9 stycznia rolnicy z całej Polski ruszają do Warszawy, by zaprotestować przeciwko narastającym problemom w rolnictwie. Protest ma charakter ogólnopolski, a jego organizatorzy podkreślają, iż od początku był przygotowywany zgodnie z obowiązującym prawem. To jednak reakcja władz miasta na planowany wjazd ciągników wywołała największe emocje – i poważny spór prawny.
Alarm przed protestem rolników! Warszawa chce zatrzymać ciągniki bez zakazuZgromadzenie zgłoszone zgodnie z prawem
Organizatorzy protestu zgłosili zgromadzenie publiczne w formie przemarszu, działając w oparciu o art. 57 Konstytucji RP oraz ustawę Prawo o zgromadzeniach. Zgłoszenie zostało złożone terminowo, formalnie i odpowiedzialnie.
Miasto przyjęło zgłoszenie – protest pieszy został uznany za legalny i zatwierdzony.
Równocześnie zgłoszono wjazd ciągników jako element zgromadzenia, co w przypadku protestów rolniczych jest formą powszechnie stosowaną i jednoznacznie kojarzoną z tą grupą zawodową.
Co zrobiło miasto Warszawa
Jak wskazują organizatorzy, Warszawa:
- nie wydała decyzji o zakazie wjazdu ciągników,
- nie przyjęła zgłoszenia w tej części,
- zamiast tego przesłała pismo informacyjne, w którym stwierdziła, iż wjazd ciągników „nie stanowi zgromadzenia”.
W praktyce oznacza to – zdaniem rolników – próbę zablokowania tej formy protestu bez wydania decyzji administracyjnej.
Prawo jest jednoznaczne
Organizatorzy przypominają, iż przepisy nie pozostawiają tu dowolności interpretacyjnej:
- jeśli zgłoszenie spełnia wymogi – organ je przyjmuje,
- jeśli uznaje, iż zgromadzenie nie może się odbyć (w całości lub w części) – wydaje decyzję o zakazie,
- od takiej decyzji przysługuje natychmiastowa kontrola sądowa.
Tymczasem – jak alarmują rolnicy – miasto wybrało „trzecią drogę”, której ustawa nie przewiduje:
„To nie jest zgromadzenie – sprawy nie ma”.
Dlaczego to groźny precedens
Zdaniem protestujących takie działanie:
- omija przepisy ustawy Prawo o zgromadzeniach,
- pozbawia obywateli realnej ochrony sądowej,
- narusza konstytucyjną wolność zgromadzeń.
Rolnicy stawiają pytania, które wykraczają daleko poza ich środowisko:
- czy taka praktyka dotyczy tylko rolników,
- czy określonych poglądów,
- czy też mamy do czynienia z precedensem, w którym organ władzy publicznej pismem „informacyjnym” decyduje, jaka forma protestu jest dopuszczalna – bez wydania decyzji.
Rolnicy: nie odpuścimy
Organizatorzy zapowiadają, iż nie zrezygnują z protestu i skorzystają z przysługujących im środków prawnych. Podkreślają, że:
- wolność zgromadzeń nie jest uznaniowa,
- nie obowiązuje tylko w dni robocze,
- nie znika dlatego, iż urząd nie chce wydać decyzji.
9 stycznia – test dla państwa prawa
Piątkowy protest będzie nie tylko manifestacją rolników, ale także testem dla standardów demokratycznych i konstytucyjnych w Polsce. Rolnicy zapowiadają, iż przyjadą, by mówić jednym głosem – i z tego prawa zamierzają skorzystać w pełni.

23 godzin temu













