Zmienność vs ryzyko – jak zmienia się nasze postrzeganie ryzyka w czasie?

6 godzin temu

Zrozumienie fundamentalnej różnicy między zmiennością a ryzykiem stanowi jeden z najważniejszych kamieni milowych w rozwoju każdego inwestora. Choć w teorii finansów terminy te bywają używane zamiennie, szczególnie w kontekście modeli matematycznych mierzących odchylenie standardowe stóp zwrotu, to w praktyce rynkowej oznaczają one zupełnie inne zjawiska. Dla początkującego uczestnika rynku zmienność jest tożsama z zagrożeniem, budzi lęk i skłania do gwałtownych, często irracjonalnych działań. Dla profesjonalisty zmienność jest jedynie parametrem środowiska pracy, nieodzownym elementem pozwalającym na generowanie zysków, podczas gdy prawdziwe ryzyko definiowane jest jako trwały uszczerbek na kapitale lub całkowita utrata płynności.

W jaki sposób percepcja ryzyka wobec zmienności ewoluuje wraz z doświadczeniem, począwszy od momentu poszukiwania okazji inwestycyjnej, aż po ostateczne rozliczenie transakcji?

Pułapki poznawcze na etapie poszukiwania pomysłu

Proces inwestycyjny nie zaczyna się w momencie kliknięcia przycisku kupna, ale znacznie wcześniej, w sferze mentalnej, gdy rodzi się koncepcja wejścia na rynek. Już na tym etapie niedoświadczony trader wpada w pierwsze pułapki poznawcze, które determinują jego późniejsze postrzeganie zmienności i ryzyka. Początkujący gracze często ulegają błędowi dostępności oraz efektowi potwierdzenia. Szukają informacji, które utwierdzą ich w przekonaniu o słuszności rodzącego się pomysłu, ignorując sygnały ostrzegawcze. Ryzyko postrzegają oni w kategoriach binarnych: albo transakcja się uda i przyniesie szybki zysk, albo „coś pójdzie nie tak”. Często nie potrafią sprecyzować, co dokładnie oznacza to „coś”, traktując ewentualną stratę jako pech, a nie jako statystyczne prawdopodobieństwo wpisane w naturę rynku.

Doświadczony inwestor podchodzi do fazy koncepcyjnej z zupełnie innej perspektywy. Zamiast szukać powodów, dla których dany instrument miałby wzrosnąć, aktywnie poszukuje argumentów przeciwko swojej tezie. Jego percepcja ryzyka na tym etapie opiera się na asymetrii informacji i rachunku prawdopodobieństwa. Wie on, iż rynek jest mechanizmem dyskontującym przyszłość i to, co wydaje się oczywistą okazją, może być już dawno uwzględnione w cenie. Dla profesjonalisty ryzykiem nie jest sama zmienność aktywa, ale wejście w transakcję, której nie rozumie lub która nie posiada statystycznej przewagi. Podczas gdy amator ekscytuje się potencjalnym zyskiem, zawodowiec kalkuluje, ile może stracić, zanim jeszcze pomyśli o zarobku. To fundamentalne odwrócenie priorytetów sprawia, iż już na starcie obie grupy znajdują się na przeciwnych biegunach podejścia do rynku.

Analiza i planowanie jako tarcza przed niepewnością

Kiedy pomysł inwestycyjny zostaje wstępnie sformułowany, następuje etap szczegółowej analizy. Tutaj różnice w postrzeganiu ryzyka stają się jeszcze bardziej widoczne. Niedoświadczony trader pokłada nadmierną ufność w narzędzia analizy technicznej lub fundamentalnej (lub jakiejkolwiek innej analizy, na przykład analizy on-chain), wierząc, iż odpowiednio skomplikowany system pozwoli mu wyeliminować niepewność. Dla niego ryzyko jest czymś, co można „rozwiązać” dzięki kolejnego wskaźnika, który utwierdza go w postawionej tezie. Często jednak wiele z tych wskaźników, choć nazywają się zupełnie inaczej, to mierzą podobne zjawiska (na przykład RSI i Stochastic Oscillator). Gdy zmienność rynkowa zaczyna rosnąć, amator odczuwa dyskomfort, ponieważ jego model nie przewidział tak dużych wahań. Nierzadko również stosuje on zbyt dużą dźwignię finansową, ale nie jako narzędzia kontroli ryzyka pozycji i portfela, a jako “szybszą drogę do dorobienia się”. Dla tego inwestora, często to połączenie to najkrótsza droga do bankructwa, choćby jeżeli kierunek inwestycji okaże się ostatecznie słuszny.

