Afrykański pomór świń bardzo często nie kończy się na jednym zakażonym gospodarstwie. Z analizy Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji wynika, iż w 123 gminach w Polsce po wykryciu pierwszego ogniska ASF pojawiały się kolejne przypadki choroby. Łącznie na tych terenach odnotowano 471 ognisk, z czego aż 348 wystąpiło już po pierwszym zakażeniu.
ASF uderza seriami. W 123 gminach wirus uderzył więcej niż razTo jeden z najważniejszych wniosków z analizy obejmującej 597 ognisk ASF u świń wykrytych w Polsce od 2014 roku do 12 sierpnia 2026 r. Eksperci podkreślają, iż pojawienie się wirusa w jednym gospodarstwie powinno być sygnałem alarmowym dla całej okolicy, a nie tylko dla właściciela zakażonego stada.
Jedno ognisko może być początkiem całej serii
Dane pokazują, iż ASF często utrzymuje się na danym obszarze i pojawia ponownie w kolejnych gospodarstwach. W praktyce oznacza to, iż po wykryciu pierwszego przypadku ryzyko dla innych producentów trzody chlewnej w tej samej gminie lub regionie wyraźnie rośnie.
– W wielu przypadkach pierwsze ognisko okazuje się początkiem serii kolejnych zakażeń występujących w tej samej gminie. Oznacza to, iż każdy hodowca powinien postrzegać bioasekurację nie tylko jako narzędzie ochrony własnej produkcji, ale również jako element odpowiedzialności wobec innych rolników funkcjonujących w okolicy – mówi Karolina Krasicka, prezes Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji.
Eksperci wskazują, iż ASF nie powinien być traktowany jako problem pojedynczego gospodarstwa. Produkcja trzody chlewnej opiera się na gęstej sieci kontaktów między hodowcami, przewoźnikami, lekarzami weterynarii, serwisantami, dostawcami pasz i firmami odbierającymi zwierzęta. Każdy taki kontakt może potencjalnie stać się drogą przeniesienia wirusa.
– W przypadku ASF nie istnieje coś takiego jak „cudzy problem”. Nasza analiza pokazuje, iż w ponad stu gminach choroba pojawiała się wielokrotnie, co oznacza, iż po pierwszym przypadku zagrożenie dla okolicznych gospodarstw wyraźnie rośnie. Musimy zrozumieć, iż bioasekuracja nie jest wyłącznie obowiązkiem wobec własnej hodowli. To odpowiedzialność za sąsiadów, lokalny rynek i przyszłość produkcji trzody chlewnej w całym regionie. Każde przestrzegane lub zlekceważone zabezpieczenie może mieć wpływ na dziesiątki innych gospodarstw – tłumaczy Karolina Krasicka.
Rekordowe Wadowice Górne. 30 ognisk w niespełna trzy miesiące
Analiza pozwoliła także wskazać gminy, w których ASF pojawiał się najczęściej.
Zdecydowanie na pierwszym miejscu znalazły się Wadowice Górne w powiecie mieleckim, gdzie stwierdzono aż 30 ognisk ASF u świń. Co szczególnie istotne, wystąpiły one w okresie krótszym niż trzy miesiące.
Drugie miejsce zajmuje Międzyrzec Podlaski z 17 ogniskami, a trzecie Czermin z 15 przypadkami. Kolejne miejsca zajmują Jabłoń – 13 ognisk, Radecznica – 11, a także Dorohusk i Murowana Goślina – po 10.
Najwięcej gmin z wysoką liczbą ognisk znajduje się w województwach lubelskim i podkarpackim. Na liście znalazła się jednak również Murowana Goślina w Wielkopolsce, czyli w regionie o bardzo dużym znaczeniu dla krajowej produkcji świń.
