
Zaledwie tydzień po starcie żniw kukurydzianych sytuacja producentów w województwie zachodniopomorskim obróciła się o 180 stopni. Ceny skupu lecą na łeb na szyję, a punkty handlowe zamykają bramy przed rolnikami. O tym, co naprawdę dzieje się na rynkach, mówi bez owijania w bawełnę Rafał Tomczak-Gołowicz, rolnik z okolic Szczecinka. Wskazuje on na gigantyczny paradoks i pyta wprost: kto zarabia na tym zamieszaniu?
