Często w konsolidacji, gdy zmienność wzrasta na moment przy górnych i dolnych widełkach zakresu cenowego, traderzy handlujący na dźwigni padają ofiarą tzw. Liquidity Hunt lub Stop-loss Hunt, a więc “polowania na stop-lossy”. w uproszczeniu polega to na tym, iż cena na fali chwilowej zmienności wychodzi poza zakres konsolidacji, zmusza traderów, którzy źle ustawili zlecenia obronne do zamknięcia pozycji, a nastepnie z powrotem zawraca do obszaru konsolidacji. Źródło: tradingview.com

W przeciwieństwie do niego doświadczony uczestnik rynku traktuje analizę jako sposób na zarządzanie wielkością pozycji, a nie jako metodę przewidywania przyszłości. Dla niego ryzyko jest funkcją wielkości ekspozycji w stosunku do zmienności. Rozumie on, iż instrumenty o wysokiej zmienności wymagają mniejszego zaangażowania kapitału, aby utrzymać ten sam poziom ryzyka portfela. Profesjonalista akceptuje fakt, iż rynek jest w swojej naturze chaotyczny i nieprzewidywalny. Zmienność nie jest dla niego sygnałem do ucieczki, ale parametrem, który określa, gdzie powinien znajdować się poziom zlecenia obronnego (tak naprawdę zmienność jest niezbędna traderom do handlu, a na rynakch, na których jej nie ma w danym momencie, traderzy zwykle ograniczają swoją aktywność). Jego planowanie koncentruje się na ochronie kapitału, a dopiero w drugiej kolejności na możliwości zarobku.

Moment wejścia i pierwsze starcie z rzeczywistością

Zajęcie pozycji to moment, w którym teoretyczne rozważania ustępują miejsca realnym emocjom. Dla niedoświadczonego tradera chwila ta wiąże się z ogromnym napięciem. Ryzyko staje się dla niego namacalne, gdy tylko na rachunku pojawia się pierwsza, choćby minimalna strata wynikająca ze spreadu czy prowizji. Każdy ruch ceny przeciwko niemu jest interpretowany jako osobista porażka lub dowód na to, iż „rynek nim manipuluje”. W tym stanie umysłu zmienność postrzegana jest jako wrogi element, który próbuje wyrzucić go z pozycji. Amator często reaguje na to nadmierną aktywnością: przesuwa zlecenia stop-loss, uśrednia stratne pozycje lub w panice zamyka transakcję przy pierwszej lepszej korekcie, nie dając rynkowi przestrzeni do ruchu.

Trader z wieloletnim stażem traktuje moment wejścia jako rutynową czynność operacyjną. Po zawarciu transakcji jego uwaga nie skupia się na bieżących wahaniach ceny, ale na przestrzeganiu wcześniej założonego planu. Ryzyko zostało przez niego zaakceptowane w momencie otwierania pozycji – jest to koszt prowadzenia biznesu. Profesjonalista wie, iż szum rynkowy jest nieunikniony. Zmienność w obrębie założonego marginesu błędu nie wywołuje u niego żadnych reakcji emocjonalnych. Rozumie on, iż czas jest czynnikiem, który pozwala statystyce zadziałać na jego korzyść. Podczas gdy nowicjusz śledzi każdą tikową zmianę ceny, tracąc energię i jasność umysłu, zawodowiec odchodzi od monitora, ufając swoim precyzyjnie zdefiniowanym algorytmom i/lub dyscyplinie w respektowaniu zleceń obronnych.

To właśnie tutaj objawia się największa różnica: dla amatora ryzyko rośnie wraz ze zmiennością, dla profesjonalisty ryzyko jest stałą wartością ustaloną przed wejściem w pozycję.

