Wokół ich apetytu na paliwo narosło mnóstwo mitów. Jedni twierdzą, iż C-330 chodzi na oparach, inni, iż C-360 pije ile widzi, zwłaszcza pod obciążeniem. Czas odłożyć emocje na bok, zajrzeć w dokumentację techniczną i zderzyć ją z realnymi opiniami rolników, którzy od dekad mierzą spalanie w motogodzinach i litrach na hektar.
Co mówią instrukcje? Dane techniczne producenta
Zacznijmy od suchych faktów technicznych. Konstrukcyjnie to dwa zupełnie różne światy – dwucylindrowy, oszczędny maluch kontra czterocylindrowy wół roboczy.
Ursus C-330 (Silnik S-312C)
- Moc maksymalna: 30 KM przy 2200 obr./min.
- Pojemność skokowa: 1960 cmł (2 cylindry).
- Znamionowe zużycie paliwa: ok. 241-265 g/kWh.
- Katalogowe średnie spalanie: 2,5 l/mth (przy obrotach rzędu 1865 obr./min).
Ursus C-360 (Silnik S-4003)
- Moc maksymalna: 52 KM przy 2200 obr./min.
- Pojemność skokowa: 3121 cmł (4 cylindry).
- Znamionowe zużycie paliwa: ok. 265 g/kWh.
- Katalogowe średnie spalanie: w zależności od źródła i obciążenia, przy pełnej mocy silnik potrafi pobrać maksymalnie choćby do 10 litrów na godzinę zegarową.
Pierwszy wniosek to to, iż C-360 ma o 73% większą moc i dwa dodatkowe cylindry do wykarmienia. Nic dziwnego, iż fabryczne wskaźniki od razu stawiają go na pozycji maszyny o większym apetycie. Ale diabeł tkwi w szczegółach. a dokładniej w rodzaju wykonywanej pracy.
Rzeczywiste spalanie w polu i transporcie, czyli opinie użytkowników
Rolnicy na forach internetowych od lat prowadzą ożywione dyskusje na temat realnego zużycia oleju napędowego. Przeanalizujmy trzy najpopularniejsze scenariusze eksploatacji.
Prace lekkie i obejście (Bieg jałowy, przetrząsacz, opryskiwacz, lekki transport)
W tym segmencie Ursus C-330 jest absolutnym i niezagrożonym królem ekonomii, ponieważ w lekkich zadaniach, takich jak zgrabianie siana, praca z opryskiwaczem czy transport jednej, niewielkiej przyczepy na płaskim terenie, Trzydziestka zadowala się wynikiem 1,8 – 2,5 l/mth. Na biegu jałowym potrafi spaść poniżej 1,5 litra.
W przypadku Ursusa C-360 cztery cylindry potrzebują swojego minimum, by w ogóle utrzymać obroty. W lekkich pracach, np. przy kosiarce rotacyjnej czy przetrząsaczu, C-360 rzadko schodzi poniżej 3,5 – 4,5 l/mth.
Tutaj warto przytoczyć opinię jednego z użytkowników, który mówi: Do opryskiwacza czy grabarek tylko 30-tka. Sześćdziesiątka spali w tym prawie dwa razy tyle, a robota zrobiona dokładnie tak samo. C-360 w lekkim transporcie weźmie te 4 litry, gdzie C-330 zamknie się w 2,5 litra.
Prace średnie (Transport ciężki, praca z ładowaczem czołowym, uprawa)
Gdy pojawiają się większe wymagania, różnice zaczynają się zacierać, a kluczową rolę zaczyna odgrywać odpowiedni dobór biegów.
W przypadku Ursusa C-330 ciągnięcie napakowanej przyczepy D-47 (ok. 4-5 ton ładunku) zmusza 30-konny silnik do ciągłej pracy na maksymalnych obrotach. Wtedy spalanie gwałtownie rośnie do 3,0 – 3,5 l/mth.
Natomiast dla 52-konnego silnika Ursusa C-360 taki transport nie jest ekstremalnym wyzwaniem. C-360 jedzie płynnie na 5. biegu szosowym, a spalanie oscyluje w granicach 4,5 – 5,5 l/mth.
Ciężka orka i praca pod pełnym obciążeniem
Tutaj dochodzimy do odwiecznego paradoksu: spalanie na godzinę (mth) kontra spalanie na hektar (ha).
Orka pługiem 2-skibowym na średniej lub ciężkiej glebie to dla Trzydziestki katorga. Silnik pracuje na granicy możliwości, często na 3. biegu polowym. Spalanie na godzinę wzrasta do 4,0 – 5,0 l/mth. Z racji małej szerokości roboczej i niskiej prędkości, zaoranie 1 hektara zajmuje mnóstwo czasu, przez co realne zużycie na hektar wynosi często 12 – 15 litrów.
Sześćdziesiątka natomiast w ciężkiej orce zimowej z pługiem 3-skibowym ma głęboki apetyt: 6,5 – 8,0 l/mth (w skrajnie mokrej, gliniastej ziemi choćby do 9-10 litrów). Jednak dzięki większej szerokości i prędkości (zazwyczaj 2. lub 3. bieg polowy) hektar robi znacznie szybciej. Wynik na 1 ha orki to średnio 18 – 22 litry.
Podsumowanie, czyli który ciągnik wypada lepiej?
Mit o tym, iż Ursus C-330 pali tyle co nic, jest prawdziwy, ale wyłącznie w pracach lekkich i gospodarczych. o ile szukamy ciągnika do obsługi małego areału, transportu drewna z lasu, koszenia łąk czy pracy w sadzie to C-330 nie ma sobie równych pod względem ekonomii.
Z kolei Ursus C-360 w przeliczeniu na motogodzinę zawsze spali więcej, fizyki nie oszukasz, cztery cylindry o większej pojemności potrzebują paliwa. Jednak w ogólnym rozrachunku polowym, wyższe spalanie C-360 jest rekompensowane przez znacznie większą wydajność. Tam, gdzie Trzydziestka będzie się męczyć przez cały dzień, generując ogromne zużycie na hektar i niszcząc silnik, Sześćdziesiątka wykona zadanie dwa razy szybciej.
Wybór sprowadza się więc do prostego równania: do precyzyjnych, lekkich zadań oszczędny C-330; do cięższej ziemi i maszyn wielogabarytowych mocniejszy, choć bardziej paliwożerny C-360.

10 godzin temu







![Jakie ceny nawozów? Kupować teraz czy jeszcze czekać? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/06/29/h_917880_1280.webp)








