyrost wyniósł zaledwie 0,6 proc.
Zgodnie z komunikatem resortu finansów, dług krajowy Skarbu Państwa wyniósł na koniec kwietnia ok. 1 665,5 mld zł, a zadłużenie w walutach obcych – ok. 423,4 mld zł, czyli 20,3 proc. całości. Udział długu walutowego nieznacznie wzrósł względem marca (20,1 proc.), co sugeruje aktywne finansowanie potrzeb pożyczkowych na rynkach zagranicznych. To zgodne z wcześniejszymi zapowiedziami Ministerstwa Finansów, które na 2026 r. zaplanowało wyjątkowo intensywny program emisji obligacji denominowanych w euro i dolarach.
Dla porównania: na koniec marca dług SP wynosił 2 050,7 mld zł, na koniec lutego – 2 037,5 mld zł, a na koniec stycznia – niespełna 2 bln zł. Oznacza to, iż tylko w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2026 r. zadłużenie Skarbu Państwa zwiększyło się o ponad 90 mld zł. Tempo, jakie obserwujemy od początku roku, plasuje się w okolicach rocznego przyrostu rzędu 300 mld zł – to wartości bezprecedensowe w historii polskich finansów publicznych.
Skąd ten skok w kwietniu
Przyrost o 38,1 mld zł w jednym miesiącu nie jest przypadkowy. Kwiecień tradycyjnie jest miesiącem, w którym MF realizuje znaczną część rocznych potrzeb pożyczkowych – w pierwszym półroczu resort stara się sfinansować z wyprzedzeniem jak największą część budżetu. Dane o wykonaniu budżetu pokazały, iż deficyt budżetu państwa po czterech miesiącach sięgnął już 89,3 mld zł, wobec 69,6 mld zł po marcu. Sam miesiąc przyniósł zatem prawie 20 mld zł świeżego deficytu, który musiał zostać sfinansowany długiem.
Wpływ na nominalną wartość zadłużenia ma także osłabienie złotego oraz rewaluacja długu walutowego. Wzrost udziału części walutowej z 20,1 do 20,3 proc. całości może w pewnej mierze wynikać właśnie z efektów kursowych, nie tylko z nowych emisji.
Rekordowe potrzeby pożyczkowe i deficyt
Tegoroczna ustawa budżetowa, przyjęta przez Sejm na początku 2026 r., zakłada deficyt budżetu państwa na poziomie 271,7 mld zł, a deficyt sektora general government (szerszej miary całych finansów publicznych według metodologii UE) – 6,5 proc. PKB (wobec 6,9 proc. w 2025 r., kiedy Polska pozostawała w procedurze nadmiernego deficytu uruchomionej przez Komisję Europejską). Potrzeby pożyczkowe brutto państwa na 2026 r. zaplanowano na ok. 690 mld zł (wobec 553 mld zł rok wcześniej), a netto – na ok. 423 mld zł.
Po stronie ekonomistów słychać jednak głosy, iż realne finansowanie może okazać się niższe niż w planie. Analitycy Banku Pekao zwracali uwagę, iż ze względu na bufor gotówkowy i napływ środków z KPO, Ministerstwo Finansów ma sporą elastyczność w zarządzaniu emisjami. To może tłumaczyć, dlaczego mimo dynamicznych przyrostów rentowności polskich obligacji utrzymują się w stabilnym przedziale, a popyt na aukcjach pozostaje wysoki.
Granica konstytucyjna już o włos
Bardziej istotną miarą niż sama kwota zadłużenia jest relacja długu do PKB. Według danych Ministerstwa Finansów dotyczących długu sektora instytucji rządowych i samorządowych (tzw. dług EDP, liczony według metodologii unijnej), na koniec IV kwartału 2025 r. wskaźnik ten wyniósł 59,97 proc. PKB – praktycznie ocierając się o konstytucyjny próg 60 proc. Komisja Europejska w lutowych prognozach wskazała, iż dług Polski w ciągu dekady może przekroczyć 100 proc. PKB, o ile rząd nie sięgnie po działania konsolidacyjne.
Resort finansów sam przyznaje, iż w nadchodzących latach relacja długu publicznego do PKB przekroczy 70 proc., a w perspektywie drugiej połowy dekady może zbliżać się do 75 proc. Jednocześnie konstytucyjny i ustawowy reżim długu (art. 216 Konstytucji oraz tzw. progi ostrożnościowe z ustawy o finansach publicznych) jest oparty o inną definicję długu – państwowy dług publiczny po konsolidacji, który na koniec 2025 r. wyniósł 1 913,5 mld zł i pozostawał poniżej progu 60 proc. PKB. Różnica metodologiczna między długiem EDP a PDP daje rządowi pewien bufor, ale eksperci podkreślają, iż jest on coraz mniejszy.
Coraz droższa obsługa
Drugą stroną medalu są koszty obsługi długu. Przy zadłużeniu Skarbu Państwa przekraczającym 2 bln zł i przy rentownościach 10-letnich obligacji utrzymujących się w okolicach 5,3-5,5 proc., wydatki budżetowe na same odsetki rosną w błyskawicznym tempie. W ustawie budżetowej na 2026 r. zaplanowano na ten cel ponad 90 mld zł – czyli więcej, niż państwo wydaje rocznie np. na obronę narodową w części finansowanej bezpośrednio z budżetu, i dwukrotnie więcej niż jeszcze trzy lata temu.
Ekonomiści ostrzegają przed tzw. efektem śnieżnej kuli, w którym koszty obsługi długu zaczynają przyrastać szybciej niż nominalne PKB. jeżeli ten moment nadejdzie – a niektóre analizy wskazują, iż może to nastąpić w perspektywie 4-5 lat – wyhamowanie spirali zadłużenia będzie wymagać znacznie głębszych cięć wydatków lub podwyżek podatków, niż dziś rozważa rząd.
Co dalej?
Kwietniowy odczyt nie pozostało sygnałem alarmowym sam w sobie – mieści się w trajektorii nakreślonej w tegorocznym planie finansowania. Niepokojące jest natomiast to, iż dynamika zadłużenia utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie już kolejny rok, mimo deklaracji konsolidacji budżetowej i mimo realnego wzrostu gospodarczego prognozowanego na 3,5 proc. Kolejny istotny sygnał z rynku przyniosą majowe dane – zarówno o wykonaniu budżetu, jak i o samym zadłużeniu Skarbu Państwa, które resort opublikuje za miesiąc.
Źródła: Ministerstwo Finansów, PAP

1 godzina temu




