W trudnych czasach trudno o dobry używany ciągnik. to żadne odkrycie, podobnie jak wysokie ceny nowych maszyn. Czy istnieje zatem alternatywa? Może jest coś pomiędzy? A może postawić na maszynę odbudowaną, profesjonalnie i od podstaw niemalże do gotowego produktu jak za dawnych lat?
Nie tak dawno temu, bowiem w czasie gdy z uwagi na wprowadzanie tzw. „lock downów”, gospodarki stawały na głowie, a łańcuchy dostaw zaczynały się sypać, kilku producentów wpadło na pomysł: a co, gdyby braki w nowych produktach, uzupełnić poprzez odbudowy używanych samochodów? Pomysł nie jest rzecz jasna nowy, bowiem od lat stosuje się takie procedury chociażby w przypadku dużych maszyn roboczych pracujących na kopalniach, gdzie po przepracowaniu 20-30 tys. godzin, maszyna wciąż może, po kapitalnym remoncie, posłużyć niekiedy drugie tyle.
A skoro i tak serwis czeka rozebranie konstrukcji do przysłowiowej ostatniej śrubki, to w sumie można przy okazji odmalować to i owo, zmodernizować układy elektryczne, hydrauliczny, dołożyć nowe oświetlenie czy zastosować nowe materiały. Efekt? Maszyna, która wygląda jakby dopiero co zjechała z taśmy produkcyjnej, całkowicie odbudowane główne komponenty jak silnik czy układ napędowy, komplet pomiarów parametrów oraz zaimplementowane rozwiązania, które podnoszą komfort i wydajność. Pewnie, iż nie jest to maszyna zupełnie nowa czy mogąca konkurować z najnowszym modelem pod względem funkcji, jednak wielu ceni sobie właśnie taką klasykę gatunku, która otrzymała drugie życie.
Ciągnik używany jak nowy – czy warto?
Na rynku nie brakuje ofert ciągników czy też innych maszyn po remoncie. Problem pojawia się, gdy sprzedający ów remont ma jakoś zdefiniować, co konkretnie zostało zrobione i czy faktycznie był to remont, czy raczej „re-paint”, czyli zwykłe przykrycie lat pracy oraz problemów ładną warstwą lakieru. Koniec marzeń o nowym – używanym ciągniku? Nie do końca, są bowiem firmy, które specjalizują się właśnie w tego typu odbudowach, jedną z takich firm jest Krawiec Traktor z Paciorkowej Woli Nowej.
Specjalnością zakładu są rzecz jasna ciągniki najbardziej poważane i popularne wśród polskich rolników, czyli Massey Fergusony, Ursusy oraz wszelkie mariaże tych dwóch marek. Mowa przede wszystkim o klasach ciągników, które stanowią niejako naturalnych następców dla C-360 czy serii ciężkiej – mało elektroniki (lub jej brak), solidna mechanika oraz bezproblemowe silniki. Czyli to wszystko, co na mniejszych areałach lub w charakterze kolejnego ciągnika w gospodarstwie sprawdza się najlepiej i najpewniej.
Ile kosztuje taki ciągnik?
Kluczową rolę odgrywa oczywiście cena, bowiem taki 40-50 konny odbudowany Massey Ferguson czy Ursus, które w niczym nie odstają od tego, co można było dostać w salonach ponad pół wieku temu, kosztuje od około 38 tys. zł i mowa tutaj o ciągniku gotowym do odbioru, bez gwiazdek, drobnego druczku za to z pełnoprawną roczną gwarancją bez limitu motogodzin.
Ciągniki większe i mocniejsze w sposób oczywisty są droższe (przeciętnie do około 70 tys.), wszystko zależy od tego, jak długa będzie lista życzeń klienta. A wbrew pozorom można sobie taki ciągnik, oprócz odbudowy, także doposażyć: w kabinę, także taką z prawie płaską podłogą, klimatyzację, wspomaganie, inne typy cięgieł, pomp itp. Finalnie, gotowa maszyna stanowi całkiem niezłą alternatywę dla nowych budżetowych maszyn, zwłaszcza o ile nie potrzeba nam elektroniki i gadżetów.

3 godzin temu













