Plebiscyt „Zwierzę Roku 2026” rozstrzygnięty. Głosami internautów zwyciężył chomik europejski, detronizując ubiegłorocznego lidera – bociana białego. O ile wybór bociana w 2025 roku był ruchem czysto wizerunkowym, o tyle tegoroczny wynik (chomik wygrał m.in. z wilkiem i rysiem) stawia przed rolnikami towarowymi bardzo konkretne pytania o przyszłość agrotechniki i system odszkodowań.
Chomik na polu to nie tylko „uroczy gryzoń”
Dla producenta zbóż czy rzepaku obecność chomika to wyzwanie logistyczne. Skuteczna ochrona tego gatunku wymaga często rezygnacji z orki głębokiej, opóźnienia żniw czy pozostawiania pasów ścierniska. W dobie rekordowo niskich cen płodów rolnych, przy presji wywołanej globalną podażą, kursem dolara, każda utracona tona plonu uderza bezpośrednio w rentowność gospodarstwa.
Ankieta MRiRW: Mapowanie bez wyceny strat
Równolegle z plebiscytem ruszył projekt badawczy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i MRiRW. Choć resort deklaruje chęć wypracowania systemu rekompensat, obecna ankieta kierowana do rolników jest uderzająco powierzchowna. Pyta o lokalizację, ale pomija najważniejsze kwestie: koszty paliwa, straty w plonie czy wpływ na maszyny. Istnieje ryzyko, iż rolnicy zostaną „zamapowani”, a zamiast rzetelnych dopłat, otrzymają jedynie nowe zakazy w ekoschematach.
Patrzmy na Zachód
Tam płacą konkretnie Przykład Francji pokazuje, iż ochrona przyrody może być biznesem. W Alzacji rolnicy otrzymują od 450 do 520 EUR/ha za „chomiczą” agrotechnikę, a za każdą norę wypłacany jest dodatkowy bonus (ok. 1100 zł). jeżeli polski chomik ma być „Zwierzęciem Roku”, rolnicy muszą domagać się europejskich standardów finansowania, a nie tylko „edukacji”.

16 godzin temu















