Jak wyglądał listopad?
W sumie do państw UE i poza nią sprzedaliśmy w listopadzie prawie 78,5 tys. ton. To ponad 8 000 ton więcej niż przed rokiem. Podium wśród odbiorców tworzą dwa odległe rynki oraz nasz zachodni sąsiad – Niemcy. Chociaż nie brakuje sceptyków, to naszym zdaniem w drugiej części sezonu jeszcze bardziej uwidoczni się nieobecność Turcji na rynkach arabskich. Eksporterzy przekazują nam, iż znacznie więcej zaczynają kupować również Węgrzy, Rumuni i Serbowie.
Nieco niepokoją nas różnice w danych GUS i PIORiN. Tylko w jednym miesiącu różnica w sprzedaży jednego produktu wynosi przykładowo: 350 ton w przypadku Białorusi, 300 ton w przypadku Egiptu czy 370 ton w przypadku Indii.

Zupełnie inny sezon, taki sam eksport
Od września, czyli od początku sezonu, pisaliśmy o dobrych perspektywach eksportu. Później potwierdzali to eksporterzy w wywiadach. Równocześnie nie brakowało w branży opinii, iż jest to niepełny obraz całego rynku. Dlaczego? Ponieważ wzrosty notowaliśmy głównie na dalekich rynkach, a mniej eksportowaliśmy na Zachód Europy. To prawda, choć różnica rok do roku jest minimalna i wynika z późniejszego rozpoczęcia zbiorów w tym sezonie. Najlepiej obrazują to „słupki” ilustrujące wrześniową sprzedaż.
Dziś mamy dane GUS za listopad. Pomimo późniejszego startu sezonu i urodzaju w Europie Zachodniej sprzedaliśmy łącznie przez trzy miesiące tylko 500 ton jabłek mniej. jeżeli weźmiemy pod uwagę różnice w danych obu instytucji, to omawiane trzy miesiące były lepsze niż rok temu… Choć przez cały czas daleko do pozytywnej oceny całego sezonu, grudniowe dane PIORiN nastrajają pozytywnie. Musimy sprzedawać więcej, aby zagospodarować większe zapasy owoców zmagazynowane w chłodniach do nowych zbiorów.
Opracowanie własne na podstawie danych GUS
5 godzin temu