Gminy z największą liczbą ognisk ASF w stadach świń w latach 2014–2026
| 1 | Wadowice Górne | mielecki | podkarpackie | 30 |
| 2 | Międzyrzec Podlaski | bialski | lubelskie | 17 |
| 3 | Czermin | mielecki | podkarpackie | 15 |
| 4 | Jabłoń | parczewski | lubelskie | 13 |
| 5 | Radecznica | zamojski | lubelskie | 11 |
| 6 | Dorohusk | chełmski | lubelskie | 10 |
| 7 | Murowana Goślina | poznański | wielkopolskie | 10 |
| 8 | Leśna Podlaska | bialski | lubelskie | 9 |
| 9 | Cieszanów | lubaczowski | podkarpackie | 9 |
| 10 | Budry | węgorzewski | warmińsko-mazurskie | 9 |
| 11 | Frampol | biłgorajski | lubelskie | 7 |
| 12 | Lubawa | iławski | warmińsko-mazurskie | 7 |
| 13 | Żmigród | trzebnicki | dolnośląskie | 6 |
| 14 | Obsza | biłgorajski | lubelskie | 6 |
| 15 | Sawin | chełmski | lubelskie | 6 |
| 16 | Michów | lubartowski | lubelskie | 6 |
| 17 | Podedwórze | parczewski | lubelskie | 6 |
| 18 | Kąkolewnica | radzyński | lubelskie | 6 |
| 19 | Wohyń | radzyński | lubelskie | 6 |
| 20 | Nowe Miasto Lubawskie | nowomiejski | warmińsko-mazurskie | 6 |
Źródło: Polskie Stowarzyszenie Bioasekuracji na podstawie danych Głównego Inspektoratu Weterynarii.
Dlaczego ASF wraca do tych samych gmin?
Powodów może być kilka, ale wspólnym mianownikiem pozostaje duża liczba kontaktów między gospodarstwami.
Te same pojazdy mogą dostarczać paszę do kilku stad, ci sami kierowcy odbierać zwierzęta, a lekarze weterynarii, serwisanci czy ekipy remontowe odwiedzać kilka gospodarstw jednego dnia. o ile pomiędzy kolejnymi wizytami zabraknie adekwatnego mycia i dezynfekcji pojazdów, obuwia, narzędzi czy sprzętu, ryzyko zawleczenia materiału zakaźnego rośnie.
Znaczenie ma również koncentracja produkcji świń. Tam, gdzie gospodarstwa znajdują się blisko siebie, a przepływ ludzi, zwierząt i pojazdów jest intensywny, możliwości rozprzestrzeniania się wirusa jest więcej.
Kolejnym elementem pozostają dziki. Są one ważnym rezerwuarem wirusa ASF, a ich przemieszczanie się pomiędzy lasami i terenami rolniczymi może powodować, iż presja wirusa na danym obszarze utrzymuje się przez długi czas.
– Pierwsze ognisko tak u świń, jak i u dzików powinno uruchamiać najwyższy poziom czujności w całym regionie. W praktyce gospodarstwa są ze sobą powiązane znacznie bardziej, niż mogłoby się wydawać – podkreśla Karolina Krasicka.
Ognisko ASF w okolicy? Hodowca powinien natychmiast zaostrzyć procedury
Eksperci Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji zwracają uwagę, iż samo posiadanie maty dezynfekcyjnej czy śluzy nie wystarczy. Bioasekuracja działa tylko wtedy, gdy procedury są stosowane konsekwentnie każdego dnia i przez każdą osobę wchodzącą do gospodarstwa.
Po wykryciu ASF w najbliższej okolicy hodowcy powinni przede wszystkim ograniczyć liczbę osób wchodzących na teren gospodarstwa. Wizyty, które nie są niezbędne do utrzymania produkcji, powinny zostać przełożone.
Szczególne znaczenie ma kontrola osób przemieszczających się pomiędzy różnymi stadami: lekarzy weterynarii, doradców, serwisantów, ekip remontowych i kierowców. Konieczne jest przestrzeganie zasad zmiany odzieży i obuwia oraz dezynfekcji.
Nie tylko buty i koła. Wirus może trafić do chlewni na drobnym sprzęcie
Eksperci zwracają uwagę także na przedmioty, które często są pomijane w procedurach bezpieczeństwa.
