Krajowa Rada Izb Rolniczych otrzymała odpowiedź z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie gromadzenia danych dotyczących leczniczych produktów weterynaryjnych. Temat jest ważny, bo dotyczy nie tylko kontroli stosowania antybiotyków u zwierząt. Ponadto obejmuje sposób, w jaki Polska raportuje te informacje do instytucji unijnych.
Antybiotyki w hodowli: będą dane, kontrole i raporty. Resort wyjaśnia zasadyResort wyjaśnia, iż system zbierania danych nie jest dowolnym rozwiązaniem krajowym. Wynika bezpośrednio z przepisów Unii Europejskiej i ma umożliwić porównywalne raportowanie danych do Europejskiej Agencji Leków, czyli EMA.
Polska musi raportować dane do EMA
Ministerstwo przypomniało, iż Polska – tak jak inne państwa członkowskie – ma obowiązek przekazywania do Europejskiej Agencji Leków informacji o wielkości sprzedaży i stosowania antybiotyków u zwierząt.
Dane te są zbierane według wspólnej unijnej metodologii. Jej celem jest zapewnienie, aby informacje pochodzące z różnych państw były opracowywane według tych samych zasad. To szczególnie istotne przy ocenie skali stosowania antybiotyków w produkcji zwierzęcej oraz przy monitorowaniu zjawiska antybiotykooporności.
W polskim modelu dane sprzedażowe pochodzą od hurtowni farmaceutycznych. Jak wskazuje resort, ich kompletność szacowana jest na poziomie blisko 100%. Oznacza to, iż państwo dysponuje bardzo szerokim obrazem obrotu tymi produktami na rynku.
Lekarze weterynarii nie prowadzą elektronicznych książek leczenia
Ministerstwo odniosło się także do sposobu pozyskiwania informacji z gospodarstw. Resort zaznaczył, iż powiatowi lekarze weterynarii nie prowadzą elektronicznych książek leczenia zwierząt.
Ich zadaniem jest natomiast zbieranie ankiet dotyczących stosowania leków w wybranych gospodarstwach. To istotne rozróżnienie, bo pokazuje, iż obecny system nie polega na pełnym, elektronicznym rejestrowaniu każdego przypadku leczenia w każdym gospodarstwie.
Dane o stosowaniu leków są więc gromadzone inaczej niż dane sprzedażowe. Te pierwsze mają charakter bardziej złożony. Co więcej, zależą m.in. od jakości informacji przekazywanych z gospodarstw oraz od sposobu prowadzenia produkcji zwierzęcej.
Nowy system działa dopiero od 2024 roku
Resort zwrócił uwagę, iż raportowanie stosowania leków z podziałem na gatunki zwierząt jest procesem stosunkowo nowym. W praktyce realizowane jest dopiero od 2024 roku.
To oznacza, iż system przez cały czas znajduje się na etapie wdrażania i porządkowania. Nie wszystkie państwa członkowskie dysponują danymi o takiej samej dokładności, a różnice w jakości raportowania mogą prowadzić do błędnych wniosków.
Dlatego Europejska Agencja Leków w tej chwili nie publikuje ilościowych analiz tych danych w sposób, który mógłby sugerować proste porównywanie państw między sobą. Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której dane technicznie niejednorodne byłyby wykorzystywane do tworzenia rankingów lub uproszczonych ocen.
Nie każde porównanie między krajami ma sens
Ministerstwo podkreśliło, iż na wyniki raportów wpływa wiele czynników specyficznych dla danego państwa. Znaczenie mają m.in. systemy produkcji, struktura hodowli, liczba zwierząt, warunki utrzymania oraz częstość występowania chorób.
W praktyce oznacza to, iż sama liczba sprzedanych lub zastosowanych leków nie zawsze pokazuje pełny obraz sytuacji. Inne potrzeby lecznicze może mieć kraj o dużej koncentracji produkcji zwierzęcej. Natomiast inne państwo może mieć odmienną strukturę gospodarstw, a jeszcze inne regiony mogą cechować się większą presją określonych chorób.
Z tego powodu w oficjalnych sprawozdaniach wskazuje się, aby unikać bezpośrednich porównań między państwami członkowskimi bez uwzględnienia szerszego kontekstu.
Dane mają służyć nadzorowi, a nie prostym rankingom
Z odpowiedzi resortu wynika jasno, iż system zbierania danych ma przede wszystkim służyć rzetelnemu nadzorowi nad bezpieczeństwem zdrowotnym, kontrolowaniu trendów oraz poprawie jakości informacji o stosowaniu leków weterynaryjnych.
To ważne również z punktu widzenia rolników. Dane dotyczące antybiotyków w produkcji zwierzęcej są coraz częściej przedmiotem debaty publicznej. Jednak ich uproszczona interpretacja może prowadzić do niesprawiedliwych ocen całych sektorów produkcji.
Ministerstwo wskazuje więc na potrzebę ostrożności. Dane są potrzebne, ale muszą być analizowane zgodnie z metodologią i z uwzględnieniem realiów produkcji w poszczególnych krajach. W przeciwnym razie zamiast rzetelnej oceny powstanie uproszczony przekaz, który może uderzać w rolników i hodowców.

5 godzin temu












