Zadzwonił do nas rolnik mówiąc, iż w jego nowym, rocznym zaledwie siewniku, nie działa mu zewnętrzna jednostka sterująca. Jesienią działała, a wiosną – gdy wyciągnął siewnik spod wiaty – nie działa. Rolnik zły, dealer zdziwiony – kto zawinił? Odpowiedź nie jest oczywista.
Nowoczesne maszyny rolnicze coraz częściej wyposażone są w komputery, sterowniki i czujniki, które mają ułatwiać pracę i zwiększać precyzję. Problem w tym, iż elektronika pracująca w polu ma znacznie trudniejsze warunki niż ta znana z samochodu czy biura.
Dlaczego po zimie sterownik w siewniku potrafił odmówić posłuszeństwa i jak zapobiegać takim awariom? Cóż, to może zacznijmy od początku.
Elektronika w rolnictwie – wygoda, która ma swoją cenę
Jeszcze kilkanaście lat temu wiele maszyn rolniczych działało czysto mechanicznie. Dziś choćby prosty siewnik może być wyposażony w komputer sterujący dawką wysiewu, czujniki przepływu czy system kontroli pracy. To ogromne ułatwienie, ale też nowy obszar potencjalnych problemów.
Elektronika w maszynach rolniczych nie pracuje w sterylnych warunkach. Ma kontakt z kurzem, wilgocią, nawozami i ciągłymi drganiami. Do tego dochodzą skrajne temperatury oraz długie okresy postoju zimą. To wszystko sprawia, iż wymaga ona od użytkownika większej uwagi niż klasyczne rozwiązania mechaniczne.
Skąd biorą się problemy elektroniki w maszynach rolniczych?
Najczęstsze przyczyny awarii powtarzają się w wielu gospodarstwach i niezależnie od marki sprzętu.
- Pierwszym i najgroźniejszym wrogiem jest wilgoć.
W okresie jesienno-zimowym dochodzi do kondensacji pary wodnej wewnątrz obudów sterowników. Różnice temperatur między dniem a nocą powodują, iż w środku elektroniki pojawia się wilgoć, która prowadzi do korozji ścieżek, utleniania złączy i powstawania zwarć.
- Drugim istotnym czynnikiem są wahania temperatury.
Nie sama niska temperatura jest problemem, ale jej zmienność. Różne materiały, z których wykonana jest elektronika, rozszerzają się i kurczą w różnym tempie. W efekcie powstają mikropęknięcia lutów, które z czasem prowadzą do utraty kontaktu elektrycznego i niestabilnej pracy sterownika.
- Nie można też zapominać o wibracjach.
Maszyny rolnicze pracują w trudnym terenie, co powoduje ciągłe drgania i uderzenia. To sprzyja luzowaniu połączeń oraz uszkodzeniom elementów elektronicznych.
- Kolejnym problemem jest chemia.
Nawozy i środki ochrony roślin przyspieszają korozję i mogą powodować przewodzenie prądu w miejscach, gdzie nie powinno go być. W połączeniu z wilgocią tworzą środowisko wyjątkowo niebezpieczne dla elektroniki.
- Częstą przyczyną awarii są także problemy z zasilaniem.
Spadki napięcia podczas rozruchu, słaby akumulator czy niewłaściwe połączenia masy mogą prowadzić do zawieszania się sterowników, a choćby ich trwałego uszkodzenia.
- No i czynniki żywe.
Do tego dochodzą uszkodzenia mechaniczne spowodowane przez gryzonie, które potrafią przegryźć wiązki elektryczne lub zanieczyścić złącza. W wielu przypadkach problemem jest również jakość wykonania – tańsze komponenty i słabsze zabezpieczenia szybciej ulegają degradacji.
Dlaczego elektronika psuje się „po zimie”?
Wielu rolników spotyka się z sytuacją, w której maszyna jesienią działała bez zarzutu, a wiosną nie daje się uruchomić. To nie jest przypadek.
Zima to okres, w którym kumulują się wszystkie niekorzystne czynniki: wilgoć, mróz, odwilże oraz długotrwały brak użytkowania. Elektronika przez kilka miesięcy podlega procesom degradacji, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Problem ujawnia się dopiero przy pierwszym uruchomieniu.