Prowadzenie pozycji i adaptacja do zmieniających się warunków

Najtrudniejszym etapem procesu inwestycyjnego jest czas między otwarciem, a zamknięciem transakcji, kiedy rynek testuje cierpliwość, strategię i przekonania inwestora. To właśnie tutaj postrzeganie ryzyka przechodzi największą ewolucję. Niedoświadczony inwestor bardzo gwałtownie ulega efektowi zakotwiczenia – jego punktem odniesienia staje się cena zakupu. jeżeli cena rośnie, czuje euforię, ale paradoksalnie jego lęk przed utratą zysku staje się większy niż wcześniejszy lęk przed stratą. Zmienność w trendzie wzrostowym z jednej strony budzi w nim pokusę zbyt wczesnego wyjścia z rynku, a z drugiej nierzadko zdarza się, iż znajdując się na dużym plusie, nie potrafi on ocenić czy to już dobry moment na wyjście z pozycji, czy jeszcze nie (również dlatego, iż poczatkującym inwestorom często brakuje precyzyjnie zdefiniowanego planu wyjścia z transakcji, przygotowanego jeszcze przed zajęciem pozycji). Z kolei gdy cena spada poniżej poziomu wejścia, amator często wpada w paraliż lub zaczyna „wierzyć” w dany walor jeszcze mocniej, ignorując fakt, iż ryzyko fundamentalne uległo zmianie lub dominujący trend na danym rynku po prostu ulega zmianie. Zmienność staje się dla niego źródłem bólu, co prowadzi do błędów decyzyjnych, a w konsekwencji do strat.

Doświadczony gracz patrzy na prowadzenie pozycji przez pryzmat relacji zysku do ryzyka, która ewoluuje w czasie (tzw. dynamiczny risk/reward) On nie kotwiczy się do ceny wejścia, ale do aktualnej sytuacji rynkowej.

Doświadczony trader zawsze zadaje sobie pytanie: “Czy gdybym nie miał jeszcze pozycji, to czy zająłbym ją w tym momencie?” jeżeli tak – zostaje w pozycji. jeżeli nie – redukuje ją lub zupełnie likwiduje.

Z reguły taki trader dobrze wie na jaką zmienność może liczyć jeszcze przed zajęciem pozycji. jeżeli zmienność gwałtownie wykracza poza ramy statystycznej normy przyjętej dla danej transakcji, profesjonalista traktuje to jako sygnał do redukcji ekspozycji, niezależnie od tego, czy potrafi przypisać temu ruchowi jakiekolwiek zewnętrzne uzasadnienie. Dla niego ryzykiem nie jest spadek ceny sam w sobie, ale zmiana reżimu rynkowego na taki, w którym jego pierwotna przewaga traci sens. Profesjonalista potrafi odróżnić zmienność „konstruktywną” – mieszczącą się w granicach trendu czy wyznaczonego marginasu – od zmienności „anomalnej”, która świadczy o dezintegracji dotychczasowej struktury rynku lub gwałtownym odpływie płynności. Jego percepcja ryzyka jest dynamiczna i oparta na obserwacji struktury rynku, a nie na stanie portfela w danej sekundzie.

Jeśli rynek przestaje zachowywać się w sposób, który był podstawą zajęcia pozycji, trader uznaje, iż ryzyko stało się nieobliczalne i wycofuje się, nie czekając na wyjaśnienia, które i tak zwykle pojawiają się post factum.

Psychologia strat i wpływ zmienności na kapitał emocjonalny

Strata jest nieodłącznym elementem inwestowania, jednak sposób, w jaki jest ona procesowana, często definiuje sukces w długim terminie. Dla osoby początkującej każda strata jest naruszeniem poczucia własnej wartości i dowodem na błędne oszacowanie ryzyka. Ponieważ amator utożsamia zmienność z zagrożeniem, może się zdarzyć, iż serie stratnych transakcji prowadzą u niego do awersji do ryzyka w momentach, gdy rynek oferuje najlepsze okazje. Często po okresie dużej zmienności, która wyczyściła jego rachunek emocjonalny i finansowy, niedoświadczony trader wycofuje się z rynku dokładnie wtedy, gdy zmienność zaczyna maleć, a trendy stają się klarowne. Jego percepcja ryzyka jest zatem opóźniona względem rzeczywistości – boi się najbardziej wtedy, gdy najgorsze już minęło.

Weteran giełdowy postrzega straty jako informację zwrotną. Dla niego zmienność, która doprowadziła do uderzenia w zlecenie stop-loss, jest po prostu dowodem na to, iż rynek nie jest w tej chwili gotowy na realizację jego scenariusza. Doświadczenie uczy go, iż kapitał emocjonalny jest równie istotny jak kapitał finansowy i nie pozwala, aby ukryte koszty tradingu przejęły kontrolę nad jego życiem. Profesjonalista chroni swój umysł przed wpływem dużej zmienności, stosując techniki odcięcia i regeneracji. Wie, iż jego postrzeganie ryzyka może zostać zaburzone przez zmęczenie lub pasmo sukcesów, dlatego wprowadza sztywne reguły ograniczające handel w okresach ekstremalnych turbulencji. Ryzyko jest dla niego zarządzalne tak długo, jak długo zachowuje on obiektywizm. Zmienność jest postrzegana jako morze, po którym żegluje – może być spokojne lub wzburzone, ale to od konstrukcji statku oraz doświadczenia i umiejętności kapitana zależy, czy dopłynie on do celu.

