Zostań swoim księgowym. Oszczędny milioner rozlicza małą firmę.

oszczednymilioner.pl 1 dzień temu

Od kiedy zacząłem prowadzić JDG- czyli od roku 2010, zawsze korzystałem z usług tego samego biura rachunkowego. Aż nadszedł czas rozstania. Po przeprowadzce właścicielki na dalekie przedmieścia, z koniecznością dowozu dokumentów przez 45 minut miałem poczucie straty czasu. Albo stałem w korku, albo musiałem jechać w sobotę lub o 6 rano, co ostatecznie robiłem, żeby z trzech kwadransów, nie zrobiło się pięć. Do samodzielnie wystawiałem faktury, paragony, drukowałem raporty i wszystkie potwierdzenia przelewów. Wytrzymałem wyprowadzkę, przepisanie biura na studenta-rolnika ryczałtowego i utratę możliwości odliczenia VAT, podwyżki. Ostatnim gwoździem do trumny okazała się 32-stronnicowa umowa, w tym 8 załączników, końcową zjebka, iż wyciąłem załącznik o sygnalistach oraz wymóg bym akceptował koszty w KSEF. Dla mojej firmy, która w 2025 r. miała ledwie niecałe ponad 200 pozycji KPiR, to było jednak nieco zbyt wiele. Wymiękłem. Postanowiłem uprościć … czyli rozliczać się sam.

Pierwszym miesiącem był czerwiec 2025 r. Kupiłem abonament za 49 zł/m-c (1/6 stawki księgowej) plus próbny miesiąc gratis i przystąpiłem do działań. Firma nie podam jej nazwy, bo nie chodzi o reklamę) umieszcza tutorial video każdej czynności. I nagle to pierwsze rozliczenie, z oglądaniem filmów, wydrukiem i wysyłka deklaracji ZUS, JPK zajęła mi 2 godziny. Kolejna (czerwcowa w lipcu) już 20 minut. Dokładnie połowę czasu, który przeznaczałem na dojazd.

Teraz odpowiedź, na którą pewnie czekacie, czy taki abonament to rozwiązanie dla każdej małej firmy. Moim zdaniem, dla prawie każdej. o ile ogarniasz komputer, sam wystawiasz faktury w KSEF, pilnujesz przelewów, nie zatrudniasz pracowników, oszczędzisz nie tylko pieniądze (z 290 zł/m-c przy 10-ci dokumentach, zrobiło się 49 zł, niezależnie od liczby papierów), to jeszcze czas. Przygotowanie kwitów i przelew dla księgowej zajmowały mi 30 minut, do tego 45 minut na dojazd, w sumie 1 godzina 15 minut. Teraz wyrabiam się w 20 minut (nic nie drukuję, poza paragonami, składką ubezpieczeniową i raportem z kasy, bo faktury wystawiam w aplikacji, tam akceptuję koszty, generuję deklaracje itd).

Na koniec pewna refleksja. Automatyzacja zabija małe biura rachunkowe. Toną one w biurokracji, giną w obowiązkach, jednocześnie ich zysk stale się zmniejsza. Do tego tzw. deregulacja zawodów spowodowała, iż takie zajęcia może wykonywać choćby osoba po maturze. W efekcie, podobnie jak wiele tzw. wolnych zawodów, księgowi pauperyzują się.

Idź do oryginalnego materiału