Jak chronić elektronikę w maszynach rolniczych?
Dobra wiadomość jest taka, iż wielu problemom można zapobiec stosunkowo prostymi metodami. Podstawą jest odpowiednie przechowywanie maszyn. Najlepiej, aby stały pod dachem, ale w miejscu możliwie suchym i osłoniętym przed dużymi wahaniami temperatury.
Warto regularnie kontrolować stan złączy i instalacji elektrycznej. Czyszczenie i zabezpieczanie styków specjalnymi preparatami znacząco ogranicza ryzyko problemów z przewodzeniem. Niezwykle istotne jest także utrzymanie sprawnego układu zasilania. Dobry akumulator, poprawne połączenia masy i unikanie przypadkowych skoków napięcia to podstawa bezpiecznej pracy elektroniki.
Dobrym rozwiązaniem jest okresowe uruchamianie maszyn zimą. choćby krótkie włączenie sterownika pozwala ograniczyć skutki wilgoci i „zastania” podzespołów.
Nie należy zapominać o ochronie przed gryzoniami, które mogą wyrządzić więcej szkód niż sama eksploatacja. Regularna kontrola wiązek i szybka reakcja na pierwsze ślady ich obecności to konieczność. W przypadku niektórych maszyn warto rozważyć demontaż sterownika i przechowywanie go w suchym miejscu przez okres zimowy. To rozwiązanie często okazuje się najskuteczniejsze.
Sterownik w siewniku – kto w końcu zawinił?
Wróćmy do sterownika siewnika naszego czytelnika. Otóż, jak sam przyznał, jego nowy siewnik zimował przez kilka miesięcy pod otwartą blaszaną wiatą. Teoretycznie chroniła ona go przed deszczem, ale przed mrozem i wiatrem już nie. Sam sterownik owinięty był szczelnie w folię, co – paradoksalnie – go dobiło. Dlaczego?
Otóż niemal szklarniowe warunki w jakich przebywała jednostka sterująca siewnikiem, czyli: brak dostępu powietrza, skraplająca się wewnątrz plastikowego worka po nawozach rosa, mróz i skoki temperatury dzień-noc spowodowały jej awarię.
Wystarczyło kilka miesięcy w takich warunkach, a szczelna do pewnego stopnia obudowa komputera przepuściła wilgoć do środka. Pół roku później pozbawiona wietrzenia jednostka nie nadawała się do użytku – wewnątrz niej na stykach lutach i mikroprocesorach pojawiła się wilgoć – wszystko zaśniedziało.
Po podłączeniu napięcia, przypięcia zasilania do ciągnika – awaria była kwestią dosłownie milisekund. Kosztujący 10 tysięcy złotych sterownik w ułamku sekundy zakończył swój żywot.
Kto zawinił?
No właśnie, odpowiedź nie jest wcale jednoznaczna. Sterowniki są odporne na wilgoć i pył, a większość z nich – jak i ten – ma wysoką normę ochrony IP. Tyle że, temu absurdalnie zaszkodziło zimowanie w szczelnie zamkniętym worku w niemal chwilami 100% wilgoci i w gwałtownych skokach temperatury noc – dzień późna jesienią i zimą.
Inną rzeczą jest instrukcja obsługi i wskazania serwisanta w trakcie pierwszego uruchomienia wyraźnie wskazująca, by jednostkę sterującą wypiąć na czas zimowania siewnika i przechowywać w ciepłym i suchym miejscu – tak profilaktycznie. Przeoczenie tego zalecenia, kosztowało rolnika 10 tys. złotych.
Wniosek dla praktyka
Elektronika w maszynach rolniczych znacząco ułatwia pracę, ale nie jest bezobsługowa. Największym zagrożeniem nie jest intensywne użytkowanie, ale długotrwały postój w trudnych warunkach.
Wilgoć, zmiany temperatury i brak pracy to połączenie, które prowadzi do wielu awarii. Dlatego kilka prostych działań profilaktycznych może uchronić przed kosztownymi naprawami i przestojami w najważniejszym momencie sezonu.

2 godzin temu














