Budowali tunel pod Łodzią. Od miesięcy czekają na swoje pieniądze

9 godzin temu

Budowali jedną z najważniejszych inwestycji kolejowych w Polsce, zostali bez pracy i pieniędzy. Około 200 osób związanych z budową tunelu średnicowego w Łodzi od miesięcy czeka na zaległe wynagrodzenia, odprawy i rozliczenia. To nie jedyny powód, przez który flagowa inwestycja PKP PLK zamieniła się w katastrofę. Materiał "Interwencji".

Polsat News
Budowa tunelu średnicowego w Łodzi wstrzymana, pracownicy bez wypłat

W Łodzi od półtora roku wstrzymana jest flagowa inwestycja PKP PLK. Kolejarze budują pod miastem tunel średnicowy dla pociągów. Po zawaleniu się kamienicy w centrum miasta, prace wstrzymano. Teraz okazuje się, iż część pracowników nie otrzymuje wynagrodzenia i to od lutego.

- Za pracę, jaka by ona nie była, należy się wynagrodzenie. Oni nie mogą się doprosić ani od głównego inwestora PKP PLK, ani od głównego wykonawcy. Mamy klincz od września 2024 r., kiedy zawaliła się część kamienicy przy ul. 1 maja. Katastrofa budowlana podczas drążenia tunelu. Prace wstrzymano, tarcza nie drążyła. PKP PLK mówiło, iż zapłaci wykonawcy dodatkowe pieniądze, jak ten wznowi prace, a PBDiM, iż wznowi prace jak dostanie pieniądze - opowiada Michał Dąbrowski, dziennikarz Radia Łódź.

Budowa tunelu średnicowego w Łodzi. Pracownicy nie otrzymali wynagrodzenia od lutego

W lutym PKP PLK wypowiedziało umowę na budowę tunelu wykonawcy, Przedsiębiorstwu Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego. Pracownicy zatrudnieni przed spółkę córkę głównego wykonawcy, czyli firmę Altor, nie mają od tego czasu środków do życia.

- Altor nie wypłaca nam pieniędzy, także odpraw, jak w moim przypadku. Jest to spółka zależna od PBDiM-u, spółka córka. Nikt nam nie wyjaśnił, dlaczego nie ma wypłat, mimo wezwań przedsądowych. To jest spółka zależna od PBDiM-u, której prezes jest zarazem prezesem PBDIM-u. Poszkodowanych jest około 200 osób. To umowy o pracę, umowy zlecenie, umowy b2b. Firma Altor zatrudniała pracowników zarówno administracyjnych, jak i typowo budowlanych - opowiadają nam pracownicy.

- W moim przypadku to jest 21 tys. zł. Generalnie są to pensje plus odprawy - dodaje jeden z nich.

ZOBACZ: Dom sąsiada stanął 1,8 metra od granicy. "Przepisy tylko dla wybranych?"

Krzysztof Walczak na budowie łódzkiego tunelu kolejowego był kierownikiem robót konstrukcyjnych. Złożył pozew do sądu, żądając należnego mu wynagrodzenia. Mimo iż gwałtownie otrzymał decyzję, nic mu to nie dało. Dziś nie ma pracy ani należnych mu pieniędzy.


- Sąd wydał tytuł wykonawczy, postanowienie, w którym stwierdził, iż należy mi się zalegle wynagrodzenie. Natomiast firma Altor złożyła do sądu sprzeciw, w którym chce oddalenia mojego powództwa oraz obciążenia mnie kosztami sprawy. Dla mnie to gra na czas - ocenia.

Poszkodowani pracownicy pytają, gdzie podziały się zyski spółki: - Dla mnie jest dziwne, iż spółka córka nie ma pieniędzy. Nie ma żadnych środków, jak zarabiała jakieś pieniądze na naszej pracy, to gdzie one są?

- Upadłość jest zgłoszona w marcu, ale jak podglądamy, to sprawa jest w toku cały czas, nie wiadomo jak będzie, bo nie ma kosztów na postepowanie sądowe. Ponieważ jest problem z upadłością, to nie możemy odzyskać pieniędzy z Funduszu Świadczeń Pracowniczych. o ile upadłość nie zostanie ogłoszona w ciągu roku od zgłoszenia wniosku, to nie będziemy mogli skorzystać z funduszu - dodają.

