Ceny zbóż a przeszkody w ukraińskim eksporcie. Rumunia i Polska nie zwiększą tranzytu

2 godzin temu
Zdjęcie: Rosja blokuje eksport z Ukrainy


Ceny zbóż a paraliż ukraińskiego eksportu: Temat logistyki i eksportu rolnego z basenu Morza Czarnego powrócił w ostatnich dniach na nagłówki światowych mediów. Jak informuje serwis Politico, władze w Kijowie zaapelowały do Komisji Europejskiej oraz państw członkowskich UE o pilne wsparcie finansowe w wysokości ponad miliarda euro na dofinansowanie rosnących kosztów transportu w ramach „Dróg Solidarności”. Z relacji ukraińskiego portalu Agro Perspective wynika, iż minister polityki rolnej Ukrainy Taras Wysocki podniósł tę kwestię podczas brukselskiego okrągłego stołu, wskazując na dramatyczny spadek opłacalności produkcji po stronie ukraińskich gospodarstw.

Dla ukraińskiego sektora rolnego zbliżająca się zima będzie jednym z najtrudniejszych sprawdzianów od początku pełnoskalowej wojny. Z punktu widzenia wielu analityków wojskowych i geopolitycznych, obecny opór Ukrainy stanowi kluczową barierę powstrzymującą potencjalną, dalszą ekspansję Rosji w kierunku Europy Środkowo-Wschodniej. Ewentualne osłabienie fundamentów gospodarczych Kijowa mogłoby – w ocenie części obserwatorów – wpłynąć na poziom bezpieczeństwa całego regionu. Kwestia ta bywa szczególnie analizowana na ścianie wschodniej Polski, gdzie mieszkańcy przygranicznych powiatów z niepokojem obserwują sytuację za granicą (i odbierają ostrzeżenia z alertów RCB wysyłanych choćby po kilka razy dziennie, pamiętając chociażby o eksplozji rakiety z półtonowym ładunkiem na polu blisko 100 km od granicy). Mają oni świadomość, iż niekorzystny scenariusz na froncie stwarzałby ryzyko bezpośredniego sąsiedztwa ze skrajnie zdeterminowanym i rozbudowanym potencjałem militarnym.

Sytuację dodatkowo komplikują najnowsze doniesienia z basenu Morza Czarnego i Azowskiego, skąd Rosja drastycznie ograniczyła lub wręcz wstrzymała własny eksport ziarna. Narastający paraliż szlaków morskich oraz ograniczenia w przepustowości europejskich korytarzy lądowych stawiają rynek w zupełnie nowym położeniu. Warto przyjrzeć się temu problemowi w oparciu o twarde dane i doniesienia międzynarodowych agencji.

Czytaj również:

Światowe ceny zbóż w górę we wrześniu. FAO wyjaśnia powody podwyżek

Dwa punkty widzenia: Jak światowe ceny zbóż dzielą unijnych i ukraińskich rolników?

Z punktu widzenia ekonomii rynku rolnego obecna sytuacja tworzy wyraźny konflikt interesów, w którym kluczową rolę odgrywają globalne ceny zbóż:

  • Perspektywa polskich i unijnych rolników: Blokada korytarzy czarnomorskich oraz wstrzymanie wysyłek zarówno z Ukrainy, jak i z rosyjskich portów Morza Czarnego i Azowskiego drastycznie ograniczają globalną podaż ziarna. Mechanizm rynkowy jest tu jednoznaczny – obawy o dostępność towaru wywołują presję wzrostową na paryskiej giełdzie Matif oraz na rynkach światowych. Dla polskich i europejskich gospodarstw wyższe giełdowe ceny zbóż oznaczają lepsze stawki w skupach i możliwość zrekompensowania drastycznie rosnących kosztów nawozów, paliwa i energii. Z tej perspektywy utrzymanie ograniczeń w płynnym przepływie ziarna ze Wschodu bywa postrzegane jako ekonomicznie korzystne dla producentów w UE.
  • Ukraiński paradoks cenowy: Z kolei dla ukraińskiego rolnika wysoka cena na Matif nie przekłada się automatycznie na zysk. Ekstremalnie drogi transport lądowy, koszty przeładunków na granicach oraz wysokie ubezpieczenia wojenne powodują, iż większość rynkowej wartości zjada logistyka. W efekcie lokalne ceny zbóż, jakie ukraiński rolnik otrzymuje w swoim gospodarstwie, często nie pokrywają choćby poniesionych nakładów na zasiewy, a prognozy wskazują, iż ponad połowy wyhodowanych zbóż rolnicy nie sprzedadzą wcale z powodu braku dróg wywozu i przepełnionych magazynów.

