Za naszą granicą czwarty rok wojny, budżet notuje astronomiczny deficyt, niemiecki przemysł nie może wyjść z dołka, a tymczasem dolar jest najtańszy od 7 lat, funt od 5, zaś euro jest całkiem niedaleko od 6 letnich dołków. Co więcej, ta dobra passa może utrzymać się także w przyszłym roku.
Podsumowanie roku należałoby zacząć od ukłonu w kierunku NBP, któremu udało się sprowadzić inflację do celu. jeżeli przyjrzymy się szczytom inflacji po COVID i początku agresji wobec Ukrainy wcale nie było to takie oczywiste. Oczekiwania inflacyjne ewidentnie uległy odkotwiczeniu, tj. wiele osób zaczęło uznawać gwałtowny i regularny wzrost cen za sytuację normalną. W takich okolicznościach bank centralny często musi sprowadzić na gospodarkę recesję, by przywrócić stabilność cen. W Polsce udało się to osiągnąć bez tego kosztu ekonomicznego – bezrobocie przez cały czas pozostaje niskie. Co więcej, wiele wskazuje na przywrócenie stabilności cenowej w sposób stały. W przyszłym roku inflacja powinna pozostawać w pobliżu celu (2,5%), a choćby lekko poniżej, dając Radzie przestrzeń do dalszych umiarkowanych obniżek stóp procentowych. Finalnie dla waluty nie ma nic ważniejszego niż stabilność cen. jeżeli jej nie ma, waluta wpada w samonakręcającą się spiralę deprecjacji, czego skrajnym przykładem jest turecka lira.
Stabilność ekonomiczna, umocnienie złotego
Złoty kończy rok umocnieniem wobec wszystkich głównych walut, choćby jeżeli aprecjacja wobec euro czy franka finalnie nie jest duża. To jednak również zaleta. Rynek nagradza stabilność ekonomiczną stabilnością waluty i na ten moment nie ma podstaw, aby zakładać, iż w przyszłym roku będzie inaczej. Do tego w grudniu obydwu parom, tj. EUR/PLN i USD/PLN udało się naruszyć wielomiesięczne wsparcia i choć finalnie nie doprowadziło to do większego ruchu, pokazało brak kupujących (walutę, tj. sprzedających złotego).
Zagrożenia? Oczywiście najważniejszym strukturalnym zagrożeniem jest skala deficytu sektora finansów publicznych. Powoduje ona konieczność pozyskania finansowania, a to oznacza zależność od zagranicznych oszczędności. jeżeli z jakiegoś powodu ten kapitał nie będzie chciał do na przyjść lub – co gorsza, będzie chciał wyjść, złoty będzie pod presją. Dlatego też rynek złotego jest bardzo asymetryczny. Trendy umocnienia są często długie i powolne, zaś osłabienie zwykle gwałtowne. Jak pokazała historia, największym zagrożeniem są napięcia w europejskim systemie bankowym. Na ten moment nie widać na horyzoncie takich zagrożeń, ale zwykle też nie jest tak, iż ktoś je specjalnie wyraźnie sygnalizuje.
Ostatni dzień roku jest dość spokojny, choć w kalendarzu pozostało kilka pozycji. Za nami już nieco lepsze dane z Chin (wszystkie PMI odnotowały wzrost powyżej 50 pkt.), przed nami wstępna grudniowa inflacja w Polsce (10:00) oraz dane o nowych bezrobotnych w USA (14:30).
O godzinie 8:40 euro kosztuje 4,23 złotego, dolar 3,60 złotego, funt 4,85 złotego, zaś frank 4,54 złotego.
Źródło: dr Przemysław Kwiecień CFA, XTB

1 dzień temu