Sprawę zgłosili do prokuratury. - Wskazali, iż w sposób złośliwy i uporczywy naruszane są prawa pracownicze i nie wypłacono im wynagrodzenia. Przekazaliśmy sprawę do Mińska Mazowieckiego, bo tam zarejestrowana jest firma i z tego co wiem, tam prowadzone jest postępowanie o popełnienie przestępstwa - informuje Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

PKP PLK kontra PBDiM

Ustaliliśmy, iż PKP PLK zapłaciły zobowiązania innym podwykonawcom. Ale nie chce wypłacić należnych pieniędzy pracownikom spółki zależnej od głównego wykonawcy. Trwa analiza zrealizowanych prac.

- To trwa, nie określamy czasu, aby wypłacić wszelkie roszczenia podwykonawców. Mamy zastrzeżenia do pracy (PBDiM i spółek córek - red.), która nie została wykonana. Pamiętajmy, iż nim zerwaliśmy umowę z PBDiM, od miesięcy nie realizowano prac. Jeżeli nie wykonał pracy, nie wypłaciliśmy środków - tłumaczy Rafał Wielgusiak z PKP PLK.

ZOBACZ: Zapłacili za dom, zostali z niczym. Poszkodowanych może być więcej


- Tych pieniędzy nie ma, ponieważ PKP PLK nie zapłaciła za usługi wspomagania zarządzania. Ten proces sprawdzania wniosku firmy Altor jest w fazie sprawdzania, nie ma potwierdzenia ani odmowy, czy płatność będzie zrealizowana - mówi Mariusz Serżysko, dyrektor PBDiM.

- Nie powinno być takiej sytuacji, iż państwowy podmiot zalega z wypłatami, ignoruje głosy pracowników, unika odpowiedzialności, a tak jest w tym przypadku, bo PKP PLK odpowiada, iż nie jest solidarnym dłużnikiem, a PBDiM twierdzi, iż jest. Łodzian nie interesuje czy jest, czy nie jest. Ich interesuje, żeby dostali wynagrodzenie za swoją pracę - komentuje Michał Dąbrowski z Radia Łódź.

Mieszkańcy kamienic wywłaszczeni

Budowa tunelu kolejowego w Łodzi od samego początku jest pasmem nieszczęść. Dziś wiadomo, iż tunel kopany jest zbyt płytko, co powoduje ogromne problemy. Tarcza drążąca utknęła pod zawalonym budynkiem. Aby ją wydobyć, trzeba będzie zburzyć całą pierzeję zabytkowych kamienic. Ich mieszkańcy nie wiedzą, jakie dostaną odszkodowania za swoje mieszkania.

- Dostałem decyzję od wojewody, iż mam się wyprowadzić. Jesteśmy wywłaszczeni. Nikt nam żadnych mieszkań nie proponuje. Nasze kupiliśmy z żoną w 1992 roku, włożyłem dużo pieniędzy, zdrowia i serca w nie - podkreśla mieszkaniec budynku przy ulicy 1 maja.

Mieszkańcy Łodzi, pod których domami tarcza drążąca tunel przechodziła ponad dwa i pół roku temu, nie mogą doczekać się napraw wyrządzonych szkód. Mimo wielokrotnych deklaracji przed kamerami reporterów "Interwencji" ze strony kolejarzy, do tej pory nikt nie usunął szkód m.in. w budynku przy ulicy Mielczarskiego.

ZOBACZ: Sąsiad zagrodził drogę do domu seniorki. Karetka nie mogła dojechać

Reporter: Pan mi wielokrotnie przed kamerą deklarował, iż zajmie się mieszkańcami z ulicy Mielczarskiego, iż pęknięcia zostaną naprawione, dlaczego pan mnie okłamał?


Rafał Wielgusiak, PKP PLK: Byli eksperci i była przedstawiona ścieżka do ubezpieczyciela. Był ubezpieczyciel i prace wykonał.

- Raz tylko była tu komisja, stwierdzili uszkodzenia i tyle. Wielokrotnie występowaliśmy z prośbą o usuniecie usterek, w sierpniu będzie trzy lata i nic nie naprawiono. Podłogi krzywe, są pęknięcia, tylko na obiecywaniu się kończy - odpowiadają mieszkańcy ulicy Mielczarskiego.

Cały reportaż Artura Borzęckiego można obejrzeć na stronie programu "Interwencja".

WIDEO: Ukraińscy politycy oddają ordery. Leszek Miller: Niech zwrócą MiG-i i czołgi
Idź do oryginalnego materiału