Zalety pracy na swoim.

oszczednymilioner.pl 3 dni temu

Dzisiaj opowiem z własnego doświadczenia o zaletach pracy na swoim czyli posiadania niewielkiej firmy – zasadniczo jednoosobowej działalności gospodarczej (lub spółki).

Pracujemy, kiedy chcemy. Etat wymaga od nas pojawienia się w uzgodnionym miejscu, w ustalonych godzinach. Kiedy pracujemy „u siebie” możemy wybierać sobie dowolny czas i długość zajęć zawodowych, w granicach określonych jedynie przez kontakty z klientami (nikt nie otworzy sklepu budowlanego w nocy, ale np. hurtownia kwiatów bywa czynna od 4 do 12 rano). Nocne marki działają wieczorami, skowronki – wcześnie. Przeciętny korposzczur też chciałby mieć taką wolność.

Pracujemy dokładnie tyle, ile chcemy lub potrzebujemy. Jeszcze lepiej – bierzemy wolne, ile chcemy . Ja najlepiej widzę to po rzuceniu jednego etatu. Założyłem sobie i spełniam wewnętrzną obietnicę, iż wyrabiam w odzyskane 2 dni/tydzień kwotę, którą miałem wcześniej jako pracownik. Takie minimum. A efekt? W marcu 2025 poniedziałki i piątki wyglądały tak (poszczególne dni):

  • 3 – 4 godziny (rano spotkanie z klientem, po południu – drugie – 1 h dojazdu).
  • 7 – luz – wolne,
  • 10 – 6 godzin (ciężka praca w domu)
  • 14 – wyjazd nad morze,
  • 17 – 2 godziny (rano),
  • 21 – 4 godzinne spotkanie u klienta (połączone z 10 godzinami spędzonymi w aucie),
  • 24 – 5 godzin pracy w domu,
  • 28 – wyjazd na wieś,
  • 31 – 6 godzin pracy dla klientów w domu.

Suma: 31 godzin (plus 11 w drodze), pełne 3 dni wolne (z 8-9). Gdybym pracował na etacie, miałbym: 1 dzień wolny, 72 godziny pracy (12 godzin w drodze). A zarobiłem – w 31 godzin o 10% więcej niż na etacie w 72.

Płacimy mniejsze podatki. Na etacie traciłem 52% (13% ZUS, 9% NFZ, 32% US – ale różne podstawy). W firmie, efektywna stawka podatkowa wyszła znacznie mniejsza.

Sami ustalamy stawki. W granicach rozsądku – rzecz jasna. Ja staram się trzymać pewien poziom. Jednak szczególnie męczące prace, wyceniam wyżej. Na etacie – dostawałem tyle, ile płacił pracodawca.

Zarabiamy więcej. Proste – skoro płacimy mniejsze podatki, ustalamy stawki, to choćby pracując mniej zarobimy więcej. . Gdybym pracował jak na etacie – 72 godziny, zarobiłbym 2,5 razy tyle. Ale wolę mieć więcej luzu. Nadrobię jesienią i w zimie.

Idź do oryginalnego materiału