Caterpillar Pickup jednak powstał. To auto z marzeń każdego budowlańca, a my już znamy cenę

7 godzin temu

Plotka okazała się jednak prawdziwa i to na nasze szczęście, bo oto CAT pokazuje coś, o czym głośno mówiono – prawdziwą półciężarówkę – czyli pickup-a. I wiecie co? Będzie choćby tanio. Choć pewnie tylko w USA.

Są firmy, które produkują samochody dla ludzi z miast. Są też takie, które produkują koparki, spychacze i wozidła tak wielkie, iż ciągnik przy nich wygląda jak zabawka. I właśnie do tej drugiej kategorii należy Caterpillar – marka, która przez lata przyzwyczaiła nas do żółtej stali, wielkich opon i maszyn, które potrafią przenosić pół góry z miejsca na miejsce. Caterpillar Pickup jednak powstał – bo był życzeniem.

Dlatego gdy kilka lat temu w internecie zaczęły krążyć grafiki przedstawiające pickupa z logo CAT, wielu ludzi pomyślało: „No dobrze, świat zwariował – teraz choćby ci od koparek chcą robić auta”. A jednak coś było na rzeczy.

Pickup od króla koparek

Firma Caterpillar rzeczywiście pokazała własnego pickupa podczas targów CONEXPO‑CON/AGG w Las Vegas. I od razu uspokajamy – to nie jest znak, iż producent koparek nagle zacznie robić miejskie autka z litrowym silnikiem i trzema cylindrami. O nie. Co to, to nie.

Jeśli już CAT wchodzi w motoryzację, to robi to po swojemu – w stylu dla chłopaków w roboczych kaskach, ciężkich butach i oczywiście w kurtkach z logo CAT. Czyli tak, jak przystało na markę z budowlanego świata.

Marzenie wielu facetów

Bo powiedzmy sobie szczerze: niejednemu mężczyźnie przemknęła kiedyś przez głowę myśl, jakby to było mieć pickupa Caterpillara. Takiego prawdziwego – żółto-czarnego, z wielkim grillem i silnikiem, który brzmi jak startujący spychacz. Najlepiej z logo CAT na kierownicy i klapie bagażnika. I oto marzenie w pewnym sensie się spełniło.

Nowy pickup CAT to w rzeczywistości zmodyfikowany Ford Super Duty. Producent choćby specjalnie tego nie ukrywa – na ekranie systemu multimedialnego wciąż pojawia się logo Forda. Ale z zewnątrz i we wnętrzu wszystko mówi jasno: to jest CAT. I to logo znajdziemy na grillu, kierownicy, klapie tylnej i w wielu detalach stylistycznych.

Pickup, który myśli jak kierownik budowy

To jednak nie jest zwykły eco-pickup do jazdy po mieście i odbierania dzieci ze szkoły w Wilanowie. Ten samochód jest pomyślany raczej jako centrum dowodzenia dla kierownika budowy.

Na pokładzie znalazły się m.in.:

  • stacja do startu dronów
  • system monitorowania zmęczenia kierowcy
  • kamera wykrywająca zbyt bliską obecność ludzi przy maszynach
  • dodatkowy ekran z systemem AI Caterpillar
  • integracja z systemem zarządzania sprzętem CAT VisionLink

Innymi słowy – to trochę pickup, a trochę mobilne biuro budowy.

I trzeba przyznać: coś takiego naprawdę pasuje do firmy, która na co dzień produkuje sprzęt pracujący w kamieniołomach, kopalniach i na największych placach budowy świata.

A gdzie silnik CAT?

Tu dochodzimy do miejsca, w którym część fanów może poczuć lekki niedosyt. Przez pewien czas pojawiały się bowiem informacje, iż pickup CAT może dostać autorski silnik diesla Caterpillara, ale raczej nic z tego.

Brzmi jak coś, co spokojnie mogłoby holować pół gospodarstwa i jeszcze przy okazji przyczepę z kombajnem. Na razie jednak skończyło się na zmodyfikowanym pickupie Forda. Czy to źle? Niekoniecznie.

Bo prawdziwy pickup to styl życia

Trzeba pamiętać, iż w Ameryce pickup to nie tylko samochód. To trochę styl życia – coś pomiędzy narzędziem pracy a symbolem wolności z prerii. A żółto-czarna wersja od Caterpillar trafia dokładnie w ten klimat.

Pickup CAT – jaka cena?

No cóż, cena to zawsze temat drażliwy – szczególnie dla rolników. Trzeba jednak pamiętać, iż w USA półciężarówki typu pickup zwolnione są z podatku VAT, więc już na starcie są tańsze niż podobne wielkością suv-y. A co zapowiada CAT?

Z potencjalnymi cenami od około 59 tys. do 69 tys. dolarów za wersję V6 i choćby 89 tys. dolarów za wariant V8 to auto może odnieść rynkowy sukces. szczególnie, iż jest – powiedzmy to śmiało – jedyne w swoim rodzaju i rozpoznawalne z daleka.

Czy zobaczymy takie auta na polskiej wsi?

Trudno powiedzieć. Choć trzeba przyznać, iż pickup CAT pod gospodarstwem obok ciągnika i przyczepy wyglądałby całkiem… logicznie. Bo jeżeli ktoś całe życie pracuje sprzętem budowlanym albo ciężkimi maszynami, to czemu po pracy nie miałby wsiąść do pickupa z logo tej samej marki? A kto wie – może kiedyś naprawdę zobaczymy wersję z prawdziwym silnikiem Caterpillara V8.

Wtedy dopiero byłby to pickup, który rolnik z Mazowsza, farmer z Kansas i operator koparki z Nevady zrozumieliby dokładnie tak samo.

Idź do oryginalnego materiału