Rosnąca presja klimatyczna i coraz częstsze okresy suszy sprawiają, iż retencja wody staje się jednym z kluczowych kierunków inwestycji w polskim rolnictwie. Tymczasem – jak alarmuje Krajowa Rada Izb Rolniczych – rozwój takich przedsięwzięć może zostać zablokowany przez… procedury administracyjne.
Biurokracja zatrzyma inwestycje w wodę? System blokuje inwestycje na wsiW piśmie z 27 lutego 2026 r. skierowanym do ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego, Zarząd KRIR wskazuje na realne ryzyko utraty wsparcia przez rolników inwestujących w zbiorniki na deszczówkę w ramach interwencji I.10.4 Planu Strategicznego WPR 2023–2027.
Inwestycje potrzebne, ale procedury nie nadążają
Interwencja I.10.4 obejmuje projekty, które mają bezpośrednio przyczyniać się do ochrony środowiska i adaptacji do zmian klimatu – w tym budowę zbiorników retencyjnych.
Problem polega na tym, iż choć przepisy zostały częściowo uproszczone nowelizacją Prawa budowlanego z 4 grudnia 2025 r., to w praktyce:
- rolnicy przez cały czas muszą przejść przez skomplikowane procedury administracyjne,
- wymagane dokumenty często zależą od interpretacji lokalnych urzędów,
- a czas oczekiwania na decyzje znacząco się wydłuża.
Starostwa wąskim gardłem systemu
Jak wskazuje KRIR, kluczowym problemem jest funkcjonowanie administracji na poziomie powiatowym. To właśnie starostwa decydują, czy dana inwestycja:
- wymaga pozwolenia na budowę,
- czy może być realizowana na podstawie zgłoszenia.
Zgodnie z informacją publikowaną przez ARiMR, to wnioskodawca musi sam ustalić w starostwie, jakie formalności są konieczne. W praktyce oznacza to:
- niepewność interpretacyjną,
- różne wymagania w zależności od regionu,
- wydłużone postępowania administracyjne.
Efekt? Rolnicy mogą nie zdążyć z kompletowaniem dokumentów na czas, co bezpośrednio blokuje wypłatę środków.
Realne ryzyko utraty pieniędzy z WPR
Sprawa ma wymiar nie tylko formalny, ale przede wszystkim finansowy. Brak wymaganej dokumentacji oznacza brak wypłaty dofinansowania, choćby jeżeli inwestycja została faktycznie zrealizowana.
Dla wielu gospodarstw oznacza to:
- zamrożenie środków własnych,
- pogorszenie płynności finansowej,
- rezygnację z kolejnych inwestycji środowiskowych.
W kontekście rosnących kosztów produkcji i presji klimatycznej, takie bariery mogą skutecznie zahamować proces modernizacji gospodarstw.
KRIR: potrzebne pilne uproszczenia
Samorząd rolniczy nie ogranicza się do diagnozy problemu. W swoim wystąpieniu jasno wskazuje kierunek zmian.
Kluczowy postulat to:
- uznanie uproszczonych form zgłoszenia jako wystarczających do rozliczenia wsparcia.
Takie rozwiązanie miałoby:
- skrócić czas procedur,
- ograniczyć ryzyko błędów formalnych,
- zapobiec utracie środków przez rolników.
Retencja to nie wybór – to konieczność
W tle całej sprawy pozostaje szerszy kontekst. Polska należy do państw o jednych z najniższych zasobów wody w Europie, a rolnictwo jest jednym z sektorów najbardziej narażonych na skutki suszy.
Dlatego inwestycje w:
- zbiorniki retencyjne,
- gospodarowanie wodą opadową,
- lokalne systemy magazynowania wody
są dziś strategicznym elementem bezpieczeństwa produkcji rolnej.
Czas na decyzję resortu
Apel KRIR trafia w moment, w którym rozstrzyga się tempo wdrażania inwestycji środowiskowych w ramach WPR. jeżeli procedury nie zostaną dostosowane do realiów, część środków może pozostać niewykorzystana – nie z braku chęci, ale przez bariery administracyjne.
Stawka jest wysoka: nie tylko pieniądze, ale także odporność polskiego rolnictwa na zmiany klimatu.

1 godzina temu