Telefony, tablety, torby, narzędzia, sprzęt weterynaryjny, aparaty USG czy pojemniki na próbki również mogą zostać zanieczyszczone materiałem zakaźnym. Dlatego wszystko, co trafia do strefy czystej, powinno podlegać odpowiedniej procedurze.
Istotne jest też rygorystyczne rozdzielenie stref czystych i brudnych. Sprzęt nie powinien być swobodnie przenoszony pomiędzy nimi, a obowiązujących zasad nie można skracać „tylko na chwilę”.
Transport, padlina i pasza pod szczególną kontrolą
W czasie zwiększonego zagrożenia hodowca powinien sprawdzić wszystkie transporty związane z gospodarstwem. Dotyczy to pojazdów przewożących zwierzęta, paszę, ściółkę i wyposażenie.
Szczególną uwagę należy zwrócić na mycie i dezynfekcję samochodów oraz ich sposób poruszania się po gospodarstwie.
Podobne zasady dotyczą odbioru padłych zwierząt. Pojazd zakładu utylizacyjnego powinien mieć możliwie najmniejszy kontakt z gospodarstwem i nie powinien wjeżdżać do strefy czystej.
Trzeba także chronić paszę i ściółkę przed zanieczyszczeniem przez koła pojazdów, obuwie lub sprzęt używany poza budynkami inwentarskimi.
Las, wspólny sprzęt i rutyna mogą zwiększać ryzyko
W okresie wysokiego zagrożenia eksperci zalecają rezygnację z aktywności zwiększających możliwość kontaktu ze środowiskiem bytowania dzików. Dotyczy to m.in. grzybobrania, zbierania jagód czy polowań.
Nie należy także pożyczać maszyn, narzędzi i urządzeń pomiędzy gospodarstwami. o ile nie można tego uniknąć, sprzęt przed wjazdem powinien zostać dokładnie oczyszczony, umyty i zdezynfekowany.
Każdego dnia warto również kontrolować sprawność śluz i mat dezynfekcyjnych, dostępność oraz adekwatne stężenie preparatów, stan ogrodzenia, zabezpieczenie budynków, paszy i ściółki, a także skuteczność deratyzacji.
Po pierwszym przypadku nie można czekać
Zdaniem ekspertów najpoważniejszym błędem jest przekonanie, iż ognisko wykryte kilka kilometrów dalej nie dotyczy konkretnego gospodarstwa.
– W momencie potwierdzenia ogniska w okolicy nie można czekać na rozwój sytuacji. Trzeba natychmiast przeanalizować wszystkie kontakty gospodarstwa i uszczelnić procedury. ASF może zostać przeniesiony na obuwiu, narzędziach, urządzeniach, kołach pojazdów czy przedmiotach codziennego użytku. Im szybciej hodowcy zareagują, tym większa jest szansa na zatrzymanie wirusa przed kolejnymi stadami – podkreśla Karolina Krasicka.
Analiza Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji pokazuje przede wszystkim jedno: pierwsze ognisko ASF w gminie nie musi być końcem problemu. Bardzo często jest dopiero początkiem okresu podwyższonego zagrożenia.
Dlatego po potwierdzeniu choroby w okolicy najważniejsze stają się szybka reakcja, ograniczenie kontaktów oraz konsekwentna bioasekuracja w każdym gospodarstwie utrzymującym świnie.
ASF jednym z głównych tematów II Kongresu Produkcji Świń
Problematyka ASF i praktycznej bioasekuracji będzie jednym z głównych tematów II Kongresu Produkcji Świń, który odbędzie się 8–9 października 2026 r.
W wydarzeniu mają uczestniczyć producenci trzody chlewnej, lekarze weterynarii, naukowcy i przedstawiciele firm obsługujących sektor. Program obejmie także sytuację na rynku trzody chlewnej, zdrowie i rozród stad, żywienie, ograniczanie strat produkcyjnych, inwestycje oraz zarządzanie gospodarstwem w warunkach kryzysowych.

1 dzień temu