Pułapka zysków i iluzja bezpieczeństwa

Często pomijanym aspektem jest to, jak zmienia się postrzeganie ryzyka w okresach hossy i niskiej zmienności. Niedoświadczony inwestor w takich warunkach nabiera fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Gdy rynek rośnie stabilnie, zaczyna on postrzegać ryzyko jako coś teoretycznego, co go nie dotyczy. Często prowadzi to do narastania pewności siebie i zwiększania zaangażowania kapitałowego w najmniej odpowiednich momentach. Silny trend wzrostowy jest przez niego interpretowany jako brak ryzyka negatywnej zmienności, co jest jednym z najgroźniejszych błędów. Amator przestaje zabezpieczać pozycje, wierząc, iż trend będzie trwał wiecznie, a każda drobna korekta zostanie gwałtownie odkupiona.

Dla doświadczonego tradera silny trend wzrostowy jest oczywiście wspaniałym czasem, ale absolutnie nie jest to sytuacja, w której rezygnuje on z fundamentalnych zasad zarządzania ryzykiem, których kurczowo trzyma się w okresach rynkowych zawirowań. Idąc dalej, nierzadko niska zmienność przy wysokich wycenach jest sygnałem do zachowania najwyższej czujności.

Zaznaczone na fioletowo konsolidacje na BTC, które w ujęciu technicznym były spowolnieniami trendu, obydwie skończyły się gwałtownym ruchem w dół. Źródło: tradingview.com

On wie, iż zmienność cyklicznie powraca i często to właśnie okresy największego spokoju poprzedzają najbardziej gwałtowne załamania. Profesjonalista postrzega ryzyko jako ukryte pod powierzchnią pozornej stabilności. Zamiast zwiększać ekspozycję, zaczyna on realizować zyski lub kupować ubezpieczenie w postaci opcji czy innych instrumentów zabezpieczających. Jego percepcja ryzyka jest kontrariańska: im bardziej otoczenie wydaje się bezpieczne, tym bardziej on przygotowuje się na nadejście „czarnego łabędzia”. Rozumie on, iż zmienność nie znika, ona jedynie kumuluje się w systemie, by wybuchnąć w najmniej oczekiwanym momencie.

Podsumowanie

Różnica w postrzeganiu ryzyka i zmienności między traderem niedoświadczonym, a profesjonalistą sprowadza się do poziomu samoświadomości oraz zrozumienia natury rynków finansowych. Nowicjusz walczy ze zmiennością, próbując ją kontrolować lub ignorować, co nieuchronnie prowadzi do porażki. Profesjonalista akceptuje ją jako naturalne środowisko i uczy się z nią współistnieć, wykorzystując ją do realizacji swoich celów rynkowych. Ryzyko dla doświadczonego gracza jest pojęciem wielowymiarowym – obejmuje nie tylko możliwość utraty pieniędzy, ale także ryzyko błędu operacyjnego, ryzyko psychologiczne czy ryzyko braku płynności.

Ewolucja od amatora do zawodowca polega na przejściu od emocjonalnego reagowania na wahania cen do systematycznego zarządzania prawdopodobieństwem. Wymaga to czasu, dużej ilości popełnionych błędów i ciągłej pracy nad własną psychiką (profesjonalnym traderom także zdarza się popełnianie fundamentalnych błędów nowicjusza, stąd nie raz słyszymy o wielkich bankructwach). Zrozumienie, iż zmienność jest tylko miarą ruchu, a ryzyko miarą potencjalnej straty, pozwala na chłodne podejście do handlu choćby w najbardziej turbulentnych okresach. Ostatecznie sukces na giełdzie nie zależy wyłącznie od tego, jak dobrze potrafimy przewidzieć kolejny ruch ceny (można zarabiać mając skuteczność w przewidywaniu kierunku rynku na poziomie mniejszym niż 50%), ale od tego, jak skutecznie potrafimy zarządzać sobą i swoim kapitałem w obliczu nieuniknionej zmienności. To właśnie ta zmiana paradygmatu w postrzeganiu ryzyka oddziela tych, którzy traktują giełdę jak kasyno, od tych, dla których jest ona miejscem świadomego budowania kapitału.

Idź do oryginalnego materiału