Czytaj również:

Ceny zbóż w Polsce i UE: Lekki wzrost cen pszenicy, ceny kukurydzy w dół. Najnowszy raport MRiRW

Eksport rolny jako krwiobieg budżetu wojennego

Jak zauważają eksperci cytowani przez zachodnie agencje prasowe, w warunkach wojennych – po zniszczeniu przemysłu ciężkiego i wydobywczego w obwodzie donieckim i ługańskim – to sektor rolno-spożywczy przejął rolę głównego filaru ukraińskiego handlu zagranicznego. Z danych ukraińskich służb celnych wynika, iż udział produktów rolnych w całkowitych przychodach eksportowych kraju przekracza w tej chwili 60%.

Jak wynika z analiz ekonomicznych, sprawna sprzedaż surowców rolnych i uzyskiwane za nie ceny zbóż stanowią istotny element stabilizacji ukraińskiego systemu obronnego:

  • Generowanie dewiz: Napływ walut obcych pozwala ukraińskiemu bankowi centralnemu utrzymywać stabilność hrywny oraz finansować strategiczny import.
  • Baza podatkowa: Płynność finansowa sektora rolnego generuje podatki dochodowe, VAT oraz opłaty pracownicze, które zasilają bezpośrednio budżet państwowy.
  • Finansowanie funkcjonowania państwa: Budżet państwowy Ukrainy w warunkach konfliktu jest w pierwszej kolejności budżetem obronnym. Analitycy wskazują, iż znaczna wyrwa w przychodach dewizowych i podatkowych mogłaby ograniczyć zdolność Kijowa do finansowania logistyki, infrastruktury krytycznej i funkcjonowania państwa przed nadchodzącą zimą.

Kto naprawdę zarabia na ukraińskiej ziemi? Mity wokół zagranicznych holdingów

W opiniach publikowanych w mediach społecznościowych często pojawia się twierdzenie, iż walka o korytarze transportowe służy wyłącznie interesom zagranicznych funduszy inwestycyjnych i agroholdingów. Jednak analizy strukturalne ukraińskiego rolnictwa przedstawiane przez branżowe ośrodki badawcze wskazują na znacznie bardziej złożony obraz.

Mimo obecności kapitału zagranicznego, znaczącą część struktury upraw tworzą podmioty zarejestrowane na Ukrainie, zatrudniające lokalnych pracowników i rozliczające się w miejscowym systemie podatkowym. Jak zaznaczył minister Taras Wysocki na łamach Politico, to właśnie średnie i małe gospodarstwa są najbardziej wrażliwe na paraliż logistyczny. Duże agroholdingi dysponują własną infrastrukturą portową i kapitałem pozwalającym przetrwać dołki rynkowe. Dla mniejszych producentów niskie skupowe ceny zbóż i brak możliwości sprzedaży ziarna przed zimą oznaczają natychmiastową utratę płynności oraz brak środków na wiosenne zasiewy. Według oficjalnych szacunków ukraińskiego resortu rolnictwa, utrzymanie się obecnego paraliżu mogłoby doprowadzić do spadku powierzchni upraw na wiosnę choćby o 35–40%.

Złamanie płynności ukraińskiego rolnictwa uderza zatem nie tyle w wirtualne fundusze, ile w realną tkankę gospodarczą kraju.

Miecz obusieczny: Dzisiejsza drożyzna a widmo jutrzejszej krachowej przeceny

Fakt, iż ze szlaków handlowych znika ziarno z Ukrainy, a Rosja wstrzymuje lub mocno ogranicza własne wysyłki z Morza Czarnego i Azowskiego, działa jak sztuczne tamowanie rzeki. Z jednej strony wycofanie z rynku dziesiątek milionów ton surowca wywołuje natychmiastowy szok podażowy i utrzymuje ceny zbóż na bardzo wysokich poziomach. Z drugiej strony na zapleczu obu tych państw powstaje gigantyczny nawis podażowy.

Analitycy rynku surowcowego zwracają uwagę, iż nagromadzone w magazynach i elewatorach rezerwy nie znikną. Stanowią one potężną masę towarową, która prędzej czy później musi trafić do globalnego obrotu. W momencie gdy korytarze morskie zostaną odblokowane lub polityka eksportowa ulegnie gwałtownej zmianie, rynek zderzy się z nagłą, agresywną podażą. Taki scenariusz niesie ryzyko potężnej korekty i głębokich spadków cen w przyszłości, co uderzy w rolników na całym świecie, którzy wchodzili w cykl produkcyjny przy rekordowo wysokich kosztach nawozów i paliw.

Stanowisko Polski i Rumunii a perspektywa globalna

Jak relacjonuje Politico, kluczowi sąsiedzi Ukrainy zachowują stanowcze stanowisko w kwestii możliwości logistycznych. Cytowana przez serwis rzeczniczka polskiego Ministerstwa Infrastruktury Anna Szumańska oświadczyła, iż resort nie planuje wprowadzania zmian mających na celu zwiększenie tranzytu ukraińskich produktów rolnych przez terytorium Polski. Z kolei rumuński wicepremier i minister rolnictwa Barna Tanczos podkreślił, iż priorytetem pozostaje ochrona własnego rynku i producentów, a techniczne podwojenie przepustowości dróg i kolei jest w krótkim czasie niemożliwe.

Stanowcze stanowisko Warszawy i Bukaresztu wynika z uzasadnionej ochrony własnych rynków przed destabilizacją. Warto jednak odnotować, na co zwraca uwagę strona ukraińska: Kijów nie postuluje sprzedaży ziarna w Europie Środkowej, ale domaga się unijnego wsparcia do kosztów frachtu, by wysłać surowiec do tradycyjnych odbiorców w Afryce i Azji.

Równolegle, w opublikowanym przez amerykański Council on Foreign Relations (CFR) raporcie czytamy, iż skutki ewentualnego załamania eksportu z całego basenu Morza Czarnego i Azowskiego odczułby cały świat. Region ten odpowiada za blisko 17% światowego handlu zbożem (a w samym handlu pszenicą wskaźnik ten jest znacznie wyższy). Eksperci CFR ostrzegają, iż paraliż dostaw z tego kierunku mógłby drastycznie wywindować światowe ceny zbóż i zwiększyć liczbę osób zagrożonych skrajnym głodem w najuboższych regionach świata.

Wnioski

Przegląd doniesień międzynarodowych mediów i raportów analitycznych pokazuje skomplikowany splot interesów: z jednej strony unijni rolnicy zyskują krótkoterminowo na wyższych cenach giełdowych wywołanych odcięciem ukraińskiego i rosyjskiego ziarna, z drugiej strony unieruchomienie dziesiątek milionów ton zbóż osłabia podstawy finansowe Ukrainy i buduje niebezpieczny nawis podażowy na przyszłość. Długofalowe konsekwencje tego procesu mogłyby – zdaniem części analityków – wpłynąć na architekturę bezpieczeństwa w całej Europie Środkowej. Wypracowanie bezpiecznych, ściśle kontrolowanych korytarzy tranzytowych do portów docelowych znajduje się więc na styku wyzwań rynkowych oraz szerszych analiz stabilności całego regionu.

Zboża – uprawa, siew, ochrona, zbiór, przechowywanie

Zobacz w sklepie

Atlas Zboża – chwasty, choroby, szkodniki, niedobory

Zobacz w sklepie

Prenumerata magazynu Agro Profil

Zobacz w sklepie

Program Ochrony Roślin Rolniczych 2026

Zobacz w sklepie
Idź do oryginalnego materiału